John Cleese napisał książkę o kulisach kręcenia serialu „Hotel Zacisze”

Pięćdziesiąt lat temu po raz pierwszy na brytyjskich ekranach telewizyjnych pojawił się serial „Hotel Zacisze”. Jubileusz stał się okazją dla Johna Cleese’a, twórcy serialu i zarazem współzałożyciela grupy Monty Python, do wspomnień, które zebrane zostały w książce „Fawlty Towers: Fawlts And All – My Favourite Moments” (z ang. „Hotel Zacisze: Fawltowie i wszystko inne – Moje ulubione momenty).
Wystarczyły dwa sezony po sześć odcinków, wyemitowane w czteroletnim odstępie, by „Hotel Zacisze” zyskał status klasyka. Produkcja od lat zajmuje pierwsze miejsce w rankingach najlepszych brytyjskich sitcomów. Nic więc dziwnego, że Cleese wspominał już o serialu w autobiografii „Tak czy inaczej…”. Były to jednak stosunkowo oszczędne informacje. Teraz wreszcie, po raz pierwszy, postanowił opowiedzieć szerzej o kulisach realizacji „Hotelu Zacisze”.
W 224-stronicowej książce 86-letni Cleese wspomina swoje ulubione momenty z serialu, w którym wcielił się w hotelarza Basila Fawlty’ego. Dowiadujemy się, jak z ówczesną żoną Connie Booth pisał scenariusze poszczególnych odcinków „tak starannie zaplanowane, że były dwa razy dłuższe” niż w innych 30-minutowych sitcomach. Dostajemy dogłębną analizę słynnych scen, jak ta ze szczurem w herbatnikach czy z chodzeniem defiladowym krokiem przy niemieckich gościach. Dowiadujemy się też, dlaczego dokonano takiego, a nie innego wyboru obsady, a nawet oświetlenia.

W tego typu publikacjach nie może oczywiście zabraknąć anegdot. Cleese na przykład opisuje, jak przypadkowo omal nie pozbawił przytomności Andrew Sachsa (kelner Manuel), uderzając go stalową patelnią. Książka zawiera obfity materiał archiwalny, w tym zdjęcia, skany fragmentów scenariuszy i innych dokumentów oraz nowe ilustracje. Znajdziemy w niej m.in. zdjęcie notatki sporządzonej przez konsultanta scenariuszowego Iana Maina, którego zadaniem było ocenianie nowych skryptów przed podjęciem decyzji o produkcji. Pisał on, że serial, o ile doszłoby do jego realizacji, będzie katastrofą.
Cleese zapewnia „śmiech na każdej stronie i dawkę nostalgii dla fanów starej telewizji”. W jego opinii książka może też się przydać młodym osobom, które są zainteresowane zawodem komikiem. „Mam nadzieję, że przeczytają to i zdobędą jakieś pojęcie o tym, jak wygląda takie życie” – powiedział w jednym z radiowych wywiadów.
Na ten moment nie wiadomo, kto wyda książkę w Polsce.

[am]
TweetKategoria: newsy
















