Nie żyje Sal Buscema, jeden z najpłodniejszych rysowników w historii Marvela

W piątek, 23 stycznia, na trzy dni przed 90. urodzinami, zmarł Sal Buscema, jeden z ostatnich twórców komiksów, którego kariera sięgała czasów tzw. „Srebrnej Ery” (1956-1970). Buscema związany był z wydawnictwem Marvel przez blisko 50 lat, ilustrując komiksy o przygodach niemal każdego superbohatera z uniwersum studia.
Sal Buscema urodził się 26 stycznia 1936 roku na nowojorskim Brooklynie jako Silvio Buscema, jeden z czwórki dzieci imigrantów z Sycylii. Pierwsze kroki w przemyśle komiksowym stawiał już jako nastolatek, kładąc tusz przy ilustracjach starszego brata, równie słynnego artysty Johna Buscemy. Załamanie w branży sprawiło jednak, że Sal na blisko dekadę zmuszony był podejmować różne prace użytkowe, a w międzyczasie odbył też służbę w wojsku.
Do komiksów powrócił dopiero na początku lat 60., a w 1968 roku nastąpił przełom, kiedy Buscema związał się z Marvel Comics już jako samodzielny artysta. „Musiałem praktycznie nauczyć się rysować komiksy” – wspominał po wielu latach. „Nigdy wcześniej nie rysowałem superbohaterów. Miałem pewne umiejętności scenopisarskie z powodu mojego doświadczenia przy filmie itp., ale nie wiedziałem jak zrobić komiks. Kupiłem więc cały stos zeszytów Marvela (…) i dosłownie pracowałem każdej nocy przez około rok, ucząc się rysowania tych rzeczy”.

Ilustracje Sala Buscemy na okładkach zeszytów komiksowych Marvela.
Dobra relacja z legendarnym Stanem Lee zaowocowała współpracą przy serii „Silver Surfer”, za której scenariusze i redakcję odpowiadał Lee. W tamtym czasie ilustrator zaczął też wykuwać wyjątkową etykę pracy, dopingowany i zarazem ganiony przez brata. „Z początku pracowałem bardzo powoli. Jeśli w tygodniu ukończyłem sześć czy osiem stron, byłem zadowolony. Potem polepszyłem się i mogłem robić kilka stron dziennie. A kiedy dotarłem do pięcioletniego okresu przejściowego, stałem się jak maszyna” – wspominał pod koniec lat 2000.
Przez 30 lat nazwisko Buscemy pojawiało się na zeszytach niezliczonych serii: „The Avengers”, „Thor”, „The Incredible Hulk”, „The Spectacular Spider-Man”, „Fantastic Four”, „Captain America” i wielu innych. Na przełomie lat 90. i 2000. miał także okazję pracować dla wielkiej konkurencji swojego wieloletniego chlebodawcy, czyli DC Comics. W nowym stuleciu zwolnił tempo, choć jeszcze kilka lat temu sporadycznie sięgał po tusz przy wybranych publikacjach. Fani komiksu zapamiętali go przede wszystkim jako autora niezwykle dynamicznych scen walki, w tym kadrów znanych popularnie jako „Buscema punch” (z ang. cios w stylu Buscemy).

Ciosy w stylu Buscemy.
O śmierci Sala Buscemy poinformował jego przyjaciel i współpracownik Sterling Clark, któremu z kolei wiadomość przekazała wdowa po artyście. „Kiedy myślę o swoim dzieciństwie i komisach, które czytałem, nazwisko Sala pojawiało się w nich wszystkich” – napisał na Facebooku Clark. „Nie tylko czytałem komiksy, które ilustrował. Ja je studiowałem. Starałem się naśladować każdy niuans jego szkicu i tuszu. Był niewątpliwie jednym z wielkich w tych czasach w Marvelu, kiedy wydawanie ponad trzech tytułów w miesiącu było nie tylko wymogiem, ale koniecznością. (…). Sal był bardzo miłym, uprzejmym i hojnym człowiekiem. Cieszę się, że go poznałem i że docenił moje umiejętności na tyle, by zostać moim mentorem” – dodał.
[sr]
fot. All Comics Access/YouTube
Kategoria: newsy















