banner ad

Najstarsza biblioteka na Węgrzech walczy o ocalenie zbiorów przed niepozornym chrząszczem

17 lipca 2025

Opactwo benedyktyńskie w Pannohalmie przetrwało ponad 1000 lat, opierając się wojnom i najazdom. Jego bezcennym zbiorom książkowym poważnie zagraża dziś jednak bardzo niepozorny intruz – żywiak chlebowiec.

W opactwie w Pannohalmie, najstarszym obiekcie sakralnym na Węgrzech, trwa właśnie wielka operacja. Dziesiątki tysięcy książek zdejmowanych jest z bibliotecznych półek. Wszystko po to, aby ocalić bezcenne historycznie woluminy. „To zaawansowana inwazja, którą wykryliśmy w kilku częściach biblioteki. Dlatego cała kolekcja została uznana za zainfekowaną i musi być tak samo potraktowana” – mówi Zsófia Edit Hajdu, kierująca dezynsekcją zbiorów. „Nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z takim stopniem infekcji” – dodaje.

Żywiak chlebowiec z wizytą w bibliotece – zdjęcie ilustracyjne.

Powodem uderzenia na alarm jest chrząszcz żywiak chlebowiec. Przedstawiciele tego gatunku często lęgną się w budynkach, żerując na suchej żywności, lecz potrafią też żerować na zbiorach bibliotecznych. Mimo bardzo niepozornych rozmiarów (2-5 milimetry) owady te swoimi silnymi żuwaczkami przedzierają się przez papier, tekturę, kleje introligatorskie, a nawet skórę, budując w nich korytarze. W Pannohalmie obecność żywiaka odkryto podczas rutynowych porządków. Pracowników bibliotek zaintrygowała nienaturalnie gruba warstwa kurzu, potem odkryli otwory w grzbietach niektórych woluminów, a wreszcie i sieć rowków wydrążonych przez owady w samych książkach.

Sytuacja wymagała radykalnego działania, ponieważ zbiory opactwa są bezcenne historycznie. Wśród 400 tysięcy książek zgromadzonych w założonym w 996 roku kompleksie klasztornym znaleźć można m.in. kilkaset manuskryptów pochodzących z czasów sprzed wynalezienia prasy drukarskiej oraz kilkadziesiąt tysięcy tytułów wydanych w XVI wieku. Prawdziwą perłą kolekcji jest zaś 19 średniowiecznych kodeksów, w tym kompletny egzemplarz Biblii z XIII wieku. „Myśl o tym, że biblioteka była tu już tysiąc lat temu, powoduje zawrót głowy. Jesteśmy strażnikami pierwszego zbioru książek na Węgrzech” – mówi dyrektorka biblioteki, Ilona Ásványi. I chociaż najstarsze eksponaty trzymane są osobno i nie zostały zainfekowane, Ásványi podkreśla, że jakiekolwiek zniszczenia w zbiorach stanowią stratę dla kulturowego, historycznego i religijnego dziedzictwa. „Nie ważne, jak wiele kopii książki zostało wydanych i czy jest ona do zastąpienia, nadal tracimy część kultury” – przekonuje.

Książki znajdują się obecnie w plastikowych workach.

Aby pozbyć się owadzich intruzów, książki zostaną umieszczone w hermetycznie zamykanych plastikowych workach bez dostępu tlenu, w których spędzą co najmniej sześć tygodni. Przed powrotem na półki każdy egzemplarz zostanie dokładnie sprawdzony i odkurzony. Uszkodzone woluminy zostaną poddane indywidualnej restauracji.

Przedstawiciele opactwa zapewniają, że chcą otworzyć bibliotekę na nowo z początkiem 2026 roku. Jako przyczynę inwazji żywika podają zaś wzrost temperatur notowany w Węgrzech, a spowodowany zmianami klimatycznymi. „Wysokie temperatury sprzyjają insektom” – mówi Zsófia Edit Hajdu. „Do tej pory walczyliśmy głównie z pleśnią w magazynach i otwartych zbiorach. Teraz jednak inwazję owadów będą coraz częstsze z powodu ocieplenia klimatu” – dodaje.

Książki spędzą w ten sposób co najmniej sześć tygodni.

[sr]
fot. biblioteki: Győrplusz TV, żywiaka chlebowca: Udo Schmidt/Wikimedia Commons, Aung/Wikimedia Commons
źródło: Washington Post

Tematy: , ,

Kategoria: newsy