banner ad

Punkowe potyczki z cenzurą. Fragment książki „Garaż twoim schronem” Zdzisława „Dzidka” Jodko

1 czerwca 2026

Zdzisław „Dzidek” Jodko, założyciel Jimmy Jazz Records, jednego z najstarszych w Polsce wydawnictw związanych ze sceną punk, napisał wspomnienia. W książce zatytułowanej „Garaż twoim schronem” relacjonuje początki swojej działalności w ostatnich latach PRL, gdy wydawał pierwsze fanziny i organizował koncerty. Efektem tych ostatnich aktywności była kaseta magnetofonowa zatytułowana „Klub Pinokio. Garaż live”, na której znalazły się nagrania koncertowe wielu uznanych punkowych zespołów. Fragment opisujący, jak „Dzidek” postanowił zmylić cenzorów, przeczytacie poniżej. Książkę kupicie na stronie wydawnictwa Jimmy Jazz Records, a także w innych wytwórniach i sklepach związanych ze sceną niezależną, jak Gusstaff Records, Zima i Serpent.pl.

W tamtym czasie w ARP rozwijał już swoją wieloletnią przygodę z radiem Przemek Thiele. Poznaliśmy się podczas występu jego pierwszego zespołu (Ciehoroba) w „Garażu”, z potem przy okazji Kolaborantów. Był to o tyle szczęśliwy zbieg okoliczności, że obaj mieliśmy podobne zainteresowania muzyczne, a przy tym w ramach akcji „kaseta” on mógł reprezentować radio, a ja klub. Na dodatek Kolaboranci mieli także pojawić się na przygotowywanym wydawnictwie, zatem wiedziałem, że stanowi to dla niego dodatkową motywację w kwestiach czysto technicznych i dźwiękowych, o których ja wówczas nie miałem bladego pojęcia. Nasza praca nie była niczym karkołomnym, bo materiału muzycznego było pod dostatkiem. Należało tylko zadbać o odpowiedni dobór zespołów i kawałków, aby kompilacja poza wydarzeniem, nazwijmy to, środowiskowym, była także najzwyczajniej w świecie fajnym zestawem utworów, których słuchanie nie nudzi się po pierwszym razie.

Wziąłem temat na klatę i, po przesłuchaniu wszystkiego co mieliśmy zarejestrowane, przygotowałem zestaw nagrań, które uważałem za najbardziej oddające ducha koncertów i reprezentację występujących zespołów. Okazało się, że mimo sporej ilości materiału, kilka kapel nie zostało uwiecznionych. Strasznie żałowałem, że koncerty TZN Xenny, Abaddonu i Stanu Zvezdy odbyły się zanim pojawiła się możliwość ich dobrej jakościowo rejestracji. Miałem je wówczas nagrane na przenośnego Grundiga w jakości, która nawet nie zbliżała się do tego, co pochodziło z „Pinokia”, zatem zamieszczanie tych utworów na kasecie odbyłoby się ze szkodą tak dla wspomnianych zespołów, jak i dla poziomu wydawnictwa. Z bólem serca należało skupić się na etapie, który rozpoczął się po opuszczeniu przeze mnie „Kontrastów”. Karcer, występujący jeszcze kilka razy na „garażowych” imprezach, miał więcej szczęścia niż wymienione wyżej zespoły.

Nie wykazywałem jakiejś przesadnej dbałości o tzw. artystyczne wykonanie, a ale czasem zdarzały się takie babole, że należało wybrać inny utwór, a niekiedy po prostu kolejność kawałków psuła tempo kasety. Tutaj kluczowe okazały się działania Przemka, ogarniającego wszystkie kwestie, które dziś nazwalibyśmy montażem i masteringiem. Różnica jest tylko taka, że dziś robi się to na komputerze, a wówczas żywym organizmem, na którym dokonywano wszystkich tych operacji, była radiowa taśma magnetofonowa. Przemek miał na głowie przegrywki, wyrównywanie poziomów głośności poszczególnych utworów, cięcie taśmy, tak aby ich nie zmasakrować, wyciszenia, wszelkiej maści korekty i inne operacje…

Ci, którzy znają zawartość kasety, pamiętają zapewne zabieg z „wypikaniem” jednego z utworów zespołu Karcer. Wgranie tego elementu to też zasługa Przemka, który zrobił to bardzo stylowo, przywołując wzorce z nagrań tkniętych nieuchronną ingerencją czujnego cenzora.

