Robert Harris powraca do starożytnego Rzymu. Bohaterem jego nowej powieści jest Marek Agrypa

Robert Harris opublikował nową książkę, w której powrócił do czasów starożytnego Rzymu. Powieść nosi tytuł „Agrippa” (z ang. „Agrypa”), a jej głównym bohaterem i narratorem jest genialny generał i zaufany sojusznik pierwszego cesarza rzymskiego, Oktawiana Augusta.
„Agrypa zaintrygował mnie ponad 20 lat temu, kiedy napisałem powieść o Pompejach. To Agrypa zbudował wielki akwedukt w Zatoce Neapolitańskiej, angażując dziesiątki tysięcy legionistów zdemobilizowanych po bitwie pod Filippi. Obiekt miał 95 kilometrów długości i dostarczał wodę do ćwierci miliona ludzi w ośmiu miastach. Ukończył go w osiemnaście miesięcy – wyczyn inżynieryjny dzisiaj nie do pomyślenia. Później Agrypa pojawił się ponownie pod koniec mojej trylogii o Cyceronie – jako nieco groźny consigliere elokwentnego Oktawiana. Od tamtej pory chciałem napisać o nim książkę” – wyjaśnia pisarz na łamach „The Sunday Times”.
W ocenie Harrisa Marek Agrypa jest jedną z największych zagadek starożytnego świata. Wiele wiemy o jego karierze, ale o życiu wewnętrznym i przemyśleniach – praktycznie nic. „Nie pozostawił po sobie żadnych przemówień, listów ani pamiętnych cytatów. Mimo to jego wpływ na historię świata był ogromny: genialny dowódca rzymskiej floty, który w 36 r. p.n.e. oczyścił Morze Śródziemne z piratów i pięć lat później pokonał Antoniusza i Kleopatrę w bitwie pod Akcjum; trzykrotny konsul i faktyczny współwładca Cesarstwa Rzymskiego; potężny budowniczy akweduktów nie tylko w Kampanii, ale także w Rzymie i Galii; pogromca zbuntowanych plemion w Galii, Hiszpanii i na Bałkanach; wizjonerski urbanista, który zbudował łaźnie i świątynie, mosty i kolumnady, parki i jeziora, a którego zwięzła inskrypcja wciąż widnieje nad wejściem do Panteonu w Rzymie, oglądanego przez dziewięć milionów turystów rocznie” – wylicza Harris.
O Marku Agrypie wiadomo, że urodził się w 63 r. p.n.e. w rodzinie plebejskiej, bez pieniędzy i statusu. Uważa się, że jego matka zmarła przy porodzie. Stąd najprawdopodobniej wzięło się jego nietypowe imię, Agrypa, które oznaczało „trudny poród” lub „poród pośladkowy”. Jak zauważa pisarz, z jakiegoś powodu w wieku około 13-14 lat trafił do szkoły dla synów bogatej elity. Tam poznał Gajusza Oktawiusza Turyna, wnuka siostry Juliusza Cezara i jego adoptowanego testamentem syna, który miał później stać się Oktawianem Augustem, pierwszym władcą Cesarstwa Rzymskiego. Chłopcy zostali przyjaciółmi.

