Poczytny autor true crime sadystycznym oprawcą i pedofilem? Dziennikarskie śledztwo ujawnia szokujące fakty w sprawie Christophera Berry’ego-Dee

26 sierpnia 2026

Na zdjęciu Christopher Berry-Dee z papierosem w ręce

Reporterki dziennika „The Guardian” ujawniły, że Christopher Berry-Dee, popularny brytyjski autor książek true crime, był kilkukrotnie zgłaszany na policję za napaść fizyczną i seksualną. Dotarły także do jego ofiar, z których zeznań wyłania się wstrząsający obraz.

Christopher Berry-Dee znany jest polskim czytelnikom za sprawą licznych książek, m.in. cykli „Rozmowy z seryjnymi mordercami” i „Rozmowy z psychopatami”. Sam autor szczycił się przeprowadzeniem wywiadów z 30 najbardziej niesławnymi mordercami na świecie, zasłynął także umiejętnością nawiązywania bliskiego kontaktu z bohaterami swoich książek. Berry-Dee pisał do skazanych, spotykał się z nimi w więzieniach, z niektórymi nawiązywał nawet przyjaźnie. To miało dawać mu wyjątkową perspektywę i wgląd w ich psychikę, co z kolei zaowocowało popularnością jego książek. Ich łączny nakład w samej Wielkiej Brytanii przekroczył milion egzemplarzy, a na rozpoznawalność reportera pracowały dodatkowo jego liczne występy w podcastach i programach telewizyjnych.

Nad Berrym-Dee zawisły jednak właśnie czarne chmury za sprawą artykułu „Christopher Berry-Dee is the UK’s all-time bestselling true crime author. Is he also a violent abuser of women and children?” (z ang. „Christopher Berry-Dee jest najpoczytniejszym autorem true crime w Wielkiej Brytanii. Czy jest także brutalnym oprawcą kobiet i dzieci?”) zamieszczonym na łamach dziennika „The Guardian”. Jego autorki, Lucy Osborne i Sirin Kale, przedstawiły wyniki trwającego sześć miesięcy śledztwa, w trakcie którego zdołały dotrzeć m.in. do członków rodziny pisarza, jego sąsiadów, redaktorów i agentów. Ujawniły także kryminalną przeszłość Berry’ego-Dee, który sam siebie nazywał dotąd głosem „ofiar cierpiących z rąk potworów o dwóch twarzach”.

Przyszły reporter śledczy urodził się w 1948 roku w Winchester jako Christopher Dee. Przed rozpoczęciem kariery, która przyniosła mu sławę i sukces kasowy, przez chwilę parał się amatorsko malarstwem, ale zdążył też dwa razy zostać prawomocnie skazany za oszustwo. W 1982 roku udowodniono mu fałszerstwo, a sześć lat później – wyłudzenie kredytu i uchylanie się od odpowiedzialności w postępowaniu upadłościowym. Zanim Berry-Dee wcielił się po raz pierwszy w samozwańczego kryminologa, zdążył spędzić rok w więzieniu.

Jego nowa kariera rozpoczęła się od prywatnego śledztwa w głośno komentowanej sprawie morderstwa dwóch 9-letnich dziewczynek w Brighton, gdy w 1990 roku skazany został domniemany sprawca. Dziennikarka Eileen Fairweather miała okazję poznać wówczas przyszłego autora bestsellerów. „Nagle rzucił na stół zdjęcia zwłok dziewczynek” – wspomina ich pierwsze spotkanie w rozmowie z wysłanniczkami „Guardiana”. „Poczułam instynktownie jako kobieta, że takich rzeczy nie robi nikt, kto ma na sercu los dzieci” – dodała, odnosząc wrażenie, że było to dla Berry’ego-Dee ekscytujące.

Jak się okazuje, Berry-Dee był już wówczas notorycznym oprawcą swojej najbliższej rodziny. Jego druga żona, Tracey Dee, wspomina, że została przez niego wielokrotnie pobita, nierzadko do nieprzytomności. Raz obudziła się w wannie, cała pokryta krwią, innym razem mąż stał nad nią z nożem rzeźnickim. Christopher miał także zgasić cygaro na twarzy ciężarnej żony, a innym razem podczas kłótni wycelować w nią naładowaną strzelbę.

