Unia Literacka postuluje: minimalne honorarium dla autorów powinno wynosić 10 procent ceny okładkowej

10 procent od ceny okładkowej książki to minimalne honorarium, jakie powinni otrzymywać autorzy – twierdzi Unia Literacka. Stowarzyszenie rozpoczęło kampanię, która ma uświadomić czytelnikom sytuację twórców literatury. Postuluje również, aby w ustawie o ochronie rynku książki pojawił się odpowiedni zapis gwarantujący autorom taką minimalną stawkę.
Z raportu „Jeszcze książka nie zginęła?” przygotowanego przez Polską Sieć Ekonomii wynika, że przy przeciętnej cenie okładkowej książki wynoszącej 57,50 złotego i średnim rabacie hurtowym rzędu 45 proc. autorzy mogą liczyć na wynagrodzenie z tytułu tantiem w wysokości ok. 2,90 złotego za egzemplarz. To powoduje, że w 2023 roku miesięczna mediana przychodów z pracy artystycznej zawodowych twórców literatury wyniosła zaledwie 2,5 tysiąca złotych brutto. Minimalne wynagrodzeniu krajowe było wówczas na poziomie 3545 złotych brutto, a średnia pensja przekroczyła 7 tysięcy złotych brutto. Sprawa nie dotyczy wąskiej grupy autorów. Ubiegłoroczny raport Instytutu Książki ujawnia, że dochody aż 90 proc. badanych twórców nie przekraczały minimalnego miesięcznego wynagrodzenia.
Unia Literacka postuluje, żeby w ustawie o ochronie rynku książki pojawił się zapis, który zapewni autorom minimalne honorarium w wysokości 10 procent od ceny okładkowej książki. Jak wyjaśnia stowarzyszenie, skoro na sprzedaży książek zarabia wiele różnych firm, to dlaczego nie mają zarabiać ci, bez których literatury by nie było.
„Autorki i tłumacze literatury są początkiem całego łańcucha wartości na rynku książki, tworząc treści, które następnie trafiają do odbiorców w formie książek. Mimo tej fundamentalnej roli, ich pozycja zawodowa charakteryzuje się niepewnością zatrudnienia, niską opłacalnością pracy i silną zależnością od pozostałych ogniw łańcucha wartości” – pisali twórcy raportu Polskiej Sieci Ekonomii: Joanna Rachubik, Maciej Sroczyński i Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.
Niektórzy komentują w sieci, że pisanie może przecież pełnić rolę pasji lub hobby, a nie pełnoprawnej pracy zawodowej. Twórcy raportu podkreślają jednak, że takie postrzeganie zawodu pisarza „prowadzi do dalszej marginalizacji praw pracowniczych i ekonomicznych tej grupy”. „Pisanie książki to zwykle rok-dwa pracy. Wchodzi w to research, kwerendy, praca pisarska i koncepcyjna, poprawki. Miesiące po premierze to nieustanne podróże promocyjne. Od sierpnia 2025 (premiera mojej książki 'Pola. Ukryte życie Apolonii Machczyńskiej-Świątek’), jestem w trasie. Przejechałam ponad 20 tysięcy kilometrów, odbyłam spotkania autorskie w wielu miastach” – wylicza pisarka Grażyna Plebanek.
Nic tak nie działa na wyobraźnię, jak liczby. Aby uzmysłowić, o jakie kwoty zabiega Unia Literacka, rozpoczęto kampanię, w której wzięło udział 21 przedstawicieli świata literackiego. Jak wskazuje stowarzyszenie, do akcji włączyli się pisarze uznani, którzy otrzymują honoraria na odpowiednim poziomie, ale również tacy, którzy nie mogą liczyć na to, że ze sprzedanej za 50 złotych książki dostaną 5 złotych. „Naszą akcję adresujemy przede wszystkim do Czytelniczek i Czytelników, którzy zwykle nie wiedzą, ile wynosi nasze wynagrodzenie ze sprzedaży książek” – podkreślają pisarze.
W mediach społecznościowych Unii Literackiej i zrzeszonych w niej twórców udostępniane są zdjęcia z informacjami o tym, co w praktyce daje autorom 10 procent od ceny okładkowej. Reportażystka Joanna Gierak-Onoszko uzmysławia, że aby kupić 3 jajka, autor lub autorka musi sprzedać 1 książkę. Tłumacz i pisarz Michał Rusinek wylicza z kolei, że kawa espresso to 2 sprzedane książki. Chcąc kupić karnet na siłownię, tłumacz Piotr Tarczyński potrzebuje sprzedać 27 książek. Laureat Paszportu „Polityki” Grzegorz Piątek zwraca uwagę, że przy stawce 10 procent od ceny okładkowej bilet kwartalny na komunikację miejską w Warszawie wymaga sprzedania 38 książek. A są to wszystko rzeczy codzienne. Nominowana do Angelusa reporterka Aneta Prymaka-Oniszk przypomina, że kupno pary okularów jest możliwe po sprzedaży 240 książek, a twórcy kryminałów Beata i Eugeniusz Dębscy wyliczają, że na kupno laptopa autorzy mogą sobie pozwolić dopiero wtedy, gdy 1000 czytelników kupi ich książki.
Jak zwrócił uwagę na swoim profilu na Facebooku pisarz Jacek Dehnel, postulat Unii Literackiej nie jest niczym nadzwyczajnym. „Mamy minimalną stawkę za godzinę pracy i płacę minimalną na etacie. To po prostu chroni najbiedniejszych i najsłabszych na rynku” – wyjaśnił.
[am]
fot. rawpixel.com/Magnific
Kategoria: newsy