Popiersie Marka Agrypy, datowany na ok. 25-24 rok p.n.e. (fot. Wikimedia Commons/Shawn Lipowski)
„Okoliczności ich spotkania stanowią kolejną zagadkę w życiu Agrypy: czy stało się to przypadkiem, czy celowo?” – zastanawia się pisarz. „Myślę, że Oktawiusz zawsze był raczej chudy, chorowity i dość niski. Musiał nosić buty na koturnach. Natomiast Agrypa był rosłym chłopakiem, prawie jak jego ochroniarz. Zostali razem, wstąpili do armii w tym samym czasie i obaj trafili pod skrzydła Juliusza Cezara” – dodaje Harris w wywiadzie dla NPR.
Pisarz wskazuje, że jeden z profesorów filologii klasycznej spekulował w swojej biografii, że Agrypa mógł być nieślubnym synem Cezara. „Cezar przebywał w Rzymie na rok przed narodzinami Agrypy, więc daty się zgadzały. Miał wiele romansów. Był z nich znany i musiał spłodzić nieślubne dzieci w różnych miejscach. To by wyjaśniało, dlaczego Agrypa został wysłany do elitarnej szkoły z najbliższym żyjącym krewnym Cezara” – wskazuje w rozmowie z NPR.
Harris twierdzi, że niewątpliwie Marek Agrypa zawdzięczał wszystko swojej relacji z Oktawiuszem, późniejszym cesarzem Oktawianem Augustem, natomiast August prawdopodobnie nie zostałby tym, kim został, bez Agrypy. Kiedy Juliusza Cezara zamordowano, Oktawiusz miał 18 lat, a Agrypa 19 lat. Zgodnie z testamentem dyktatora jego adoptowany syn, Oktawiusz, otrzymał w spadku trzy czwarte jego ogromnego majątku. Nie zważając na niebezpieczeństwo młodzieniec wspólnie z nieodłącznym towarzyszem popłynął do Italii, aby odebrać fortunę i ostatecznie przejąć kontrolę nad państwem. „Przez następne 30 lat ich splecione losy rozwijają się niczym epicki buddy movie – film o męskiej przyjaźni” – relacjonuje Harris.

Popiersie Oktawiana Augusta, datowane na ok. 30 rok p.n.e. (fot. Gautier Poupeau/Wikimedia Commons)
August umacniał swoją władzę dzięki Agrypie. Sam z powodu złego stanu zdrowia często nawet nie pojawiał się na polu bitwy. To Agrypa zbudował flotę rzymską i poprowadził ją do boju, stał się też mistrzem strategii wojskowej na lądzie. Razem decydowali o wszystkich awansach wojskowych, kontrolowali, kto dostał się do senatu i kto pełnił funkcję sędziów. Republika przekształciła się w monarchię cesarską. „Zaskakująca jest bierność rzymskiej ludności w obliczu utraty wolności. Demokracja zniknęła z powierzchni Ziemi na ponad tysiąc lat” – zauważa Harris.
August świętował triumfy, ale prawdziwy architekt tych zwycięstw pozostawał w cieniu. Władca Cesarstwa Rzymskiego odwdzięczył się za jego lojalność, wydając go za mąż najpierw za siostrzenicę, a w końcu za swoje jedyne dziecko, córkę Julię. Kiedy Agrypa spłodził dwóch synów, August nalegał, by zrzekł się ojcostwa na jego rzecz. Nie wiemy, czy Agrypę taka propozycja uraziła. Na pewno jednak nie myślał poważnie o obaleniu przyjaciela i przejęciu władzy. Ponoć pokłócili się poważnie tylko raz, w innych okolicznościach.
Agrypa zmarł w swojej willi nad Zatoką Neapolitańską w marcu 12 roku p.n.e. Miał wówczas 51 lat. Jak informuje Harris, ponoć był załamany notoryczną niewiernością swojej znacznie młodszej żony, Julii. Prawdopodobnie doznał zakażenia krwi w nodze. August nie zdążył przybyć, by się z nim pożegnać. Przewodniczył jednak kremacji Agrypy. „Jak na ironię, przyjaciel, który zawsze chorował, przeżył o ćwierć wieku przyjaciela, który cieszył się dobrym zdrowiem. Ich prochy spoczęły razem w mauzoleum Augusta” – wskazał Harris. Przy wejściu do grobowca August ustawił brązowe tablice, na których kazał wyryć swoje osiągnięcia. W obszernym tekście tylko dwa razy mimochodem wymieniono imię Agrypy.
Powieść „Agrypa” Roberta Harrisa ma formę pamiętnika. Kiedy poznajemy głównego bohatera, jest starzejącym się człowiekiem, ma ropiejącą ranę na nodze i pozostało mu niewiele czasu. Bitwy, krew, odwaga, zaręczyny i zdrady, przysięgi, porażki i okazjonalne zaszczyty – wszystko to stało się jego udziałem. Postanowił więc opowiedzieć historię swojego życia.
Poniżej możecie zobaczyć okładkę brytyjskiego wydania powieści „Agrypa”. Polska premiera książki pod koniec października.

[am]
TweetKategoria: newsy














