banner ad

Nie żyje James Grauerholz, wieloletni asystent i opiekun spuścizny literackiej Williama S. Burroughsa

3 stycznia 2026

W noworoczny czwartek, 1 stycznia 2026 roku, zmarł James Grauerholz, wieloletni asystent, menager i współpracownik Williama S. Burroughsa, a potem także biograf i opiekun jego literackiej spuścizny. Miał 72 lata. Przyczyną śmierci były powikłania po zapaleniu płuc.

Urodzony 14 grudnia 1953 roku w Coffeyville James Grauerholz poznał Williama S. Burroughsa dzięki Allenowi Ginsbergowi. Był 1974 rok. Grauerholz był wówczas tuż po dwudziestce, porzucił studia i zafascynowany beatnikami przybył do Nowego Jorku, gdzie spotkał autora „Skowytu”. To właśnie Ginsberg polecił go 60-letniemu Burroughsowi jako potencjalnego asystenta. Już dwa tygodniu po przedstawieniu się pisarzowi Grauerholz zamieszkał u niego. Mieli na początku przelotny romans, ale młody asystent szybko znalazł sobie innego partnera. Nie wpłynęło to jednak na dalszą współpracę z Burroughsem. W następnych miesiącach, latach i dekadach Grauerholz stał się jego najbliższym przyjacielem i menagerem biznesowym.

„Od 1974 roku aż do śmierci Burroughsa, Grauerholz pomagał pisarzowi trzymać się z dala od nałogu, zwiększał jego reputację w amerykańskiej literaturze i podsycał zainteresowanie innych artystów i myślicieli” – pisał Casey Rae w książce „William S. Burroughs i kult rock’n’rolla”. „Z pewnością miał on talent do utrzymania nazwiska Burroughsa w obiegu i wytrwałość menedżera biznesowego, sprawiającego że wszystkie transakcje dochodziły do skutku” – dodał w innym rozdziale.

Pisarz i jego młody asystent w 1974 roku (fot. archiwum Jamesa Grauerholza)

To właśnie Grauerholz przekonał uzależnionego w tym czasie od heroiny Burroughsa, że jeśli nie pojedzie z nim do Lawrence i pozostanie w Nowym Jorku, to umrze. On również znalazł mu dom, angażował przyjaciół do gotowania posiłków i pomagania w obejściu, a także zabierał pisarza co tydzień do kliniki metadonowej. Jako menedżer biznesowy organizował Burroughsowi trasy czytelnicze w latach 80. i 90., załatwiał udział w reklamach (buty Nike) i role w filmach („Narkotykowy kowboj”), a także nagrywał odczyty autora. Pełnił też funkcję swego rodzaju sekretarza dla wielu znanych osób, które przybywały do Lawrence, aby spotkać się z Burroughsem.

Grauerholz od połowy lat 70. ściśle współpracował również z Burroughsem jako redaktor. Najpierw przy jego felietonach publikowanych w magazynie „Crawdaddy”, a później także przy kolejnych książkach. Po śmierci pisarza był również zaangażowany w publikację jego najważniejszych dzieł na podstawie oryginalnych rękopisów, wspierając redaktorów swoją wiedzą.

Znalazły się osoby, które krytykowały Grauerholza za sposób, w jaki prowadził karierę Burroughsa. Niektórzy wręcz twierdzili, że pisarz był przez niego manipulowany, choć Casey Rae w swojej książce zauważa, że takie komentarze padały zazwyczaj z ust tych, których oferty lub zaproszenia Grauerholz musiał z różnych względów odrzucić. „Czy pokierował karierą Burroughsa w określonych kierunkach – ku występom na żywo, zmianie agentów literackich i wydawców, pisaniu bardziej narracyjnych książek, które lepiej się sprzedawały, rozwijaniu kariery artysty wizualnego, a nawet okazjonalnym występom w reklamach? Tak, pokierował. W miarę jak Burroughs się starzał, naiwnością byłoby sądzić, że James powinien był postąpić inaczej. Starzenie się i chorowanie w Ameryce jest kosztowne” – zauważył Oliver Harris, który zajmował się redakcją nowych wydań m.in. „Queera” i „Ćpuna”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez The Beat Museum (@thebeatmuseum)

Kilka ostatnich miesięcy Grauerholz spędził w szpitalu z powodu zapalenia płuc. Tam też zmarł w Nowy Rok. Miniona dekada to był dla niego czas refleksji. Choć jego wkład w propagowanie twórczości Burroughsa jest nie do przecenienia, ucierpiała na tym jego osobista autorska działalność. „Był rozgoryczony stanem świata, rozgoryczony zepsutym zdrowiem w ostatniej dekadzie, rozgoryczony tym, co poświęcił i co wycierpiał, by stać się człowiekiem stojącym za Williamem Burroughsem” – napisał Oliver Harris w nekrologu poświęconym Grauerholzowi.

Grauerholz był bowiem utalentowanym muzykiem i autorem tekstów piosenek, którego bogaty dorobek sięga końca lat 60. W rzeczywistości muzyka była jego pierwszą pasją i pomimo obowiązków literackich związanych ze współpracą z Williamem S. Burroughsem nadal tworzył nowe utwory. Grauerholz był świadkiem narodzin wielu niezwykłych epok muzycznych. Należał m.in. do niewielkiej grupy, która pomogła rozkręcić scenę punkową w legendarnym klubie CBGB w Nowym Jorku. Jego opowieści z tamtych czasów można znaleźć w znakomitej książce „Please kill me. Punkowa historia punka” Legsa McNeila i Gillian McCain. W 2024 roku ukazał się dwupłytowy album z piosenkami Grauerholza zatytułowany „Life’s Too Good To Keep”. Można go odsłuchać i zakupić na platformie Bandcamp. „James nie będzie pamiętany za swoją muzykę ani twórczość. Ale będzie wspominany, i słusznie, z miłością” – podsumował Oliver Harris.

Okładka płyty Jamesa Grauerholza „Life’s Too Good To Keep”.

[am]
fot. główna: sarmoung/Flickr

Tematy: , , , ,

Kategoria: newsy