banner ad

Autorka romansów skazana za zabójstwo męża. Wcześniej napisała esej zatytułowany… „Jak zamordować swojego męża”

8 czerwca 2022

Nancy Crampton-Brophy, 71-letnia autorka trzeciorzędnych romansów, ale też eseju zatytułowanego „Jak zamordować swojego męża”, została skazana za… zabójstwo swojego męża. Dwunastoosobowa ława przysięgłych uznała ją winną morderstwa, do którego doszło w 2018 roku.

Rankiem 2 czerwca 2018 roku 63-letni kucharz i nauczyciel Daniel Brophy został zastrzelony w Instytucie Kulinarnym w Oregonie, gdzie uczył przyszłych kucharzy. Znaleźli go studenci, którzy przyszli na zajęcia. Leżał nieprzytomny w kuchni, wykrwawiając się na ich oczach. Jedna z przybyłych osób podjęła próbę resuscytacji krążeniowo-oddechowej, ale mężczyzna zmarł, nie odzyskawszy przytomności. Policja ustaliła, że do Daniela oddano dwa strzały: najpierw w plecy, a następnie w klatkę piersiową. Wszczęto wiec śledztwo pod kątem zabójstwa.

Śmierć uwielbianego przez wszystkich nauczyciela była szokiem dla lokalnej społeczności. Upamiętniano go w internecie, ale też podczas ceremonii czuwania, na którą przyszły setki osób. Przez całe wakacje wdowa po Danielu, pisarka Nancy Crampton-Brophy, przeżywała publicznie żałobę. Zaczęła mówić o przeprowadzce, ponieważ – jak mówiła sąsiadce – w domu wszystko kojarzyło się jej z mężem. Policja jednak cały czas prowadziła śledztwo, zbierała materiały, aż w końcu we wrześniu 2018 roku aresztowała żonę zabitego.

Choć nie zdradzono na początku szczegółów śledztwa, sprawa nabrała medialnego rozgłosu. Nancy Crampton-Brophy była bowiem autorką trzeciorzędnych romansów. Publikowała je samodzielnie, bez porządnej redakcji, często z literówkami, ale znalazła całkiem liczne grono czytelniczek, czego dowodzą oceny wystawiane na Goodreads.

Uwagę mediów przykuły tytuły jej dzieł, jak „Zły kochanek” czy… „Zły mąż”. Bohaterka tej drugiej książki zakochuje się w byłym komandosie sił specjalnych amerykańskiej marynarki, pomagającym jej uciec przed agresywnym mężem, który chce jej śmierci, by zdobyć pieniądze z polisy ubezpieczeniowej. Z kolei bohaterka innej powieści – zatytułowanej „Zły gliniarz” – „spędzała całe dnie swego małżeństwa na fantazjowaniu o morderstwie”.

Daniel i Nancy byli małżeństwem przez 27 lat, tu w swoim w 1999 roku (fot. archiwum prywatne rodziny).

Najwięcej miejsca poświęcono jednak esejowi „Jak zamordować swojego męża”, który Nancy opublikowała w 2011 roku na zaprzyjaźnionym blogu. Rozprawiała w nim nad tym, co powinna rozważyć bohaterka książki przed dokonaniem zabójstwa męża. Autorka przyznawała w tekście, że wprawdzie często myślała o morderstwie, ale nie widziała siebie w roli osoby popełniającej taki czyn, ponieważ nie chciała się „martwić o krew i mózg rozpryskany na ścianach” lub „zapamiętywać wszystkich kłamstw”. Najwyraźniej nie posłuchała dobrze wszystkich własnych rad, bo jak się miało później okazać, to m.in. złożone na policji zeznania ją pogrążyły.

Funkcjonariusze od początku zastanawiali się nad motywem zabójstwa. Nie wyglądało to na rabunek, ponieważ Daniel wciąż miał przy sobie portfel, telefon komórkowy i klucze, a jego samochód stał zaparkowany przed instytutem. Nie było też śladów walki. Nikt nie potrafił wskazać podejrzanych, ponieważ uwielbiany przez studentów nauczyciel nie posiadał wrogów.

Podejrzenie padło na Nancy dlatego, że podczas wstępnego przesłuchania powiedziała śledczym, iż rankiem w czasie zdarzenia brała prysznic, karmiła kury i ​wyprowadzała psy. Tymczasem kamery monitoringu w pobliżu instytutu zarejestrowały, że jechała samochodem bezpośrednio w kierunku szkoły, a niedługo potem wracała. W tym okienku czasowym doszło właśnie do zabójstwa. Skonfrontowana z tą informacją, Nancy zmieniła wersję wydarzeń i stwierdziła, że faktycznie była w tamtej okolicy na kawie i trochę popisać. Tłumaczyła, że podczas przesłuchania zapomniała o przejażdżce przez stres związany z wieścią o śmierci męża. Dopytywana przez śledczych o dowody, mówiła, że za kawę zapłaciła prawdopodobnie gotówką, a notatek nie ma. Prokuraturę nie przekonały te odpowiedzi i kobietę postawiono w stan oskarżenia.

