Odkryto nieznany scenariusz filmu o piratach autorstwa Alistaira MacLeana

W archiwum po zmarłym w 2010 roku amerykańskim producencie filmowym Elliocie Kastnerze odkryto nieznany scenariusz filmu o piratach, który napisał klasyk literatury sensacyjnej Alistair MacLean. Jak mówi biograf pisarza Brian Hannan, na podstawie skryptu mógłaby powstać powieść i przebojowy film.
Przed laty nazwisko szkockiego pisarza Alistaira MacLeana było prawdziwą marką w Hollywood. Prawie wszystko, co wychodziło z jego maszyny do pisania, z miejsca trafiało do filmowców, którzy przystępowali do realizacji ekranizacji. Z czasem, dzięki nawiązaniu współpracy z producentem Elliotem Kastnerem, MacLean sam zaczął pisać scenariusze. Jak się okazuje, blisko 40 lat po śmierci pisarza w archiwach wciąż spoczywa projekt filmowy, który nie doczekał się wprost przeniesienia na ekran.
Odkrycia dokonał Brian Hannan, zbierając materiały do książki o hollywoodzkiej karierze Alistaira MacLeana. Przeglądając ogromne archiwum amerykańskiego producenta filmowego Elliota Kastnera, który współpracował z pisarzem, początkowo nie zwrócił uwagi na niepozorną teczkę z napisem „Piraci”. Jak się jednak później przekonał, znajdował się w niej prawdziwy skarb – nieznany scenariusz filmowy. „O ile mi wiadomo, nikt inny nie wiedział o jego istnieniu” – przyznaje Brian Hannan.

Fragment pierwszej strony scenariusza.
Scenariusz to napisana lekkim tonem i z dużą porcją humoru morska przygoda. Pełno w niej awanturników i korsarskich zbójów. Mamy również niebanalną kobiecą postać, która jest inteligentna i potrafi poradzić sobie z mężczyznami na swój sposób. Bohaterowie muszę poradzić sobie z przeciwnościami losu, nie brak oczywiście zwrotów akcji i potężnej eksplozji w finale.
Jak zwraca uwagę Brian Hannan, scenariusz powstał dzięki nawiązaniu współpracy Elliota Kastnera z Alistairem MacLeanem. Pisarz już dzięki pierwszej książce, „H.M.S. Ulisses”, dostał się na listy bestsellerów, a swoją pozycję umocnił kolejną powieścią zatytułowaną „Działa Navarony”. Pisał bardzo szybko – zwykle ukończenie książki zajmowało mu od czterech do pięciu tygodni, a wszystkie one miały filmowy potencjał, dlatego prawa do adaptacji kupowano często jeszcze przed premierą wydawniczą. Kastner nie miał więc szans na przeniesienie którejkolwiek z powieści MacLeana na ekran. Niezrażony odwiedził pisarza w październiku 1965 roku i namówił go do napisania oryginalnego scenariusza.
Kastner chciał zrealizować film w stylu „Dział Navarony”, ale żeby mogły wystąpić w nim również kobiety. MacLean miał zgodzić się pod jednym warunkiem: dostanie 200 tysięcy dolarów za scenariusz, połowę zysków z filmu i zachowa prawa do powieściowej wersji historii. Kilka tygodni później dostarczył gotowy skrypt, który nosił wówczas tytuł „Zamek orła” (oryg. „The Eagle’s Castle”). W praktycznie niezmienionej formie historia trafiła później na ekran jako film „Tylko dla orłów” z Richardem Burtonem i Clintem Eastwoodem w rolach głównych. W międzyczasie McLean napisał powieść o tym samym tytule.
Zadowolony ze scenariusza Kastner wykupił jeszcze przed publikacją prawa filmowe do kolejnej książki MacLeana, znanej w Polsce pod tytułem „48 godzin”, i zlecił autorowi napisanie na jej podstawie scenariusza oraz dwóch kolejnych oryginalnych scenariuszy. „48 godzin” doczekało się wkrótce filmu po tym samym tytułem z Anthonym Hopkinsem w roli głównej. W dwóch oryginalnych scenariuszach MacLean odszedł od konwencji sensacyjnej – jeden okazał się westernem, a drugi historią o piratach.
