Julian Barnes nie napisze już więcej książek. Ostatnia powieść ukaże się na 80. urodziny pisarza

19 stycznia laureat Nagrody Bookera Julian Barnes skończy 80 lat. Pisarz postanowił uczcić ten jubileusz w nietypowy sposób. Dzień później do sprzedaży trafi jego ostatnia książka. Jak zapowiada, kolejnych nie będzie.
Z podjęciem takiej decyzji Barnes nosił się od kilku lat. W 2020 roku u pisarza zdiagnozowano rzadką, ale uleczalną postać raka krwi. Zaczął więc myśleć o swojej karierze i planach na przyszłość. „W miarę jak się starzejesz jako pisarz, stajesz przed dylematem: jaka będzie twoja ostatnia książka? Nie wiesz tego, bo zakładasz, że będziesz pisać, dopóki ponury żniwiarz nie zabije cię w gabinecie” – powiedział w rozmowie z „Publishers’ Weekly”.
Przez jakiś czas autor „Poczucia kresu” rozważał napisanie „ostatniej książki” i odłożenie jej do szuflady, a potem zajęcie się innymi projektami. Ostatecznie jednak stwierdził, że pomysł wydania takiego dzieła pośmiertnie nie podoba mu się. „Opublikowanie ostatniej książki za życia jest przyjemniejsze. Będę mógł czytać swoje literackie nekrologi” – przyznał.
Pożegnalna powieść pisarza nosi znamienny tytuł „Departures(s)” (z ang. „Odloty” lub „Odejścia”) i stanowi swoiste połączenie fikcji i autobiografii. Narratorem jest Julian (zbieżność imion nieprzypadkowa), owdowiały pisarzu po siedemdziesiątce, który już na wstępie deklaruje, że jest to jego ostatnia książka. Opowiada w niej historię dwojga swoich przyjaciół ze studiów, Stephena i Jean, którzy w czasach studenckich byli w związku, a potem spotkali się po sześćdziesiątce, dali sobie kolejną szansę i wzięli ślub.

Okładka amerykańskiego i brytyjskiego wydania ostatniej książki Barnesa.
Julian staje się piątym kołem u wozu w ich burzliwym małżeństwie – często opornie pełniąc rolę konsultanta lub powiernika. Stephen kocha Jean (być może zbyt żarliwie) i znosi jej wrednego (i bardzo zabawnego) psa, podczas gdy Jean czuje się coraz bardziej przytłoczona przez Stephena. Oboje jednak wierzą, że ten związek to ich ostatnia szansa na miłość i dlatego starają się go utrzymać. W międzyczasie Julian opowiada o życiu z rakiem krwi, stawianiu czoła śmierci i budowaniu więzi z czytelnikami.
Książka zapowiadana jest jako połączenie komedii Nory Ephron i powieści Machado De Assisa, z nawiązaniami do Marcela Prousta. Barnes w żartobliwy sposób zgłębia temat miłości i śmierci, pamięci i tożsamości oraz osobliwych niebezpieczeństw związanych z drugą szansą na miłość.
Dziennikarka „Publishers’ Weekly” zapytała Barnesa, czy w przyszłości może zmienić zdanie i napisać kolejną powieść. Autor jest jednak nieugięty. „Nie czuję, żebym miał na to ochotę. Prawdopodobnie mógłbym napisać złą lub nieszczerą książkę” – powiedział. Jak zastrzegł, nie zakłada pokrywy na maszynę do pisania. Nadal będzie pisał artykuły i recenzje. Kończy jedynie z pisaniem książek.
Julian Barnes to kolejny angielski pisarz, który w 2026 roku przechodzi na literacką emeryturę. Taką samą decyzję ogłosił niedawno 85-letni Jeffrey Archer.
[am]
fot. Vintage Books
Kategoria: newsy
















