Premiera nowego wydania „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta. Przeczytaj fragment wstępu o roli kobiet w XIX-wiecznej Łodzi

Po „Lalce” Bolesława Prusa Marginesy przypominają kolejnego klasyka polskiej literatury w nowym wydaniu. Do księgarń trafiła właśnie „Ziemia obiecana” Władysława Reymonta z okładką odbiegającą od tradycyjnych motywów wykorzystywanych przy tego typu dziełach. „’Ziemia obiecana’ bez wątpienia jest pomnikiem literatury, ale jednocześnie w rażący sposób ubliża kobietom i dlatego na okładce pojawiła się kobieta. Zależało mi na tym, aby kwestia kobiet zawsze była dyskutowana przy okazji odbioru tej książki, co wcześniej nie zdarzało się zbyt często” – wyjaśnia Kira Pietrek, autorka projektu okładki. Poniżej możecie przeczytać fragment wstępu do powieści autorstwa Alicji Urbanik-Kopeć, który wskazuje, jaką rolę odegrały kobiety pod koniec XIX wieku w przemysłowej Łodzi.
Robotnice fabryczne, ich zdrowie, wysiłek i praca fizyczna utrzymywały w ruchu maszyny, zapewniając działanie fabryk włókienniczych. Także kobiety z klasy wyższej miały w Łodzi do odegrania swoją rolę. Pomiędzy przemysłowcami krążyły nie tylko weksle, kredyty i zamówienia, ale także siostry i córki, wraz z dołączonymi posagami. W ruchomościach i ziemi, najlepiej takiej pod budowę fabryki.
Władysław Reymont przedstawia Karola Borowieckiego jako mężczyznę ambitnego i zdeterminowanego, by podbić Łódź i zarobić miliony. Jego spółka z Morycem i Maksem się jednak nie udaje, a wybudowana wielkim wysiłkiem fabryka płonie, sabotowana przez większych, bogatszych fabrykantów. Zarówno jednak Karol, jak i Moryc wychodzą na swoje, zostają wielkimi przemysłowcami. Nie z powodu wrodzonej przedsiębiorczości czy hartu ducha, ale dzięki strategicznym wyborom odpowiedniej żony. Podobnie jak tragiczna historia Zośki Malinowskiej, ten wątek fabularny także ma swoje oparcie w łódzkiej rzeczywistości.
Karol Scheibler, jeden z najbogatszych fabrykantów łódzkich, w połowie dziewiętnastego stulecia pracował jako dyrektor przędzalni w fabryce swojego wuja w Ozorkowie. W 1852 roku założył fabrykę w Łodzi i zajął się pracą na własny rachunek. Z ogromnym sukcesem. Po trzydziestu latach jego imperium przemysłowe warte było 14 milionów rubli. To na nim Reymont wzorował postać niemieckiego fabrykanta Hermana Bucholca, okrutnego szefa Karola Borowieckiego. Fabryk, maszyn i milionów by jednak nie było, gdyby nie ślub Scheiblera z Anną Werner, córką Christiana Wernera, właściciela cukrowni w Leśmierzu oraz dwóch farbiarni w Ozorkowie i Zgierzu. Anna wniosła w posagu 20 tysięcy rubli, które stanowiło ponad połowę majątku zainwestowanego przez Karola Scheiblera w budowę nowych zakładów w Łodzi.
Izrael Poznański, drugi znany łódzki krezus, również rozpoczął karierę przemysłowca włókienniczego z wydatną pomocą żony, a raczej jej pieniędzy. Podobnie jak wzorowany na nim powieściowy Szaja Mendelsohn, Poznański nazywany był „królem bawełny”. Zanim został królem, w 1851 roku wziął ślub z Leonią Hertz, córką Mojżesza Hertza, sekretarza szpitala żydowskiego w Warszawie. „Majster tkacki”, jak Izrael został opisany w intercyzie ślubnej, wnosił do małżeństwa majątek w wysokości 500 rubli, jego żona za to posag w postaci sklepu handlującego towarami bawełnianymi w Warszawie, wyceniony na 750 rubli. Prawdziwa wartość jej posagu zawierała się jednak w koneksjach. Ojciec Leonii przeniósł na Poznańskiego swoją koncesję na handel bawełną na terenie Królestwa Polskiego, a także pomógł mu załatwić kredyt na zakup towarów i rozwój przedsiębiorstwa. Dalsza kariera przemysłowca mogła rozwijać się bez przeszkód. Pod koniec życia Izraela Poznańskiego, około 1900 roku, jego królestwo bawełny warte było 11 milionów rubli.
W „Ziemi obiecanej” z Melą Grünspan, najlepszą przyjaciółką Róży Mendelsohn (córki Szai), żeni się w końcu Moryc Welt. Oświadczyny przebiegają w sposób tradycyjny. Moryc najpierw idzie porozmawiać z ojcem dziewczyny.
Rozmowa toczy się w przyjaznej atmosferze, a mężczyźni targują się o Melę jak o nową maszynę tkacką. Moryc mówi, że jest wart „trzydzieści tysięcy rubli gotówki! Do tego mój kredyt dwa razy tyle, ja jestem skromny. Moje wykształcenie, moje przyjazne stosunki ze wszystkimi milionerami łódzkimi, moja uczciwość, ani razu nie zbankrutowałem, to ważne… […] Więc tak licząc sumarycznie, plus minus, jestem wart najmniej dwieście tysięcy rubli, ja jestem skromny człowiek, ja się nie chwalę. A co pan dajesz Meli?”. Ojciec, fabrykant Grünspan, odpowiada, że Mela uczyła się na drogiej pensji, dużo kosztują jej codzienne utrzymanie i suknie, a „spółka Landau et Grünspan” zdecydowała się dać 50 tysięcy rubli posagu. Moryc odpowiada: „Nie mogę. Potrzebuję do interesu więcej. Mnie się nie opłaci sprzedawać za pięćdziesiąt tysięcy. Moje wykształcenie, moje stosunki, moja uczciwość, moja firma jest znacznie więcej warta. Pan się namyśl, panie Grünspan. […] Pan ulokujesz swoją córkę na sto procent. Mnie potrzeba pieniędzy nie na hulanki. Dasz pan pięćdziesiąt tysięcy gotówką, a drugie tyle w terminie dwuletnim?”. Ojciec Meli w końcu się zgadza, dodaje jednak, że od tej sumy zamierza potrącić koszty wesela, wyprawy i dotychczasowych wydatków na wykształcenie Meli.
Dopiero po dobiciu targu Moryc idzie zapytać o zdanie samą córkę fabrykanta. Mela przyjmuje oświadczyny, choć kocha innego. Wie, że nie ma nic do powiedzenia.
Gdy podekscytowany małżeństwem Moryc wpada oznajmić dobre wieści Karolowi, ten odpowiada: „I to pieniądz niezły”. „To pieniądz gruby” – poprawia Moryc. Uszczypliwa uwaga Karola nie ma jednak sensu. Sam Borowiecki żeni się przecież z Madą Müller, dołączoną do posagu w wysokości miliona rubli, największego w całej Łodzi.
(…)
Władysław Reymont „Ziemia obiecana”
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 584
Opis: Uniwersalna opowieść o ludzkich ambicjach, zdradzie i cenie sukcesu. Noblista Władysław Reymont obnaża brutalne mechanizmy rodzącego się kapitalizmu. W przemysłowej Łodzi końca XIX wieku trzech przyjaciół – Karol Borowiecki, Maks Baum i Moryc Welt – marzy o stworzeniu własnej fabryki. Lecz droga do fortuny wiedzie przez świat bezlitosnych interesów, cynizmu i moralnych kompromisów. A także przez małżeństwo, do którego nagli gorąca miłość. Miłość nie do wybranki, ale jej posagu. Bez kobiet – pieniędzy, które wnoszą one do małżeństwa, ich ciał, które rodzą dzieci, ich rąk, które pracują po kilkanaście godzin dziennie – łódzka maszyna produkcyjna by się zatrzymała. Reymont kreśli obraz miasta, które wciąga ludzi jak mechaniczna bestia – pożera ideały, wystawia na próbę przyjaźnie i uczucia, sprawia, że każda relacja ma charakter transakcyjny. „Ziemia obiecana”, arcydzieło polskiego naturalizmu, dziś jest równie aktualna, jak w chwili powstania.
Kategoria: fragmenty książek
