Sama idea „piknięcia” to już mój pomysł. Nie jest to objaw jakiejś mojej szczególnej troski o moralność czy też właściwą postawę ideową słuchaczy, tylko zabieg wykonany z premedytacją, zakładający że kaseta z taką zawartością, jak nasza, i tak nie uchroni się przez ingerencjami cenzorskimi. Mieliśmy to pewne jak w banku, zatem najgłupszym, co można było zrobić, to czekać aż przygotowany materiał dźwiękowy zostanie zmasakrowany przez cenzora w sposób kompletnie zmieniający zawartość wydawnictwa. Ingerencje tego typu trafiały się nie tylko w tzw. obozie socjalistycznym, ale także na demokratycznym Zachodzie i właśnie w kawałku jakiegoś zachodniego zespołu usłyszałem owo charakterystyczne „piknięcie”.

Zdjęcie z książki „Garaż twoim schronem”

W naszym krajowym radiu nie spotkałem się z takim sygnalizowaniem cenzorskich ingerencji. Na oficjalnych płytach tego typu zabieg pojawił się wcześniej jedynie na składance „Fala” (Polton, 1985) i – jakoś w zbliżonym momencie do wydania garażowej kasety – na płycie „Kolaboracja” Dezertera (Polton, 1987). Jeśli cenzor coś wycinał, to oznaczało to, że kawałek po prostu wylatywał z płyty, albo nie był prezentowany w radiu. Tutaj nie było półśrodków, a poza tym takie „pikanie” w radiu komunikowałoby wszystkim, ze cenzura jest i spełnia swoje zadanie. Brak „piknięć” (czytaj: brak niektórych utworów) nie zmieniał tego faktu, jednak nie był tak ostentacyjnym przypomnieniem, w jakiej rzeczywistości przyszło nam żyć.

Mój zabieg w założeniu miał drugie dno i w razie powodzenia miał załatwić nam kilka spraw na raz. A poza tym, co tu gadać, takie „piknięcie” na swój sposób dodawało smaczku unikalnej kasecie, wydanej w komunistycznym kraju w drugiej połowie lat 80. Bo, że jako oficjalne wydawnictwo, była ona w tamtym okresie zjawiskiem dość unikalnym, raczej nie podlega dyskusji.

Cenzurowanie tekstów, które później zespoły wykonywały na scenie, było dość schematyczne i przewidywalne. Cenzor skreślał, co musiał, stawiał pieczątki, wystawiał kwitek i po sprawie. Temat zamknięty. Zespoły i tak najczęściej śpiewały, co chciały, bo – jak już wcześniej wspominałem – naiwnością było zakładanie, że ktoś przyjdzie na punkowy koncert, aby tego słuchać, a jeszcze większą, że nawet jak przyjdzie, to wychwyci teksty. W przypadku kasety cenzura stanowiła istotny problem, bo tutaj nie dało się niczego ukryć. Nagrania były dobrej jakości, a teksty słyszalne idealnie. Nie dało się przemycić niczego, czego cenzor puścić nie chciał. Do tego dochodził jeszcze jeden, dość paradoksalny wątek: na kasetę trafiły utwory nagrane podczas „Garażu”, czyli takie, które już raz były cenzurowane przed koncertem. Zatem z cenzurą nie powinno być problemu, bo przecież zespoły mogły śpiewać tylko to, co zostało dopuszczone przez Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk. Niestety, śpiewały co chciały, a nagrane taśmy były tego niezbitym dowodem. Każdy, kto skleiłby te dwa wątki, uznałby, że najwyraźniej coś tu się kupy nie trzyma i zauważyłby, że skuteczność cenzorskich zabiegów w przypadku „Garażu” wykazuje pewną niedoskonałość. Na szczęście takie wnioski nie przyszły nikomu do głowy, włącznie z cenzorami, a my musieliśmy wymyślić jakiś patent na ocalenie jak największej części utworów na kasetę.

Zawartość wydawnictwa to około 60 minut muzyki w wykonaniu zespołów Dezerter, Karcer, Kolaboranci, Absurd, Stress, Zenon Reagan, Trybuna Brudu, Konwent A, One Million Bulgarians, Kobranocka i Deuter. Uznałem, że w tym materiale na 100% pojawią się ingerencje cenzora, których chcieliśmy mieć jak najmniej, bo zmusiłyby nas do podmieniania utworów i zmiany ustalonego pierwotnie zestawu nagrań.