Daniel w swoim stroju kucharza, Nancy po aresztowaniu przez policję.

Jak się później okazało, gdy detektywi przeszukiwali telefon Daniela w poszukiwaniu wskazówek, odkryli artykuł dodany do zakładek na koncie iTunes, które dzielił z żoną, zatytułowany „10 sposobów na ukrycie morderstwa”.

Analiza przeprowadzona w laboratorium kryminalistycznym wykazała, że ​​kule znalezione w ciele Daniela zostały wystrzelone z pistoletu Glock kaliber 9 mm. Ten sam model broni Nancy – jak wyjawiła detektywom – kupiła dla męża, by miał jakąś ochronę podczas samotnych wypraw na grzyby, aczkolwiek zastrzegła, że ​​ani ona, ani jej mąż nigdy nie skorzystali z pistoletu. Eksperci przyznali, że to prawdopodobnie nie była broń, która posłużyła do zabójstwa. Jednak śledczy odkryli, że Nancy kupiła na eBayu zamek i lufę do Glocka. Mogła więc je wymienić i dzięki temu zaprezentować policji nieużywaną broń. Autorka wyjaśniła, że części nabyła do badań nad nową powieścią, ale nie udało się ustalić, gdzie je przechowuje – dodatkowy zamek i lufa w tajemniczy sposób zniknęły.

Prokuratorzy powiedzieli, że motywem zbrodni była chęć wzbogacenia się na śmierci męża. Już trzy dni po zastrzeleniu Daniela Nancy skontaktowała się z policją, by zdobyć zaświadczenie, że nie jest podejrzana o zabójstwo. Chciała przedstawić ten dokument towarzystwu ubezpieczeniowemu, ponieważ była beneficjentem polisy ubezpieczeniowej na życie zmarłego o wartości 40 tysięcy dolarów. Później wyszło na jaw, że łącznie z polisami pracowniczymi i innymi ubezpieczeniami miała uzyskać ponad 1,15 miliona dolarów. Para posiadała też dom na kredyt, w którym ich kapitał własny wynosił już około 312 tysięcy dolarów. Dawało to łącznie prawie 1,5 miliona dolarów.

Jak argumentowano, Nancy pracowała kiedyś w branży ubezpieczeniowej i sprzedawała polisy na życie. Choć według prokuratorów małżeństwo przeżywało trudności finansowe i żyło z miesiąca na miesiąc, regularnie płacono duże składki ubezpieczeniowe, na przykład w 2017 roku, na rok przed zabójstwem, były one ponad 2,5-krotnie wyższe niż raty kredytu hipotecznego. Co ciekawe, współpracownicy pary mieli powiedzieć detektywom, że Nancy „wyrażała zainteresowanie sprzedażą domu i podróżowaniem po świecie”, ale jej męża nie dało się łatwo przekonać do tego pomysłu.

„Dan Brophy był zadowolony ze swojego prostego stylu życia, ale Nancy Brophy chciała czegoś więcej” – czytamy we wniosku prokuratury. „Najważniejsze było to, że Dan Brophy był wart dla Nancy prawie 1,5 miliona dolarów, gdyby nie żył” – dodano.

W eseju „Jak zamordować swojego męża” Nancy Crampton-Brophy pisała, że „rozwód jest drogi”. „Czy naprawdę chcesz podzielić swój majątek?” – pytała. „Jeśli ożeniłaś się dla pieniędzy, czy nie masz do tego wszystkiego prawa? Wadą jest to, że policja nie jest głupia. Najpierw patrzą na ciebie. Musisz więc być zorganizowana, bezwzględna i bardzo sprytna” – dodała. Swoje wywody podsumowała spostrzeżeniem, że „łatwiej jest życzyć komuś śmierci, niż go zabijać”. W tym miała rację – przynajmniej jeśli mówimy o bezkarnym zabijaniu.

Wprawdzie sędzia wykluczył esej z procesu, odnotowując, że został on opublikowany kilka lat przed morderstwem, ale nie wpłynęło to na decyzję ławy przysięgłych. Siedem kobiet i pięciu mężczyzna po dwudniowej naradzie uznało Nancy winną morderstwa drugiego stopnia. Wyrok zostanie ogłoszony 13 czerwca. Autorce romansów grozi dożywocie. Jej główna prawniczka zapowiedziała odwołanie.

[am]
fot. główna: KGW News/YouTube

Tematy: , , , , ,

Kategoria: newsy