Amerykanka chce zjeść całą 1080-stronicową powieść Davida Fostera Wallace’a

21 czerwca 2017


Amerykańska artystka komediowa Jamie Loftus od ponad roku zjada po kartce kultową powieść Davida Fostera Wallace’a „Infinite Jest”. Jak sama mówi, jest to jej sposób na walkę ze snobizmem panującym wśród części czytelników, którzy traktują dzieło zmarłego w 2008 roku pisarza z nabożną czcią.

„Infinite Jest” to mamut wśród powieści. Książka liczy sobie w oryginale 1080 stron i uznawana jest za opus mangum w dorobku Davida Fostera Wallace’a. Autor poruszył w niej szereg tematów dotyczących kultury popularnej, problemów współczesnej cywilizacji, globalizacji, reklamy, ekologii czy relacji rodzinnych. W kręgach inteligenckich uznawana jest za powieść kultową. Amerykańska komik Jamie Loftus przez jakiś czas pracowała w księgarni i zauważyła, że część osób szukało jakiegokolwiek powodu, aby móc pochwalić się faktem, że przeczytało coś naprawdę długiego. Prym wśród wymienianych tytułów wiodła oczywiście powieść Davida Fostera Wallace’a.

Loftus przeprowadziła wiele rozmów ze snobami uczęszczającymi do prywatnych kolegiów sztuk wyzwolonych, którzy na każdym kroku podkreślali, jacy są bardzo inteligentni i zwykle polecali jej „Infinite Jest”, mówiąc, że musi „dać książce szansę”, tak, jakby chcieli zasugerować, że jeśli zacznie czytać powieść i jej się nie spodoba, to tylko dlatego, że nie zrozumiała jej treści. Co ciekawe, osobnicy tacy sami częstokroć mieli problem ze streszczeniem, o czym tak właściwie jest słynne dzieło. Artystka zareagowała na te pretensjonalne wypowiedzi z humorem i zaczęła zjadać powieść strona po stronie. „Jestem komikiem. Jadłam już psią karmę na scenie, więc postanowiłam to zrobić jako żart i opublikować później na Twitterze” – powiedziała w wywiadzie udzielonym magazynowi „Vice”.

Od kwietnia 2016 roku Loftus zjadła już ponad 150 stron „Infinite Jest”. Stosuje różne metody, aby umilić sobie konsumpcję. Kartki wyrwane z książki smaruje musztardą i kładzie na chleb, moczy w kawie i shake’ach, drze na drobne kawałki i popija sokiem. Zważywszy na objętość książki, akcja potrwa zapewne długo, gdyż specjalista zalecił artystce, aby nie jadła kartek zbyt często, bo może to zagrać życiu.

„Ludzie mówią, że to naprawdę dobra książką i może mają rację, nie mam pojęcia, nie czytałam jej i nie zamierzam czytać” – tłumaczy Loftus. Swoją akcją nie chce dyskredytować wartości dzieła Davida Fostera Wallace’a. „Chodzi o arogancki sposób, w jaki ludzie o niej mówią, ponieważ uważam, że większość z nich próbuje jedynie zwiększyć poczucie własnej wartości”.

Postępy w jedzeniu „Infinite Jest” możecie śledzić na profilu artystki na Twitterze. Pod hashtagiem #eatinfinitejest Loftus wrzuca krótkie filmiki pokazujące, jak wsadza sobie kartki do ust (choć trzeba podkreślić, że momentu przełykania nie widać).

Nie jest to pierwszy przypadek osobliwego wykorzystania kultowej powieści Davida Fostera Wallace’a. Na początku 2016 roku Mira Gonzales posłużyła się tomiszczem jako elementem fajki do palenia marihuany.

Polskie wydanie „Infinite Jest” planowane jest na 2018 rok. Zanim przyjdzie wam zmierzyć się ze słynnym dziełem pisarza, które „wypada znać”, koniecznie sięgnijcie po dostępne na naszym rynku zbiory opowiadań „Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi” i „Niepamięć” oraz zbiór esejów i rozważań „Rzekomo fajna rzecz, której nigdy więcej nie zrobię”.

[am]

Tematy: ,

Kategoria: newsy