Drugim moim założeniem – które oparłem na swoich dotychczasowych doświadczeniach z cenzurą – było to, że podobnie jak w przypadku koncertów, cenzor nie wykaże się tak dużą determinacją, aby wytrzymać godzinę na słuchaniu punkowej muzy, skoro na świecie jest w tym czasie do robienia cała masa innych rzeczy, przy tym dużo ciekawszych. Przy cenzurowaniu zawartości kasety składało się do urzędu także zestaw wydrukowanych tekstów ale… przecież przebiegły, kontrrewolucyjny wydawca mógł co innego nagrać, a co innego wydrukować na papierze. Żeby przekonać cenzora o tym, że ma do czynienia z jednostkami odpowiedzialnymi, świadomymi i zdyscyplinowanymi społecznie, które wiedzą, co im wolno, a czego nie, postanowiłem, dla zmyłki, zastosować manewr z „piknięciem” we wspomnianym już utworze słupskiego Karceru.

Był to pierwszy utwór, co do którego przewidywałem ingerencję cenzorską. Zatem w momencie, gdy wokalista zespołu wykrzykiwał, znaną wszystkim i tak doskonale sekwencję: „W niebezpieczeństwie nie będziemy sami. Milicja, ZOMO przecież są z nami”, na fragmencie „Milicja, ZOMO” pojawiło się stylowe piknięcie. Miał to być w moim przekonaniu ostateczny argument, który przekona cenzora, że dalsze słuchanie kasety nie ma sensu, skoro wydawca sam się cenzuruje z takim zapałem.
(…)

Zdzisław „Dzidek” Jodko „Garaż twoim schronem”
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Jimmy Jazz Records
Liczba stron: 470

Opis: Najpierw miała to być historia wytwórni Jimmy Jazz Records, ale wyszłaby z tego encyklopedia w kilku tomach. No i ugryzienie niemal 40 lat w jednym podejściu groziło pójściem na skróty i spłyceniem tematu. Na dodatek te wszystkie fotograficzne archiwa, ta obrazkowe artefakty, z których trzeba byłoby zrezygnować. No, nie. Nie przejdzie. Stanęło na tym, że nie ma się gdzie spieszyć i trzeba zacząć od początku. „Garaż twoim schronem” to, w najkrótszym ujęciu, wspomnienia Zdzisława „Dzidka” Jodko, bezpośrednio poprzedzające powstanie szczecińskiej wytwórni Rock’n’roller, która z czasem zamieniła się w Jimmy Jazz Records i stała się jednym z najstarszych, działających nieprzerwanie, polskich wydawnictw, związanych ze sceną punk.

Autor rysuje obraz PRL-owskiej rzeczywistości, która w dużym stopniu zdecydowała o jego punkowych fascynacjach, źródłach swojej wczesnej aktywności koncertowej i wydawniczej, o zespole Corpus X, pierwszym fanzinie „Obłęd” i początkach fanzina „Garaż”, który po latach stał się ogólnopolskim magazynem dla fanów punk rocka, ska i alternatywy, po który sięgały tysiące czytelników. To, co wypełnia książkę, nosi spore autobiograficzne piętno, bo opowiada o tym, co autor widział, tworzył, współtworzył, obserwował z bliska lub pewnego oddalenia, czego dotykał i co po latach nadal wzbudza w nim całą gamę emocji, i wreszcie o tym co zdecydowało, że dziś jest dużo dalej choć ciągle na tej samej drodze co kilkadziesiąt lat temu.

W książce znajdują się – w większości – unikalne fotografie takich zespołów jak: Corpus X, Zwolnienie Warunkowe, Schpack Division, Kumader, Dodna, Zenon Reagan, Karcer, TZN Xenna, Abaddon, Stan Zvezda, Konwent A, Dezerter, Kolaboranci, Stress, One Million Bulgarians, Moskwa, Deuter, Absurd, Zbrukane Gazety na Brooklynie, Punczesyny, President Fetch, Kein Talent, Namenlos, Kobranocka, Trybuna Brudu, Popłoch Wśród Dziewcząt i inni… Do tego unikalne reprodukcje numerów „Obłędu”, wczesnych wydań „Garażu” i koncertowych plakatów z garażowego cyklu.

Dla niektórych osób „Garaż twoim schronem” będzie odkurzeniem pamięci, dla innych sentymentalnym powrotem do przyszłości, a dla jeszcze innych odkryciem czasów, które znają tylko z opowieści. No to posłuchajcie jeszcze jednej z nich…

Tematy: , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek