banner ad

Niewidziane od blisko 100 lat rękopisy i inne artefakty z archiwum rodzeństwa Brontë trafią na aukcję

31 maja 2021

Kolekcja bezcennych rękopisów z archiwum rodzeństwa Brontë – w tym wiersze napisane przez Emily z naniesionymi ołówkiem adnotacjami Charlotte (na zdj. powyżej) – zostanie wystawiona na aukcji. Niemal nikt nie miał dostępu do tych materiałów przez blisko sto lat.

Kolekcja przebyła przez ten czas bardzo długą drogę. Jej pierwszym posiadaczem był Arthur Bell Nicholls, przez dziewięć miesięcy mąż Charlotte, ostatniej z żyjących sióstr Brontë. Dokumenty odziedziczył po śmierci pisarki w 1855 roku. Większość archiwum sprzedał w 1895 roku Thomasowi Jamesowi Wise’owi, znanemu kolekcjonerowi (i fałszerzowi) książek. Wreszcie z rąk Wise’a część rękopisów trafiła do dwóch wiktoriańskich przemysłowców, braci Alfreda i Williama Lawów, którzy wychowywali się jakieś 30 kilometrów od domu rodziny Brontë. Archiwum znajdowało się w ich prywatnej bibliotece w Honresfield House.

Bracia Law nigdy się nie ożenili. Gdy zmarli, kolekcja przekazana została w spadku ich siostrzeńcowi, który dał do niej wgląd wybranym badaczom i wykonał faksymile niektórych rękopisów. Ale po jego śmierci w 1939 roku oryginały zniknęły z widoku publicznego. Wedle słów rzecznika domu aukcyjnego Sotheby’s przez ostatnie 90 lat kolekcję widział tylko jeden lub dwóch bardzo dyskretnych badaczy. W 2009 roku niektóre artefakty należące niegdyś do braci Law trafiły na aukcję, m.in. biurko Charlotte. Ale miejsce przechowywania reszty archiwum pozostawało nieznane. Teraz ujawniono jedynie, że wciąż znajdowało się w posiadaniu dalszych spadkobierców braci.

W lipcu kolekcja 500 rękopisów, pierwszych wydań i listów pochodząca z archiwum biblioteki w Honresfield zostanie wystawiona na aukcji. Wśród dokumentów znajduje się 31 odręcznie napisanych wierszy autorstwa Emily Brontë datowanych na 1844 rok. Autorka pisała je w tajemnicy, nie myśląc o publikacji, ale przypadkiem natknęła się na nie Charlotte i uznała za niezwykłe. Emily była początkowo rozgniewana, ale w końcu zgodziła się umieścić je w tomiku przygotowanym wspólnie z Charlotte i Anne. Książka sprzedała się w zaledwie dwóch egzemplarzach, ale zmotywowała siostry do napisania powieści, które przyniosły im sławę.

Co ciekawe, na jednym z rękopisów, który trafi na aukcję, znajduje się u dołu strony dopisek ołówkiem: „Nigdy nie napisano niczego lepszego”. Gdyby udało się potwierdzić, że napisała to Charlotte, mielibyśmy do czynienia właśnie z tymi manuskryptami, które zaważyły na losach sióstr. Nic zatem dziwnego, że według szacunków zostaną sprzedane za cenę od 800 tysięcy do 1,2 miliona funtów.

„To najważniejsze rękopisy autorstwa Emily, jakie pojawiły się od dawien dawna, i bez wątpienia najważniejsze z tych pozostających w prywatnych rękach. Praktycznie nic się nie zachowało po Emily, napisała 'Wichrowe Wzgórza' i odeszła ze świata bez śladu. Nie ma nawet listów jej autorstwa, tak jakby nie miała z kim prowadzić korespondencji” – pisze dom aukcyjny Sotheby’s.

Dr Gabriel Heaton, który jest w Sotheby’s specjalistą od rękopisów i literatury angielskiej, powiedział: „W przypadku rodziny Brontë nasze uwielbienie dla ich twórczości łączy się nierozerwalnie z zainteresowaniem ich życiem. Te rękopisy dają nam wgląd w ich kreatywność w kontekście tego, w jaki sposób żyli, co jest wspaniałe. Pracuję z rękopisami bez przerwy, ale nie spodziewałem się, że będę mieć do czynienia z oryginałami Emily Brontë, ponieważ tak mało po niej przetrwało. To ekscytujące”.

W archiwum z Honresfield znajduje się jeszcze jedna szczególna pamiątka po rodzinie Brontë – „Historia ptaków Wysp Brytyjskich” autorstwa Thomasa Bewicka, wspomniana w „Dziwnych losach Jane Eyre”. Na marginesach znajdują się zapiski ojca rodziny, pastora Patricka Brontë, dotyczące codziennego życia, obserwacji ornitologicznych i wrażeń kulinarnych. Jedno z dzieci uzupełniło notatki ołówkowym rysunkiem. Szacuje się, że książka zostanie sprzedana za kwotę od 30 do 50 tysięcy funtów.

