Laurie Anderson dołącza do Biblioteki Przyszłości. Jej kolejny manuskrypt zostanie opublikowany w 2114 roku

Amerykańska artystka multimedialna Laurie Anderson została wybrana trzynastą osobą, której najnowsze dzieło powstanie z myślą o Bibliotece Przyszłości. Utwór znajdzie się w antologii, która ma być opublikowana za 88 lat, czyli w 2114 roku. Drzewo na papier, z którego powstanie książka, rośnie w lesie w pobliżu Oslo.
Biblioteka Przyszłości to projekt szkockiej artystki Katie Peterson. W 2014 roku z pomocą wolontariuszy zasadziła ona w lesie Nordmarka tysiąc świerków. Z drzew zostanie pozyskany papier, na którym ma być wydrukowana antologia utworów cenionych pisarzy z całego świata. Premiera tej wyjątkowej publikacji przewidziana jest w setną rocznicę rozpoczęcia projektu, czyli w 2114 roku. Do tego czasu manuskrypty są zamknięte w tzw. Cichym Pokoju w Bibliotece Publicznej w Oslo.
Do tej pory do Biblioteki Przyszłości zaproszono m.in. Margaret Atwood, Han Kang, Davida Mitchella, Karla Ovego Knausgårda, Elif Shafak i Oceana Vuonga. Pod koniec sierpnia, podczas festiwalu książki w Edynburgu, ogłoszono, że następną osobą, która dołączy do tego grona, będzie amerykańska artystka Laurie Anderson.
Anderson jest artystką eksperymentalną, piosenkarką, plastyczką, reżyserką, pisarką, rzeźbiarką i performerka. Jak wyjaśniła Fundacja Biblioteki Przyszłości, kapituła wybrała ją ze względu na „wyjątkową zdolność do mówienia poprzez czas, tworzenia dzieł głęboko ludzkich, radykalnie pomysłowych i wyczulonych na przyszłość, której jeszcze nie potrafimy przewidzieć”. Dodano, że „Laurie Anderson poświęciła całe życie na wysyłanie sygnałów w nieznane. Od dekad zgłębia, jak opowiadamy historie, jak pamiętamy i jak wyobrażamy sobie to, co ma dopiero nadejść”. Dostarczony przez artystkę manuskrypt może być opowiadaniem, esejem, partyturą, zestawem instrukcji lub mieć inną, nieznaną jeszcze formę pisaną.
Laurie Anderson przyznała, że pomysł na stworzenie Biblioteki Przyszłości ją zachwycił. „Zawsze kochałam książki, biblioteki i lasy. Kiedy byłam dzieckiem, mieszkaliśmy obok dużego parku pełnego klonów, wiązów i dębów. W rogu parku rósł ogromny dąb czerwony, a na końcu ulicy, tuż za zakrętem, znajdowała się biblioteka – rustykalny, kamienny budynek wypełniony wygodnymi poduszkami i tysiącami książek” – oświadczyła.
„’Lepiej sprawdź, co u dziadka drzewa, jeśli masz czas’ – mawiała w niektóre poranki moja mama. W domu, w którym wszelkie słodycze były zakazane, wiedzieliśmy, co to oznacza: tabliczki czekolady i miętówki w czekoladzie będą w rozgałęzieniu dębu czerwonego, na tyle nisko, że będziemy mogli się wspiąć i je złapać. To również oznaczało, że tego dnia będziemy mieli dodatkową motywację, by pójść do biblioteki” – wspominała Anderson. Artystka nazwała swoją matkę „wspaniałą i nieszczęśliwą kobietą”, która powinna zostać prezesem dużej korporacji, ale zamiast tego urodziła ośmioro dzieci. „Uwielbiała książki i stało się to jej celem, by wstawać wcześnie rano, iść na spacer do parku i chować tabliczki czekolady na drzewie. Nauczyła nas kochać książki, magię i stare drzewa” – dodała Anderson.
„Mam nadzieję, że uda mi się napisać coś pożytecznego o miłości dla ludzi, którzy przeczytają to w 2114 roku. Moje ulubione książki to te, w których słyszę czyjś głos, dlatego postaram się możliwie klarownie przekazać moje przesłanie ludziom, którzy natkną się na te teksty w następnym stuleciu” – podsumowała 79-letnia artystka.
[am]
fot. Sdkb/Wikimedia Commons
źródło: The Guardian
Kategoria: newsy










