Nie wiedzieli, że posiadają w swoich zbiorach poszukiwane od 1947 roku starodruki. Cenne księgi zwrócili bibliotece

Mieszkające w Warszawie małżeństwo posiadało w swych zbiorach dwa zabytkowe starodruki z Biblioteki Elbląskiej, które zaginęły tuż po wojnie. Właściciele, nieświadomi pochodzenia ksiąg, wystawili jedną z nich na sprzedaż. Kiedy okazało się, że dzieła te są poszukiwane, przekazali je Skarbowi Państwa i starodruki mogły wrócić do macierzystej biblioteki.
Starodruki medyczne „Pharmacopoeia Medicamentorum Omnium…” Anutisa Foesiusa z 1562 roku i „Praxis medica” Remberta Dodoensa z 1616 roku należały pierwotnie do rodziny Heinricha Loitza, który w połowie XVII wieku przekazał rodzinny księgozbiór bibliotece Gimnazjum Elbląskiego. Gdy szkołę zamknięto, książki stały się zaczątkiem biblioteki miejskiej.
W zniszczonym po II wojnie światowej Elblągu nie było miejsca, w którym można było bezpiecznie przechowywać cenne zbiory, dlatego w 1947 roku około 65 tysięcy książek przekazano w depozyt bibliotece Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. „Można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że utrata obu starodruków nastąpiła podczas transportu zbiorów wagonami kolejowymi. Osiemnaście skrzyń z najcenniejszymi starodrukami wywieziono wówczas w nieznanym kierunku. Pomimo kilkukrotnie wznawianego śledztwa, nie udało się ich odnaleźć” – informuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Starodruki rozpoznano po pieczęciach Gimnazjum Elbląskiego oraz odręcznych wpisach własnościowych (fot. MKiDN)
W 1981 roku oba egzemplarze znalazły się w obrocie antykwarycznym w Warszawie. Zakupił je wtedy włoski antykwariusz, który nie był świadomy, że księgi są poszukiwane. Zamierzał wywieźć starodruki z Polski, ale plany pokrzyżował mu wybuch stanu wojennego. Podarował je więc swoim warszawskim znajomym, Annie i Januszowi Kowalskim. Zabytkowe księgi przez 45 lat przeleżały w ich prywatnych zbiorach. Po zalaniu mieszkania właściciele postanowili sprzedać cenne starodruki, które szczęśliwie uniknęły zniszczenia. Jeden z nich, „Pharmacopoeia Medicamentorum Omnium…”, został wystawiony na aukcję, gdzie wypatrzyli go i rozpoznali po pieczęciach i odręcznych wpisach własnościowych bibliotekarze z Elbląga.
Uruchomiono standardową w takich przypadkach procedurę. Dyrektor biblioteki Jacek Nowiński skontaktował się z ministerstwem kultury i poinformował o aukcji. Na wniosek przedstawicieli resortu wstrzymano przygotowania do sprzedaży i skontaktowano się z posiadaczami książki. Państwo Kowalscy przejrzeli swoje zbiory i powiedzieli, że mają jeszcze jeden starodruk z taką samą pieczęcią i wpisami. Chodziło o „Praxis medica”. „Działający w wydziale restytucji pracownicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodnie podkreślają, że była to jedna ze spraw, które bardzo szybko zyskały pomyślny obrót. Już po pierwszej rozmowie dotychczasowi właściciele z radością zgodzili się na przekazanie obu starodruków Skarbowi Państwa – 'po prostu po to, by je chronić'” – przekazał resort w mediach społecznościowych.
We wtorek w Warszawie odbyła się uroczystość przekazania starodruków dyrektorowi elbląskiej biblioteki. W wydarzeniu wzięli udział sekretarz stanu Maciej Wróbel oraz dotychczasowi właściciele ksiąg.

Uroczystość przekazania ksiąg (fot. MKiDN)
[am]
fot. główna: MKiDN
Kategoria: newsy















