banner ad

Odkryto nieznany scenariusz filmu o piratach autorstwa Alistaira MacLeana

6 marca 2026

W archiwum po zmarłym w 2010 roku amerykańskim producencie filmowym Elliocie Kastnerze odkryto nieznany scenariusz filmu o piratach, który napisał klasyk literatury sensacyjnej Alistair MacLean. Jak mówi biograf pisarza Brian Hannan, na podstawie skryptu mógłaby powstać powieść i przebojowy film.

Przed laty nazwisko szkockiego pisarza Alistaira MacLeana było prawdziwą marką w Hollywood. Prawie wszystko, co wychodziło z jego maszyny do pisania, z miejsca trafiało do filmowców, którzy przystępowali do realizacji ekranizacji. Z czasem, dzięki nawiązaniu współpracy z producentem Elliotem Kastnerem, MacLean sam zaczął pisać scenariusze. Jak się okazuje, blisko 40 lat po śmierci pisarza w archiwach wciąż spoczywa projekt filmowy, który nie doczekał się wprost przeniesienia na ekran.

Odkrycia dokonał Brian Hannan, zbierając materiały do książki o hollywoodzkiej karierze Alistaira MacLeana. Przeglądając ogromne archiwum amerykańskiego producenta filmowego Elliota Kastnera, który współpracował z pisarzem, początkowo nie zwrócił uwagi na niepozorną teczkę z napisem „Piraci”. Jak się jednak później przekonał, znajdował się w niej prawdziwy skarb – nieznany scenariusz filmowy. „O ile mi wiadomo, nikt inny nie wiedział o jego istnieniu” – przyznaje Brian Hannan.

Fragment pierwszej strony scenariusza.

Scenariusz to napisana lekkim tonem i z dużą porcją humoru morska przygoda. Pełno w niej awanturników i korsarskich zbójów. Mamy również niebanalną kobiecą postać, która jest inteligentna i potrafi poradzić sobie z mężczyznami na swój sposób. Bohaterowie muszę poradzić sobie z przeciwnościami losu, nie brak oczywiście zwrotów akcji i potężnej eksplozji w finale.

Jak zwraca uwagę Brian Hannan, scenariusz powstał dzięki nawiązaniu współpracy Elliota Kastnera z Alistairem MacLeanem. Pisarz już dzięki pierwszej książce, „H.M.S. Ulisses”, dostał się na listy bestsellerów, a swoją pozycję umocnił kolejną powieścią zatytułowaną „Działa Navarony”. Pisał bardzo szybko – zwykle ukończenie książki zajmowało mu od czterech do pięciu tygodni, a wszystkie one miały filmowy potencjał, dlatego prawa do adaptacji kupowano często jeszcze przed premierą wydawniczą. Kastner nie miał więc szans na przeniesienie którejkolwiek z powieści MacLeana na ekran. Niezrażony odwiedził pisarza w październiku 1965 roku i namówił go do napisania oryginalnego scenariusza.

Kastner chciał zrealizować film w stylu „Dział Navarony”, ale żeby mogły wystąpić w nim również kobiety. MacLean miał zgodzić się pod jednym warunkiem: dostanie 200 tysięcy dolarów za scenariusz, połowę zysków z filmu i zachowa prawa do powieściowej wersji historii. Kilka tygodni później dostarczył gotowy skrypt, który nosił wówczas tytuł „Zamek orła” (oryg. „The Eagle’s Castle”). W praktycznie niezmienionej formie historia trafiła później na ekran jako film „Tylko dla orłów” z Richardem Burtonem i Clintem Eastwoodem w rolach głównych. W międzyczasie McLean napisał powieść o tym samym tytule.

Zadowolony ze scenariusza Kastner wykupił jeszcze przed publikacją prawa filmowe do kolejnej książki MacLeana, znanej w Polsce pod tytułem „48 godzin”, i zlecił autorowi napisanie na jej podstawie scenariusza oraz dwóch kolejnych oryginalnych scenariuszy. „48 godzin” doczekało się wkrótce filmu po tym samym tytułem z Anthonym Hopkinsem w roli głównej. W dwóch oryginalnych scenariuszach MacLean odszedł od konwencji sensacyjnej – jeden okazał się westernem, a drugi historią o piratach.