W zbiorach są też krótkie wiadomości wymieniane między Emily i Anne, w tym życzenia urodzinowe pierwszej z tych sióstr dla drugiej, jak również szkic przedstawiający je podczas pisania przy stole. Jest list Charlotte do jej wydawcy, George’a Smitha, w którym pisarka odnosi się do recenzji poświęconej książce „Dziwne losy Jane Eyre” i do spekulacji dotyczących używanego przez siostry pseudonimu (Charlotte posługiwała się w książkach nazwiskiem Currer Bell, Emily publikowała jako Ellis Bell, a Anne jako Acton Bell).

Dostajemy też wgląd w ambicje literackie Branwella Brontë, który w liście do Hartleya Coleridge’a, syna poety Samuela Taylora Coleridge’a, wyrażał nadzieję, że być może kiedyś uda mu się zapewnić sobie przynajmniej częściowe utrzymanie z twórczości literackiej, o czym marzył od dzieciństwa. Te marzenia nigdy nie zostały jednak zrealizowane. W kolekcji są również książki należące do rodziny, w których znajdują się ich podpisy, m.in. pierwsze wydanie „Wichrowych Wzgórz” Emily Brontë podpisane przez wielebnego Patricka Brontë dla gosposi Marthy Brown i poradnik na temat sprzątania będący własnością Charlotte.

Oprócz pamiątek po rodzinie Brontë bracia Law posiadali również manuskrypty Waltera Scotta i Roberta Burnsa oraz wiele innych bibliofilskich rarytasów. Pierwsza z trzech planowanych aukcji odbędzie się w lipcu w Londynie, pozostałe dwie w Nowym Jorku i Edynburgu.

„Całość kolekcji odmalowuje niecodzienny obraz pasji literackiej jednej z największych i najsłabiej znanych rodzin kolekcjonerów w czasach, gdy gromadzenie zbiorów przeżywało swój złoty wiek” – podsumowuje dr Gabriel Heaton.

Plany organizowania aukcji spotkały się jednak ze sprzeciwem ze strony Stowarzyszenia Brontë, które apeluje do rządu o interwencję. Jego przedstawiciele uważają, że bezcenne manuskrypty powinny być dostępne dla publiczności, a nie ponownie przepaść w zbiorach prywatnych kolekcjonerów, jako że żadna biblioteka czy muzeum nie będzie mogła sobie pozwolić na zapłacenie wysoko wywindowanych cen za tak dużą ilość pamiątek.

Kathryn Sutherland, profesor uniwersytetu w Oksfordzie i współpracowniczka Stowarzyszenia Brontë, uważa, że rękopisy mogłyby się stać kamieniem węgielnym kolekcji British Library North, która ma powstać w Leeds. Marzeniem Ann Dinsdale, głównej kuratorki muzeum rodziny Brontë w Haworth, byłoby dołączenie kolekcji do zbiorów instytucji, którą reprezentuje, ale przede wszystkim zależy jej na tym, żeby rękopisy zostały otoczone właściwą opieką, dzięki czemu kolejne pokolenia będą miały zapewniony do nich dostęp.

W apelu zawarto sugestię, by brytyjski rząd opracował przynajmniej minimalne standardy przechowywania i konserwacji eksponatów znajdujących się w prywatnych rękach. „Słyszałam o zamożnych kolekcjonerach, którzy oprawiali literackie artefakty w ramki i wieszali je na ścianach w pełnym świetle” – mówi Dinsdale.

Dom aukcyjny Sotheby’s opublikował oświadczenie w odpowiedzi na działania Stowarzyszenia Brontë, podkreślając, że chociaż kolekcja zawsze znajdowała się w prywatnym posiadaniu, to treść tych dzieł została w pełni opublikowana i każdy wielbiciel twórczości rodzeństwa może się z nią zapoznać. „Upewniliśmy się, że odpowiednie instytucje, w tym również muzeum na plebanii w Haworth, zostały poinformowane o planowanej aukcji z wyprzedzeniem, co miało dać im możliwość zebrania funduszy na ewentualny zakup oryginałów” – tłumaczy Sotheby’s, dodając, że wielu prywatnych kolekcjonerów nie ma z tym problemu, by dopuszczać badaczy do swoich prywatnych zbiorów.

[kch]
fot. Sotheby’s
źródło: New York Times, Sotheby’s, The Guardian

Tematy: , , , , , , , , , , , ,

Kategoria: newsy