Brian Hannan twierdzi, że dla pisarza nie było to niczym niezwykłym, ponieważ lubił wychodzić poza utarte schematy i umieszczać akcję swoich książek w nietypowych miejscach, żeby przywołać choćby „Stację arktyczną Zebra”. Zawsze też chciał spróbować czegoś nowego. Jeśli chodzi o te dwa scenariusze, wydawca nie okazał jednak zainteresowania powieściową wersją historii. W przypadku westernu zmienił w końcu zdanie, gdy kilka lat później Kastner wspólnie z reżyserem Tomem Griesem zaczął pracować nad filmem z Charlesem Bronsonem, który ukazał się pod tytułem „Przełęcz złamanych serc”. Scenariusz o piratach tyle szczęścia nie miał.
MacLean dwukrotnie przepisywał historię o piratach, która początkowo nosiła tytuł „Caribbean” (z ang. „Karaiby”), a później „The Swashbuckler” (z ang. „Zawadiaka”). Za pierwszym razem skrócił skrypt ze 197 stron do 153, za drugim – do 130 stron. Pomimo podjętych wysiłków żadne studio nie zrealizowało go w tej formie, co było zaskakujące, biorąc pod uwagę popularność autora. Niechęć do tego projektu Brian Hannan tłumaczy zawirowaniami finansowymi w Hollywood pod koniec lat 60. „Przemysł filmowy borykał się z ogromnymi problemami i nikt tak naprawdę nie chciał finansować wysokobudżetowego filmu o piratach” – mówi.
To nie znaczy, że film nigdy nie powstał. Kiedy prawa Kastnera wygasły, inni próbowali stworzyć film. Nad scenariuszem pracowali kolejni scenarzyści, w tym młody Robert Ludlum, a w końcu po wielu wersjach powstał „dziwny miszmasz”, który miał niewiele wspólnego z dziełem MacLeana poza głównymi założeniami, że historia była o piratach i rozgrywała się na Karaibach. Zachowano też tytuł „The Swashbuckler” (w Polsce film był wyświetlany jako „Szkarłatny pirat” i „Załoga kapitana Lyncha”). Hannan ocenia, że efekt końcowy był niczym piractwo, tyle że filmowe. Nazwisko MacLeana nie pojawiło się nawet w napisach (podobnie było z Ludlumem). Pisarz nie miał jednak powodów do zmartwienia, ponieważ film poniósł klapę finansową.
Brian Hannan uważa, że popularność Alistaira MacLeana wciąż jest tak duża, że scenariusz może być wart nawet do dwóch milionów funtów, gdyby ktoś napisał na jego podstawie powieść. A jeśliby dodać kilka efektownych walk na szable, mógłby powstał film z dużym komercyjnym potencjałem. Dokańczanie projektów nieżyjących autorów to nie są nowe praktyki. Lawrence Block w drugiej połowie lat 80. dokończył manuskrypt „Ślepej nocy” Cornella Woolricha. Niedawno James Patterson wziął udział w podobnym projekcie, dopisując brakującą część „Erupcji” Michaela Crichtona. Hannan przyznaje, że wysłał scenariusz MacLeana do Lee Childa z pytaniem, czy byłby zainteresowany napisaniem na jego podstawie powieści. „Odpisał, że scenariusz jest fantastyczny, ale przeszedł już na emeryturę i tyle” – mówi Hannan.
Z pewnością znalazłby się inny znany pisarz chętny do podjęcia podobnego wyzwania, ale najprawdopodobniej zanim doszłoby do napisania i wydania książki, sprawa trafiłaby do sądu. Nie jest bowiem do końca jasne, kto jest właścicielem manuskryptu i może czerpać z niego zyski. Żyjący krewni Alistaira MacLeana? Rodzina Elliota Kastnera? A może producenci, którzy ostatecznie zrealizowali „The Swashbuckler”? Zainteresowanych zarobkiem z pewnością byłoby wielu.
Okoliczności powstania scenariusza o piratach Brian Hannan opisał w swojej książce „King of the Action Thriller: Films from the Mind of Alistair MacLean” (z ang. „Król thrillerów akcji. Filmy Alistaira MacLeana”), która ukazała się właśnie na rynku anglojęzycznym.
[am]
fot. Wikimedia Commons, Brian Hannan
źródło: Daily Mail
Kategoria: newsy
















