banner ad

Pierwsze spotkanie z wydawcą. Przeczytaj fragment powieści biograficznej „Agatha Christie. Narodziny królowej kryminału” Susanne Lieder

9 kwietnia 2026

8 kwietnia nakładem Marginesów ukazała się powieść biograficzna „Agatha Christie. Narodziny królowej kryminału”. Susanne Lieder opisuje w niej, jak doszło do tego, że Agatha Miller, nastolatka marząca o karierze pianistki w Paryżu, stała się znaną na całym świecie autorką powieści kryminalnych. Fragment książki publikujemy poniżej.

Po tylu rozczarowaniach wreszcie jakiś wydawca okazał zainteresowanie. Powinna skakać z radości. Ale to przyszło tak nagle, tak zupełnie niespodziewanie. Oczywiście zawsze miała nadzieję i w zasadzie wierzyła, że pewnego dnia znajdzie się wydawca, któremu spodoba się jej manuskrypt i który okaże entuzjazm. Ale codzienne sprawy przyćmiły wszystko. W gruncie rzeczy to zupełnie zapomniała o swojej powieści.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Agatha się wzdrygnęła i odwróciła. Do pokoju weszła Lucy.

– Chciałabym wyskoczyć szybko na rynek. Ups, wygląda pani na bardzo zdenerwowaną, pani Christie. Czy coś się stało?

– Można tak powiedzieć. – Wskazała na list. – Wieki temu wysłałam do wydawnictwa maszynopis powieści, a teraz poproszono mnie, żebym się tam osobiście stawiła. Nie bardzo rozumiem, czego ode mnie chcą.

Lucy się roześmiała.

– Cóż, pani powieść musiała im się spodobać. Raczej nie wzywają pani, żeby pochwalić panią za użycie ładnej papeterii.

Przy okazji wytarła nieskazitelnie czysty stół.

W tym momencie z Agathy opadło dziwne odrętwienie.

– Pojadę tam!

Następnego dnia wyruszyła w drogę. Była niespokojna i cały czas myślała o tym, co ma powiedzieć, jak się zaprezentować.

Do gabinetu Lane’a zaprowadziła ją sekretarka o nienagannie uczesanych włosach i idealnie dopasowanej garsonce.

– Panie Lane, przyszła pani Christie.

Agatha zatrzymała się w drzwiach, jeszcze bardziej zdenerwowana.

– Dzień dobry, panie Lane – powiedziała.

– Pani Christie! – zawołał, kierując się w jej stronę z wyciągniętą ręką. – Proszę wejść. Może pani usiądzie?

Rozejrzała się. Chciałaby usiąść, ale gdzie? Na wszystkich krzesłach leżały jakieś obrazki.

Lane pokręcił głową i się roześmiał.

– Jakie to niegrzeczne z mojej strony! – Zdjął obrazki i ułożył je na biurku. Następnie stuknął w krzesło. – Proszę.

Usiadła z wyprostowanymi plecami. Nagle poczuła się nieco przytłoczona. Nie do końca potrafiła się odnaleźć w tej sytuacji. Miała poczucie odrealnienia. Czy naprawdę siedzi przed wydawcą?

Lane splótł dłonie na kamizelce i spojrzał na nią, a na jego przyjaznej twarzy pojawił się ojcowski uśmiech.

– Czyż pogoda nie jest piękna?

– O tak.

„To typowe, że rozmawiamy o pogodzie, zanim przejdziemy do interesów – pomyślała. – My, Anglicy, już tacy jesteśmy”.

– Londyn w promieniach słońca jest zachwycający, prawda?

– O tak – powtórzyła, jedną rękę trzymając w otwartej torebce.

Kiedy zdała sobie z tego sprawę, wyciągnęła ją i się zarumieniła.

– Więc pochodzi pani z Torquay?

Przytaknęła, zdziwiona. Skąd wiedział? Zapewne musiała wspomnieć o tym w liście przewodnim.

– To piękne miejsce – stwierdził. – Moim zdaniem przyjeżdża tam jednak zbyt wielu turystów.

– Sądzę, że ma pan rację – przytaknęła.

„Chciałabym, żebyśmy przeszli do rzeczy, panie Lane” – dodała w myślach.

– Cóż, pani Christie…

Usiadł wygodniej i przyjrzał się jej swoimi niebieskimi oczami.

„Sprytny – pomyślała. – Wydaje się cwanym, obrotnym człowiekiem”.

– Moi redaktorzy uważają, że pani powieść ma potencjał. Jednak to i owo trzeba by zmienić i napisać od nowa. Na przykład ostatni rozdział. Akcja rozgrywa się na sali sądowej. – Wydawał się zastanawiać przez chwilę. – Cała ta scena… cóż, bądźmy szczerzy… jest infantylna.

Desperacko próbowała odtworzyć w pamięci scenę na sali sądowej, ale bez skutku. W głowie miała pustkę i z trudem przypominała sobie cokolwiek z fabuły. O rany, powinna była lepiej się przygotować i przeczytać powieść jeszcze raz.

– Potrzebujemy prawnika, który pomoże nam uwiarygodnić tę scenę. Rozumie pani, co mam na myśli?

– Ja… nie wiem, panie Lane. Tak, myślę, że tak.

– Dobrze. – Mówił dalej, podkreślając ogromne ryzyko, jakiego podejmuje się wydawca, publikując książkę zupełnie nieznanej pisarki.

Agatha z wysiłkiem podążała za tokiem jego wywodów. O czym on mówi? Czyżby chciał wydać jej powieść?

Chrząknęła.

– Zastanawiałam się, czy nie użyć pseudonimu – usłyszała własny głos. – Męskiego pseudonimu.

– Ale dlaczego? Agatha Christie brzmi bardzo ładnie.

– Tak pan uważa? – zapytała ochrypłym głosem.

– Absolutnie. Agatha to dość nietypowe imię i jest dźwięczne. Nie, pozostaniemy przy pani imieniu i nazwisku.

Prawdopodobnie śniła. Dziwny sen z jeszcze dziwniejszym wydawcą, który nazwał ją pisarką – śmieszne! – i stwierdził, że jej imię dobrze brzmi. Co za szalony sen!

Jedyną dziwną rzeczą w tym śnie było to, że usłyszała burczenie we własnym brzuchu i odkryła małą plamkę na spódnicy. Położyła na niej dłoń. Herbata. Przypomniała sobie, że wzięła do ręki zbyt energicznie filiżankę. Zaklęła w duchu. Więc to jednak nie jest sen? To naprawdę się dzieje!

Lane zaczął podliczać, ile będzie musiał zainwestować i co mu zostanie po uwzględnieniu wszystkich kosztów, które były ogromne.

– Jak powiedziałem, to dla mnie duże ryzyko, pani Christie, ale byłbym gotów je podjąć.

Agatha spojrzała na niego zdziwiona.

– Nic pani nie mówi. Zawsze jest pani taka małomówna?

– Nie.

Roześmiał się, schylił, wysunął szufladę i wyjął kartkę.

– Proszę bardzo. Gdyby pani mogła się podpisać…

– Co to jest?

Lane znów się roześmiał, tym razem na całe gardło.

– To umowa, pani Christie. Zamierzam wydać pani książkę.

– Naprawdę? – wyszeptała. – O rany, ja…

Jej książka zostanie opublikowana! To się naprawdę wydarzy! Będzie w księgarniach i ludzie będą mogli ją kupić. Agacie wydawało się, że unosi się wraz z krzesłem. Wzięła wieczne pióro, które jej podał.

– Niech pani podpisze – poprosił z promiennym uśmiechem.

Podpisała. Ręka dygotała jej tak bardzo, że dwa razy przymierzała się do podpisu, a obie kropki nad swoim nazwiskiem postawiła nie tam, gdzie trzeba.

