Pisarz usunięty z listy nominowanych do Nagrody Goncourtów. W tle oskarżenia o korzystanie ze sztucznej inteligencji i plagiat

Bestsellerowa powieść haitańsko-kanadyjskiego autora Thélysona Oréliena została usunięta z długiej listy nominowanych do Prix Goncourt, najbardziej prestiżowej francuskiej nagrody literackiej, po tym, jak pod jej adresem pojawiły się zarzuty o wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji. Media wytknęły też pisarzowi liczne przypadki plagiatu.
38-letni Thélyson Orélien urodził się na Haiti, gdzie w 2006 roku zadebiutował tomikiem poezji. Kolejne trzy zbiory wierszy wydał już po zamieszkaniu w Kanadzie, a w międzyczasie próbował swoich sił w dziennikarstwie i krótkich formach prozatorskich. Wielki przełom przyniosła mu pierwsza powieść „C’était ça ou mourir” (z fr. „Albo to, albo śmierć”), której manuskrypt wysłał w marcu 2026 roku montrealskiemu wydawnictwu Les Éditions du Boréal. Książka opisująca doświadczenia haitańskiego nauczyciela, który opuszcza rodzinną wyspę i po odwiedzeniu dwunastu krajów osiedla się w Kanadzie, stała się sensacją i zanim ukazała się drukiem, prawa do publikacji sprzedano do 22 krajów (w Polsce zakupił je Karakter).
Zaraz po Kanadzie powieść doczekała się premiery na rynku francuskim – w sierpniu tego roku – a jej tamtejszy wydawca, oficyna Grasset, zdążył w krótkim czasie sprzedać 35 tysięcy egzemplarzy. Prozatorski debiut Oréliena doczekał się nominacji do kilku nagród, m.in. do Nagrody Goncourtów. Jednak 21 września, a więc w dniu, w którym Haitańczyk sięgnął po inny laur – Prix du roman Fnac (nagroda sieci sklepów Fnac dla najlepszej powieści) – w internecie pojawiła się szokująca informacja. Anonimowy założyciel profilu Balance ton Claude w serwisie X napisał, że poddał „C’était ça ou mourir” analizie przy użyciu programu Pangram i ustalił, że tekst jest „niemal w całości” wykreowany przez generatywną sztuczną inteligencję.

Pierwszy rozdział książki po analizie programem Pangram. Wynik 100 procent oznacza, że algorytm przypisuje niemal cały przesłany tekst sztucznej inteligencji – kliknij w grafikę, żeby powiększyć (fot. Balance ton Claude/X)
W rozpętanej następnie dyskusji medialnej znalazły się głosy broniące Oréliena. Agencja prasowa Agence France-Presse kontrowała zarzut, powołując się na własną analizę przy użyciu InVID-WeVerify, narzędzia, którego jest współtwórcą. Wynik miał stwierdzić, że książka jest „raczej dziełem człowieka”. Pojawiły się ponadto głosy o motywacjach osoby prowadzącej profil Balance ton Claude. Założyciel konta został zidentyfikowany jako Samuel Fitoussi, felietonista dziennika „Le Figaro”, znany z tropienia domniemanych przejawów „ideologii woke” w filmach i telewizji. Sam Fitoussi utrzymywał zaś, że jego działania motywowane są obawą o to, że „AI spowoduje zanik czytania i pisania”.
Thélyson Orélien skomentował zarzuty w rozmowie z dziennikiem „Libération”, w trakcie której utrzymywał, że jego autorstwo potwierdzać może m.in. fakt, że korzystał z rytmu charakterystycznego dla haitańskiego języka kreolskiego. „Obrazy, powtórzenia i rytm są żywym językiem, są moje” – podkreślał, jednocześnie zapewniając: „Zawsze kochałem tworzyć i pisać. Nie widzę powodu, dla którego miałbym wykorzystać (do tego) maszynę”. 24 września podczas festiwalu literackiego Les Correspondances w Manosque ubolewał zaś, że jest ofiarą ataków, mających na celu „uciszenie go”.
Zamieszanie wokół debiutanckiej powieści Oréliena sprawiło jednak, że zaczęto przyglądać się bacznie innym jego utworom. Dziennikarze Radio-Canada ogłosili, że opowiadanie „Où va le monde” Haitańczyka, wyróżnione w 2012 roku nagrodą Prix du public tejże rozgłośni, zawiera obszerne fragmenty skopiowane z książki „Poranek magów” Louisa Pauwelsa i Jacquesa Bergiera z 1960 roku. To samo medium przekonywało także, że znalazło co najmniej pięć kolejnych przypadków plagiatu w tekstach prasowych opublikowanych przez Oréliena w latach 2012-2013. Z kolei francuski serwis literacki Actualitté odkrył, że w artykule zamieszczonym na blogu pisarza 17 września znajduje się prompt dla ChatGPT o treści (w tłumaczeniu na polski): „Omów rolę Quebeku jako strażnika francuskiej spuścizny językowej w obu Amerykach”. Specjalistyczna analiza miała potwierdzić stuprocentowo „maszynowe” autorstwo publikacji.
Na tę rewelację zareagowała w końcu Akademia Goncourtów, ogłaszając, że książka „C’était ça ou mourir” zostaje usunięta z długiej listy tegorocznych nominacji. Decyzja uzasadniona została potrzebą „zachowania integralności Nagrody Goncourtów oraz samej Akademii, której kluczową rolą jest promocja i uhonorowanie literatury tworzonej przez kobiety i mężczyzn”. Philippe Claudel, przewodniczący Akademii, zaapelował wprawdzie o ostrożność w formułowaniu zarzutów o wykorzystanie sztucznej inteligencji, przyznał jednak, że wcześniejsze przypadki plagiatu komplikują położenie autora.
[sr]
TweetKategoria: newsy














