Neil Gaiman przerywa milczenie i nazywa oskarżenia o przemoc seksualną „kampanią oszczerstw”

Neil Gaiman zabrał głos po raz pierwszy od blisko roku i ponownie zaprzeczył licznym zarzutom pod jego adresem. Jako argument na ich nieprawdziwość zamieścił link do dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez anonimowego użytkownika serwisu Substack, który staje w obronie pisarza.
Czarne chmury nad Neilem Gaimanem zaczęły zbierać się latem 2024 roku za sprawą emisji podcastu „Master: the Allegations Against Neil Gaiman” (z ang. „Mistrz: zarzuty wobec Neila Gaimana”) zrealizowanego przez serwis Tortoise Media. Jego twórcy dotarli do dwóch kobiet, które opowiedziały ze szczegółami historię napastowania, jakiego ofiarą padły ze strony sławnego pisarza. Już w trakcie emisji podcastu do dziennikarzy zaczęły zgłaszać się kolejne domniemane ofiary. Łącznie pięć kobiet zarzuciło Gaimanowi wykorzystywanie, w tym poprzez brutalne i poniżające stosunki.
Na początku 2025 roku wokół Gaimana znów zawrzało po publikacji artykułu „There Is No Safe Word How the Best-Selling Fantasy Author Neil Gaiman Hid the Darkest Part of Himself for Decades” (z ang. „Nie ma bezpiecznego słowa. Jak bestsellerowy autor fantasy Neil Gaiman przez całe dekady ukrywał swoje najmroczniejsze strony”). Reporterka serwisu Vulture, Lila Shapiro, przedstawiła w nim informacje pozyskane łącznie od ośmiu kobiet, które padły ofiarą Gaimana, w tym czterech rozmówczyń wspomnianego wyżej podcastu oraz czterech kolejnych, które także obciążyły pisarza.
Autor „Sandmana” i „Dobrego Omenu” odpierał oskarżenia, przekonując że opisywane relacje odbywały się za obopólną zgodą, niemniej od tamtego czasu jego notowania w przemyśle rozrywkowym zawaliły się, a on sam przestał udzielać się publicznie. Producent serialu „Dobry Omen”, Prime Video, odstąpił od realizacji trzeciego sezonu (całość zakończono jednym 90-minutowym filmem, który powinien mieć premierę w 2026 roku). Disney zawiesił na czas nieokreślony rozpoczęte już prace nad ekranizacją „Księgi cmentarnej”, a na sceniczne deski nie trafiła teatralna adaptacja „Koraliny”. Ze współpracy z Brytyjczykiem zrezygnował też jego wieloletni wydawca, renomowane studio komiksowe Dark Horse Comics, podczas gdy DC Comics odwołało zapowiadane reedycje „Sandmana”.
Pewnym zaskoczeniem może więc być fakt, że w poniedziałek, 2 lutego, Gaiman przerwał trwające prawie rok milczenie (nie licząc jednego posta na Facebooku w listopadzie 2025 roku, związanego z książką, którą promował). Pisarz zamieścił na swoim autorskim fanpage’u obszerne oświadczenie. Jego ton nie pozostawia złudzeń, że oto postanowił przejść do kontrataku. „Oskarżenia przeciwko mnie są kompletnie i zwyczajnie nieprawdziwe” – stwierdził Gaiman. „Istnieją e-maile, wiadomości tekstowe i dowody wideo, które zupełnie im przeczą. Owe oskarżenia, zwłaszcza te najbardziej lubieżne, rozsiewane są i nagłaśniane przez ludzi, których zdecydowanie bardziej interesuje generowanie oburzenia i kliknięć, niż to, czy pewne wydarzenia naprawdę miały miejsce (a nie miały)” – podkreślił.
65-letni pisarz ubolewa w oświadczeniu, iż „przekonał się z pierwszej ręki, jak efektywna potrafi być kampania oszczerstw”, i wyraża nadzieję, że doczeka się śledztwa dziennikarskiego, które „weźmie pod uwagę całą stertę dowodów”. Jednocześnie zamieścił link do artykułu „Neil Gaiman Is Innocent: Introduction” (z ang. „Neil Gaiman jest niewinny: wprowadzenie”) zamieszczonego przez użytkownika serwisu Substack używającego pseudonimu TechnoPathology. Tekst ten podsumowuje trwające od kilku miesięcy badania, które internauta prowadził i publikował na swoim blogu. „Chciałbym mu osobiście podziękować za to, że faktycznie przyjrzał się dowodom i opisał swoje odkrycia, czego nie zrobił nikt inny” – chwalił użytkownika Substack pisarz. „Jeśli jesteście ciekawi, co do tej pory odkrył, link w tym wpisie prowadzi do naprawdę dobrego kawałka dziennikarstwa śledczego” – dodał.
Gaiman przyznał także, że ostatnie półtora roku było dla niego czasem „dziwnym, burzliwym, a momentami koszmarnym”. Po fiasku swoich projektów telewizyjnych, miał się skupić na pisarstwie i nowej powieści, która – na razie jeszcze nieukończona – będzie rzekomo najbardziej obszernym jego dziełem od czasu „Amerykańskich bogów”. Dodał ponadto, że spędzał „połowę każdego miesiąca na byciu tatą na pełny etat, co pozostaje najlepszą częścią” jego życia. „Nadal jestem przekonany, że więcej jest ludzi dobrych niż tych drugich” – czytamy w zakończeniu oświadczenia. „Raz jeszcze dziękuję wielu z wam, którzy wierzą w moją niewinność i wspierają moją pracę” – podsumował.

Co znajdziemy w materiałach udostępnionych przez Neila Gaimana?
Materiały przygotowane przez użytkownika serwisu Substack o pseudonimie TechnoPathology, który ponoć z zawodu jest dziennikarzem, to obszerny zbiór tekstów zawierający m.in. zdjęcia i filmy z profili w mediach społecznościowych, wpisy z niedostępnych już, a wciąż zarchiwizowanych blogów, ujawnioną publicznie korespondencję Gaimana z ofiarami, analizę tekstów prasowych i podcastów, a także relacje osób bliskich pisarzowi, które przedstawiły „zupełnie inną historię tego, co działo się za kulisami”.
TechnoPathology twierdzi, że dwie główne ofiary, Scarlett Pavlovich i Caroline Wallner, nie były tymi, za kogo się podawały. Gaiman mówił, że obydwie relacje miały całkowicie dobrowolny charakter, ale przedstawiona w mediach zależność ekonomiczna obu kobiet od pisarza i jego żony znacząco wpływała na to, jak postrzegano oskarżenia. Jak odkrył TechnoPathology, te kobiety nie były biedne.
Scarlett Pavlovich, która rzekomo była skłócona z rodziną i czuła się niepewnie pod względem mieszkaniowym, w rzeczywistości jest córką prezesa odnoszącej duże sukcesy firmy. Zdjęcia, filmy i komentarze znalezione w mediach społecznościowych dowodzą, że nie jest w konflikcie z rodzicami i spędzała nawet z nimi wakacje na jachcie. Przez cały czas trwania relacji z Gaimanem miała gdzie mieszkać, a także inną pracę – jako kierownicza ekskluzywnej perfumerii. Do zgłoszenia sprawy na policję namówiła ją osoba postronna – ostatecznie śledztwo zostało umorzone. Gaiman nie prosił też Scarlett o podpisanie umowy o poufności podobnej do tych, jakie podpisywał ze swoimi ofiarami Harvey Weintein, by uciszyć je w zamian za ugodę. W związku z tym, że Scarlett pomagała jako niania, miała podpisać typową umowę o świadczenie usług, która zawierała standardową klauzulę o poufności.
W ocenie TechnoPathology również Caroline Wallner trudno określić jako samotną matkę z trójką dzieci, która po rozstaniu z mężem wpadła w kłopoty finansowe. To ceramiczka gwiazd, jej prace zdobią wiele nowojorskich domów sławnych ludzi. Jest też wieloletnią przyjaciółką Michaela Stipe’a, wokalisty R.E.M. Muzyk wspomina nawet o niej w swojej autobiografii. Został też ojcem chrzestnym jednej z jej córek (nawiasem mówiąc, wszystkie trzy w czasie, kiedy sprawa miała miejsce, wchodziły już powoli w wiek studencki, a obecnie są na kosztownych studiach humanistycznych). Zaufane źródło, do którego dotarł TechnoPathology, twierdzi, że cała kłótnia między Gaimanem a Wallner nie ma nic wspólnego z niestosownymi zachowaniami seksualnymi, a nieruchomością, którą kobieta zajmowała. Wallner i jej mąż mieszkali, nie płacąc czynszu, w domku na terenie posiadłości Gaimana i Palmer. Obiecano im, że dostaną część ziemi i będą mogli się pobudować, ale w zamian mieli opiekować się terenem, a mąż, który posiadał umiejętności budowlane, zajął się remontem budynków. Kiedy mężczyzna rozstał się z Wallner, ta popadła w depresję i zaniedbała teren. Gaiman nawiązał w międzyczasie z nią relację, ale podkreślał, że ma ona charakter czysto seksualny.
Niewywiązywanie się przez Wallner z żadnej części umowy doprowadziło Palmer do frustracji. Chciała, żeby kobieta odeszła. Ceramiczce dano siedem miesięcy na znalezienie sobie innego miejsca. TechnoPathology pyta: dlaczego kobieta nie mogła zamieszkać w jednej z nieruchomości Stipe’a albo poprosić o pomoc kogoś innego ze swych sławnych znajomych? Zamiast tego Wallner zatrudniła kancelarię specjalizującą się w uzyskiwaniu dużych ugód pozasądowych. To jej adwokaci zmusili Gaimana i byłego już męża Wallner, do podpisania umowy ugody zawierającej klauzulę poufności. Choć wydatek był duży (300 tysięcy dolarów), pisarz miał przystać na to, byle tylko pozbyć się kobiety z posiadłości. Ta zaś wyprowadziła się i znalazła nietanie studio, zanim jeszcze pieniądze z umowy wpłynęły na konto. Artykuł w Vulture wskazywał, że to Gaiman i jego przedstawiciele wyszli z propozycją umowy ugodowej w stylu Weinsteina. Tymczasem było odwrotnie – to kancelaria reprezentująca Wallner naciskała pisarza na takie rozwiązanie. Dziś sama zainteresowana procesuje się z tego powodu ze swoimi prawnikami. Gaiman zaś domaga się od niej zwrotu 300 tysięcy dolarów oraz 50 tysięcy dolarów za każdy wywiad, którego udzieliła – bo to ona złamała umowę, którą na nim wymuszono.
To wszystko ma być zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. TechnoPathology wskazuje, że jedna z ofiar ponoć nigdy nie spotkała Neila Gaimana, druga nigdy nie uprawiała z nim seksu, a na innej faktycznie wymuszono w 1986 roku niechciany pocałunek, za który pisarz miał szybko przeprosić. Wszystkiego tego dowodzą rzekomo materiały, do których użytkownik Substack zdobył dostęp. TechnoPathoogy wskazał również, że informacje o tym, jakoby Gaiman inicjował aktywności seksualne z Caroline Wallner i Scarlett Pavlovich w pobliżu swojego małego syna, w pierwszych relacjach na temat sprawy się nie pojawiły. Zaś reakcje kobiet nie wskazują na autentyczną troskę o bezpieczeństwo dziecka (Scarlett nie wspomniała o tym podczas późniejszego przesłuchania na policji, a obie nie mówiły o tym Amandzie Palmer ani nikomu innemu przez kilka lat).
TechnoPathology twierdzi, że różne osoby przez lata wykorzystywały hojność Gaimana. Bliscy pisarza od dawna mają postrzegać cały skandal medialny jako zaplanowaną akcję z politycznym podtekstem. „Niektóre z oskarżycielek miały poparcie kogoś niezwykle bogatego, ale mogliśmy się tylko domyślać, kto to był” – pisze użytkownik Substack. Jak zauważa, atak na pisarza mógł mieć związek z jego obroną osób transpłciowych, dlatego nastąpił w czasie, gdy społeczność ta jest celem coraz śmielszych ataków. „Zastanawiałem się, co stałoby się ze społeczeństwem, gdyby wszyscy obrońcy marginalizowanych zostali 'scancellowani’?” – pyta.
Własne zdanie na temat śledztwa przeprowadzonego przez TechnoPathology możecie sobie wyrobić, klikając tutaj.
[am,sr]
fot. (1) The Upcoming, (2) nrkbeta/Flickr
Kategoria: newsy
