Przemoc domową potwierdzają ich córki, Zoe i Sasha, a pierwsza z nich nazywa go „absolutnym złem”. Liczne obrażenia po pobiciach zauważyli również krewni, sąsiedzi i znajomi, co potwierdzili w rozmowie z dziennikarkami. Kobieta ostatecznie porzuciła Berry’ego-Dee w 1994 roku i postarała się o sądowy wyrok, zgodnie z którym uzyskała pełne prawo do opieki nad ich dziećmi. Córki widywały później ojca sporadycznie.

Kolejne oskarżenia padają ze strony kobiety przedstawionej w artykule pod imieniem Helen. Na przełomie lat 90. i 2000. Berry-Dee dorabiał sobie, udzielając lekcji plastyki. W 2000 roku jedną z jego uczennic została 13-letnia Helen. 52-letni wówczas mężczyzna miał ją molestować, z czasem nakłaniając do stosunków, a także gwałcąc. „Seks był bardzo brutalny, a ja byłam dopiero dojrzewającą dziewczyną, więc było to niewyobrażalnie bolesne” – wspomina Helen, która w wyniku tych zdarzeń nabawiła się choroby wenerycznej, a także zaczęła się okaleczać. Kiedy przyznała się do tego swojemu oprawcy, ten miał zareagować podnieceniem.

Zarzutom Helen wtóruje inna z byłych kursantek Berry’ego-Dee, Gina Hutton, która w tym samym czasie miała 14 lat. Zdążyła jednak zerwać z nim kontakt zaraz po pierwszych awansach seksualnych. Helen natomiast zdobyła się na odwagę opowiedzenia o swoich doświadczeniach policji, gdy przeczytała artykuł o tym, że w 1983 roku Berry-Dee został zadenuncjowany przez swoją pasierbicę z pierwszego małżeństwa. Tracy Hurdle zeznała przed laty, że ojczym zgwałcił ją, gdy była 12-latką. Wprawdzie został on wówczas aresztowany, ale z braku dowodów sprawę zarzucono, a sama Hurdle niedługo później zginęła w wypadku samochodowym.

Helen udała się na policję we wrześniu 2006 roku, a dla poparcia zeznań przedstawiła swoje pamiętniki sprzed lat, chusteczkę, na którą wypluła spermę pisarza, i ręcznik zachlapany jego nasieniem i jej krwią. Wprawdzie w styczniu 2007 roku Berry-Dee trafił do aresztu, ale w czerwcu zaniechano śledztwa w jego sprawie, powołując się na obowiązujący wówczas przepis, że bezprawne stosunki z udziałem dzieci w wieku 13-16 lat winny być zgłaszane w przeciągu roku. Kobieta próbowała potem jeszcze bezskutecznie nakłonić policję do ponownego wszczęcia postępowania.

Po latach, już jako dorosła osoba, Helen przeczytała przełomową dla kariery Berry’ego-Dee książkę „Rozmowy z seryjnymi mordercami” i ku swojemu przerażeniu odkryła, że niektóre z ekstremalnych praktyk seksualnych, których autor dopuścił się wobec niej, zostały tam opisane. O podobnych czynach lubował się amerykański seryjny morderca Harvey Carignan, a także inny – Kenneth McDuff.

Jak ustaliły dziennikarki „Guardiana”, ostatnią kobietą, która oskarżyła Berry’ego-Dee była jego córka z drugiego małżeństwa, Sasha. W 2025 roku zgłosiła ona służbom, że ojciec dotykał ją w lubieżny sposób od czasów, gdy miała 3 lub 4 lata. Policja do dziś jednak zwleka z przesłuchaniem, które miałoby wstępnie ustalić wiarygodność jej oskarżeń. Kobieta stwierdziła ponadto, że ojciec zajmował się w swojej pracy tematyką gwałtów i morderstw, ponieważ ich opisywanie dawało mu satysfakcję.

78-letni pisarz odmówił udzielenia wywiadu „Guardianowi”, zasłaniając się przebytym niedawno udarem. W obszernym e-mailu do redakcji zaprzeczył jednak oskarżeniom. Tymczasem w odpowiedzi na publikację jeden z jego wydawców, Bonnier Books UK, oświadczył, że rezygnuje z dalszej współpracy z autorem, a drugi, Hachette, zapowiedział wstrzymanie dystrybucji ostatniej książki „Inside the Darkest Minds”, która miała swoją premierę na początku lipca.

[sr]
fot. A Psych For Sore Minds/YouTube

Tematy: , , ,

Kategoria: newsy