J.D. Salinger nie chciał umieszczać na książce informacji o swoim pochodzeniu z niechęci do „drugorzędnych recenzentów”. Ujawniono listy

Światło dzienne ujrzała korespondencja J.D. Salingera z redaktorem pierwszego wydania „Buszującego w zbożu”. Jak się okazuje, pisarz zwrócił się do niego z prośbą o usunięcie informacji o swoim podochodzeniu z notki biograficznej na obwolucie książki.
„Buszujący w zbożu” to książkowy debiut, a zarazem jedyna opublikowana powieść w dorobku J.D. Salingera. Od czasu premiery w lipcu 1951 roku pozostaje jednym z klasyków amerykańskiej literatury XX wieku. Pod koniec kwietnia ujawniono korespondencję, którą autor wymieniał ze słynnym redaktorem wydawnictwa Little, Brown and Company, Johnem Woodburnem, na finalnym etapie prac nad edycją książki.
Jak się okazuje, znany z zamiłowania do prywatności Salinger prosił w liście do Woodburna o usunięcie z notki biograficznej na obwolucie przygotowanej już do druku okładki informacji o swoim pochodzeniu. Dokładnie zaś – o żydowskich i irlandzkich korzeniach rodziców. „Nie jestem pewien, czy chcę mieć te żydowsko-irlandzkie sprawy trzaśnięte na obwolutę” – pisał w kolokwialnym tonie. „Jasne, ukrywanie ważnych informacji jest równie niewłaściwe, co wykorzystywanie ich w celach reklamowych, o ile są chwytliwe. Drugorzędni recenzenci prawdopodobnie uznaliby je za dostatecznie prowokujące, by wykorzystywać je w nieskończoność, a ja skończyłbym z gwiazdą Dawida i czterolistną koniczyną przypiętymi do grzbietu mojej koszulki. Proszę więc o delikatność” – dodał.
Jerome David Salinger istotnie przyszedł na świat – w 1915 roku na Manhattanie – w rodzinie praktykującej judaizm. Jego ojciec Sol był sprzedawcą koszernego sera, dziadek zaś – rabinem. Dopiero po swojej barmicwie przyszły pisarz odkrył z kolei rodowód matki. Miriam Salinger naprawdę miała na imię Marie i pochodziła z katolickiej rodziny o irlandzko-szkocko-niemieckich korzeniach. W latach 50. te koneksje religijno-etniczne nadal mogły być traktowane jako osobliwość, o ile wręcz nie stanowiły źródła uprzedzeń. Unikający rozgłosu Salinger postanowił je więc ukryć w momencie debiutu.
Powyższą prośbę znajdziemy w korespondencji Salingera z Woodburnem obejmującej dwa pisane na maszynie listy oraz kartkę pocztową z osobistym podpisem pisarza (zachowała się także odpowiedź redaktora, który zgadza się na usunięcie informacji o pochodzeniu). W jej posiadanie wszedł niedawno londyński antykwariat Peter Harrington Rare Books, które odkupił dokumenty od prywatnego kolekcjonera. „To bardzo ekscytujące znaleźć się w posiadaniu listów o dużym znaczeniu dla wielkiego pisarza, zwłaszcza takich, które ujawniają fakty o jego książkach i przyświecających mu intencjach” – przekonuje przedstawiciel antykwariatu, Sammy Jay. „W przypadku Salingera zdarza się to niezwykle rzadko, ponieważ był on bardzo skryty. Sporadycznie można było tu i ówdzie natrafić na list, ale takie, w których pisał o swoich książkach, są naprawdę wyjątkowe”.
„Ta wymiana zdań stanowi jak dotąd najczystszą, opartą na źródłach, dokumentację oporów Salingera przed wtłaczaniem w biograficzne ramy i jego determinacji w kontroli tego, jak jego tożsamość styka się z twórczością” – kontynuuje Jay, podkreślając, że autor „Buszującego w zbożu” nazywał publikowanie samo w sobie „straszliwą inwazją w moją prywatność”. Faktem jest, że niechęć do publicznej uwagi powstrzymała Salingera od udziału w promocji debiutu i dyskontowania ogromnego sukcesu, jaki książka odniosła. Odrzucał oferty adaptacji z Broadwayu i Hollywood, coraz bardziej zaszywając się przed światem i ciesząc swoim – jak to określił Woodburn – „pustelniczym życiem”.
Wielbicieli kultowej powieści zainteresować może także fragment korespondencji, w którym autor wspomina o niepublikowanym opowiadaniu. „Holden (Caulfield, główny bohater „Buszującego w zbożu” – przyp. red.) nie pojawia się w nim, ale jego nazwisko jest wspominane tak często i jest tak ważne, że stanowi część historii” – pisarze Salinger. Chodzi tu najprawdopodobniej o „The Ocean Full of Bowling Balls”, krótki utwór poprzedzający „Buszującego w zbożu”, który długo rozpalał wyobraźnię czytelników, ponieważ Salinger sprzeciwiał się jego wydaniu nawet w swoim testamencie. Wprawdzie tekst miał pozostać pod kluczem przez 50 lat od śmierci zmarłego w 2010 roku pisarza, ale już trzy lata później stał się przedmiotem „wycieku” z biblioteki Uniwersytetu Princeton i od tamtego czasu krąży w nieoficjalnej wersji po internecie.
Aktualnie syn J.D. Salingera, Matt, wraz z ostatnią żoną pisarza, Colleen O’Neill, zajmuje się przygotowaniem do druku dzieł, które autor „Buszującego w zbożu” pisał przez 50 lat, odcięty od świata w swojej posiadłości w Cornish.
[sr]
fot. Peter Harrington Rare Books
źródło: The Guardian
Kategoria: newsy
















