Mieszkaniec Indii stworzył bibliotekę liczącą ponad 2 miliony książek. Każdy może z niej korzystać za darmo

Anke Gowda spędził ponad pięć dekad na tworzeniu jednej z największych bibliotek w Indiach z bezpłatnym dostępem do książek. Przez całe dorosłe życie poświęcał znaczną część zarobków na gromadzenie zbiorów, które stanowiły podwaliny Pustaka Mane, czyli Domu Książek, w jednej z niewielkich wiosek w stanie Karnataka.
Miejscowość Haralahalli w dystrykcie Mandya liczy około tysiąca mieszkańców, ale może poszczycić się imponującą biblioteką, która znana jest w całych Indiach. Mowa o Pustaka Mane, czyli dosłownie „Domu Książek”. Tego obiektu nie byłoby gdyby nie pasja, poświęcenie i wytrwałość jednego człowieka.
Anke Gowda urodził się w 1947 roku w rodzinie rolniczej. Dorastał w małej wsi, łącząc naukę w szkole z pomaganiem ojcu w pracach polowych. Jak przyznał w jednym z wywiadów, w domu nie było książek, ale zawsze był nimi zainteresowany i szybko zaczął czytać. Za pieniądze, które rodzice dawali mu na jedzenie, często kupował sobie kolejne lektury.
Po zdobyciu licencjatu Gowda zaczął pracować jako konduktor autobusowy. Pewnego dnia spotkał byłego nauczyciela, który był zaskoczony, gdy dowiedział się, że jego dawny podopieczny nie kontynuuje nauki. Gowda porzucił więc niskopłatne zajęcie i poszedł na Uniwersytet w Mysuru studiować literaturę kannada. Podczas studiów miał już swoją biblioteczkę. Dręczyło go jednak, jak trudno było znaleźć książki do nauki. Zainspirowany słowami jednego z wykładowców, który powiedział: „Nigdy nie bierzcie łapówek, bądźcie dobrzy dla sąsiadów i pielęgnujcie dobre nawyki”, postanowił zgromadzić zbiór, który mógłby udostępniać innym osobom z terenów wiejskich.
Podjął pracę w cukrowni i dwie trzecie miesięcznej pensji wydawał na książki, a resztę na artykuły spożywcze i inne niezbędne rzeczy. „Pensje były wtedy niskie, ale ceny też były niskie” – przyznaje. Był oddany swej misji do tego stopnia, że sprzedał posiadaną nieruchomość, by sfinansować rozbudowę zbiorów.

Gdy zgromadził około 50 tysięcy książek, pojawił się problem znany wielu czytelnikom – brak miejsca na kolejne woluminy. Pomoc nadeszła niespodziewanie z zewnątrz. Hari Khodaya, producent popularnej indyjskiej whisky, który sfinansował budowę świątyni w regionie, usłyszał o kolekcji Gowdy. Nie mógł uwierzyć, że jeden człowiek może posiadać tak wiele książek, postanowił więc go odwiedzić. Zafascynowany tym, co zobaczył, zapytał Gowdę, czego potrzebuje. Ten odpowiedział, że dla siebie nic. Chciałby jednak zbudować bibliotekę z prawdziwego zdarzenia. Biznesmen zgodził się i przekazał środki na budowę ogromnego budynku, który jest obecnie częścią Pustaka Mane. Kilka lat później lokalne władze sfinansowały budowę dwóch kolejnych budynków, przylegających do pierwszego.
Obecnie Pustaka Mane to jedna z największych bibliotek w Indiach ze swobodnym dostępem do zbiorów. Jej kolekcja liczy ponad 2 miliony książek – od literatury klasycznej po nauki ścisłe, technologię, filozofię, mitologię, historię i podręczniki do egzaminów. Na półkach znajdują się również słowniki (ponad 5 tysięcy), książki zagraniczne (pół miliona), gazety i czasopisma, a także XIX-wieczne woluminy. Ze zbiorów biblioteki korzystają studenci, badacze, pisarze, a zdarzyło się, że w jej murach pojawili się nawet sędziowie Sądu Najwyższego. Książnica jest otwarta dla wszystkich, nie są pobierane żadne opłaty.
Anke Gowda jest nie tylko właścicielem biblioteki, ale też w niej mieszka wraz z żoną. Śpią i przygotowują posiłki w wydzielonej przestrzeni ogromnego budynku. Z pomocą syna nadal codziennie ręcznie sprzątają i porządkuje kolekcję, a także zarządzają działalnością obiektu, który otwarty jest codziennie przez długie godziny, zapewniając regularny dostęp do literatury i materiałów edukacyjnych mieszkańcom terenów wiejskich. Średnio do biblioteki przychodzi 50-100 osób dziennie (przed pandemią statystyki były dwa razy wyższe), żeby czytać i uczyć się do egzaminów. Co ciekawe, o wiele liczniej pojawiają się w ostatnich latach turyści. Aby nie przeszkadzać korzystającym ze zbiorów na miejscu, Gowda stworzył czytelnię, w której można skupić się na nauce.

Choć biblioteka imponuje skalą, to daleko jej do idealnego zorganizowania. Może się wydawać, że w Pustaka Mane panuje chaos, książki są poukładane na półkach, ale zajmują też prawie każdy wolny kawałek podłogi. Stali bywalcy zdają się jednak bez większych problemów odnajdywać poszukiwane tytuły. A nawet jeśli im się to nie udaje, to twierdzą, że Gowda potrafi znaleźć wszystko.
Zbiory wciąż się rozrastają dzięki zakupom i darowiznom. Na zewnątrz, pod markizami biblioteki, tysiące książek wciąż czeka na rozpakowanie i skatalogowanie. 79-letni Anke Gowda ma nadzieję pozyskać fundusze i wolontariuszy, którzy pomogą w organizacji, digitalizacji i ochronie rosnącej kolekcji.
Właściciel Pustaka Mane trafił niedawno na pierwsze strony gazet w całych Indiach, gdy otrzymał przyznawany przez rząd federalnych order Padma Shri za wkład w promowanie umiejętności czytania i pisania oraz bezpłatnej nauki. Urzędnicy podkreślili jego wieloletnie zaangażowanie w szerzenie czytelnictwa, zwłaszcza wśród społeczności wiejskich i marginalizowanych. Gowda skomentował, że nigdy nie robił tego dla nagród ani sławy. Jego jedynym pragnieniem było gromadzenie książek i dzielenie się nimi z każdym, kto przekroczy próg jego biblioteki.
Mówiąc o przyszłości Pustaka Mane, 79-latek sugeruje, że teraz to inni muszą kontynuować jego dziedzictwo. „Wypełniłem swój obowiązek. Ale brakuje mi już sił. Może teraz rząd i społeczeństwo przejmą kontrolę?” – powiedział.
Poniżej możecie obejrzeć krótki materiał wideo z 2020 roku poświęcony bibliotece Pustaka Mane i jej właścicielowi:
[am]
TweetKategoria: newsy