Lane się uśmiechnął. Wziął umowę i włożył ją do szuflady.

– Dobrze, więc wszystko ustalone. Bardzo się cieszę, pani Christie.

Wstał i podał jej rękę. Agatha chwiejnym krokiem wyszła z pokoju, ledwo zauważając, że sekretarka przytrzymała jej drzwi i życzyła miłego dnia.

– I co? – zapytał Archie tego wieczoru po tym, jak zdała mu szczegółowy raport z wizyty w wydawnictwie. – Ile ci zapłacą?

Dobre pytanie! Nie miała najmniejszego pojęcia. Wyciągnęła z torebki umowę, uważnie przeczytała ją po raz pierwszy i uświadomiła sobie to, co podpisała.

– Otrzymam honorarium, gdy wydawca sprzeda ponad dwa tysiące egzemplarzy. – Przeczytała umowę jeszcze raz i zastygła z osłupienia. – Ponadto… hmm… zobowiązałam się dostarczyć mu pięć kolejnych manuskryptów.

Jak to, pięć nowych powieści? Poczuła jednocześnie gorąco i zimno. Nie miała zamiaru pisać pięciu kolejnych powieści. Nie wiedziałaby, o czym pisać.

Archie wyjął umowę z jej ręki i ją przestudiował. Od czasu do czasu kiwał głową, po czym kręcił nią i prychał.

– Powiedziałbym, że ta umowa jest zdecydowanie na jego korzyść.

– Ale on wyda moją książkę, Archie! To najważniejsze.

– Chyba masz rację. Jestem z ciebie dumny, Agatho. I jeszcze pięć powieści, to dla ciebie pestka.

Roześmiała się.

– Oczywiście. – Uparcie próbowała zignorować mdłości, które czuła w żołądku i gardle. Wtem wpadła na pewien pomysł. – Zadedykuję powieść mojej mamie.

– Ach tak?

Czy obraził się, że dedykacja nie będzie dla niego?

– To dzięki niej w ogóle zaczęłam pisać – usiłowała się tłumaczyć.

– Jak uważasz. – Zabrzmiało to trochę kwaśno, mimo to dodał: – Powinniśmy uczcić twój sukces. Co powiesz na kolację w Palais de Danse?

– Stać nas na to?

– Nie, nie bardzo. Ale twoja książka zostanie wydana, Agatho, i trzeba to celebrować.

Kiedy wyszli z domu, nie było ich dwoje, ale troje. Dołączył do nich Herkules Poirot. Chciał im koniecznie towarzyszyć, aby uzmysłowić Agacie, że chętnie rozwikła więcej zagadek kryminalnych.
(…)

Susanne Lieder „Agatha Christie”
Tłumaczenie: Barbara Niedźwiecka
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 320

Opis: Zanim Agatha Christie stała się królową kryminału, była młodą kobietą, która wierzyła w miłość silniejszą niż wszystko. Gdy jako dwudziestolatka poznaje charyzmatycznego Archiego, ma wrażenie, że jej życie układa się jak w powieści, której bohaterowie żyją długo i szczęśliwie. Lata później, w przełomowym roku 1926, to pozornie idealne małżeństwo rozpada się na jej oczach, a Agatha musi zmierzyć się jednocześnie z bolesną stratą ukochanej matki, samodzielnym macierzyństwem i niepewną przyszłością. To właśnie wtedy – dzięki samotnym podróżom, zbieraniu materiałów do powieści i gorączkowej pracy – zaczyna na nowo składać swoje życie.

To poruszający portret kobiety romantycznej, a zarazem zaskakująco niezłomnej – pisarki, która z osobistych kryzysów potrafiła wydobyć siłę do działania i stworzyć fundament pod przyszłą legendę. Bo zanim Agatha Christie podbiła świat swoimi zagadkami, sama musiała zmierzyć się z największą z nich: jak zacząć od nowa, gdy wszystko się kończy.

Tematy: , , , ,

Kategoria: fragmenty książek