Brian Hannan twierdzi, że dla pisarza nie było to niczym niezwykłym, ponieważ lubił wychodzić poza utarte schematy i umieszczać akcję swoich książek w nietypowych miejscach, żeby przywołać choćby „Stację arktyczną Zebra”. Zawsze też chciał spróbować czegoś nowego. Jeśli chodzi o te dwa scenariusze, wydawca nie okazał jednak zainteresowania powieściową wersją historii. W przypadku westernu zmienił w końcu zdanie, gdy kilka lat później Kastner wspólnie z reżyserem Tomem Griesem zaczął pracować nad filmem z Charlesem Bronsonem, który ukazał się pod tytułem „Przełęcz złamanych serc”. Scenariusz o piratach tyle szczęścia nie miał.

MacLean dwukrotnie przepisywał historię o piratach, która początkowo nosiła tytuł „Caribbean” (z ang. „Karaiby”), a później „The Swashbuckler” (z ang. „Zawadiaka”). Za pierwszym razem skrócił skrypt ze 197 stron do 153, za drugim – do 130 stron. Pomimo podjętych wysiłków żadne studio nie zrealizowało go w tej formie, co było zaskakujące, biorąc pod uwagę popularność autora. Niechęć do tego projektu Brian Hannan tłumaczy zawirowaniami finansowymi w Hollywood pod koniec lat 60. „Przemysł filmowy borykał się z ogromnymi problemami i nikt tak naprawdę nie chciał finansować wysokobudżetowego filmu o piratach” – mówi.

To nie znaczy, że film nigdy nie powstał. Kiedy prawa Kastnera wygasły, inni próbowali stworzyć film. Nad scenariuszem pracowali kolejni scenarzyści, w tym młody Robert Ludlum, a w końcu po wielu wersjach powstał „dziwny miszmasz”, który miał niewiele wspólnego z dziełem MacLeana poza głównymi założeniami, że historia była o piratach i rozgrywała się na Karaibach. Zachowano też tytuł „The Swashbuckler” (w Polsce film był wyświetlany jako „Szkarłatny pirat” i „Załoga kapitana Lyncha”). Hannan ocenia, że efekt końcowy był niczym piractwo, tyle że filmowe. Nazwisko MacLeana nie pojawiło się nawet w napisach (podobnie było z Ludlumem). Pisarz nie miał jednak powodów do zmartwienia, ponieważ film poniósł klapę finansową.

Brian Hannan uważa, że popularność Alistaira MacLeana wciąż jest tak duża, że ​scenariusz może być wart nawet do dwóch milionów funtów, gdyby ktoś napisał na jego podstawie powieść. A jeśliby dodać kilka efektownych walk na szable, mógłby powstał film z dużym komercyjnym potencjałem. Dokańczanie projektów nieżyjących autorów to nie są nowe praktyki. Lawrence Block w drugiej połowie lat 80. dokończył manuskrypt „Ślepej nocy” Cornella Woolricha. Niedawno James Patterson wziął udział w podobnym projekcie, dopisując brakującą część „Erupcji” Michaela Crichtona. Hannan przyznaje, że wysłał scenariusz MacLeana do Lee Childa z pytaniem, czy byłby zainteresowany napisaniem na jego podstawie powieści. „Odpisał, że scenariusz jest fantastyczny, ale przeszedł już na emeryturę i tyle” – mówi Hannan.

Z pewnością znalazłby się inny znany pisarz chętny do podjęcia podobnego wyzwania, ale najprawdopodobniej zanim doszłoby do napisania i wydania książki, sprawa trafiłaby do sądu. Nie jest bowiem do końca jasne, kto jest właścicielem manuskryptu i może czerpać z niego zyski. Żyjący krewni Alistaira MacLeana? Rodzina Elliota Kastnera? A może producenci, którzy ostatecznie zrealizowali „The Swashbuckler”? Zainteresowanych zarobkiem z pewnością byłoby wielu.

Okoliczności powstania scenariusza o piratach Brian Hannan opisał w swojej książce „King of the Action Thriller: Films from the Mind of Alistair MacLean” (z ang. „Król thrillerów akcji. Filmy Alistaira MacLeana”), która ukazała się właśnie na rynku anglojęzycznym.

[am]
fot. Wikimedia Commons, Brian Hannan
źródło: Daily Mail

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: newsy