banner ad

Nowy cykl archeologicznych thrillerów. Przeczytaj fragment powieści „Stare kości” Douglasa Prestona i Lincolna Childa

24 marca 2022

Dzięki wydawnictwu Agora do sprzedaży trafiły „Stare kości” Douglasa Prestona i Lincolna Childa, czyli pierwsza powieść z serii o archeolożce Norze Kelly i niedoświadczonej agentce FBI Corrie Swanson. Książka, w której historia dawnej wyprawy pionierów w Ameryce łączy się ze współczesnymi zbrodniami, jest już dostępna w księgarniach, a poniżej przeczytacie jej fragment.

ROZDZIAŁ 3
20 listopada

Nora Kelly wstała i przeciągnęła się, próbując rozluźnić mięśnie stężałe po wielu godzinach klęczenia na ziemi wśród szpachelek, kilofów i pędzelków, w czwartej i ostatniej już izbie prehistorycznej ruiny w osadzie Indian Pueblo.

– Fajrant – rzuciła do swojego asystenta, Jasona Salazara. Mężczyzna eksplorujący sąsiednią działkę też wstał i otrzepał zakurzone dżinsy. Zdjął kowbojski kapelusz, wytarł chusteczką czoło i włożył go z powrotem: mimo późnej pory roku termometr wciąż pokazywał dziesięć, piętnaście stopni Celsjusza.

Nora przechyliła płócienny worek wiszący na lusterku instytutowej terenówki i pociągnęła długi łyk wody. Stanowisko, które badali, nie przyciągało oka, za to widok, który się z niego roztaczał, zapierał dech w piersi. Starożytni Indianie Pueblo zawsze budowali swoje osiedla, mając na względzie panoramę, którą potem będą oglądali. Maleńka ruina stała na szczycie niewielkiego wzniesienia u podnóża Cerro Pedernal, góry o płaskim wierzchołku, którą rozsławiły obrazy Georgii O’Keeffe. Góra – majestatyczna, połupana głębokimi kanionami i w wyższych partiach porośnięta drzewami – wznosiła się monumentalnie za nimi, natomiast przed nimi rozciągała się rozległa równina, którą Hiszpanie nazwali Valle de la Piedra Lumbre, Doliną Błyszczącego Kamienia. Bo rzeczywiście zdawało się, że czerwone, pomarańczowe i żółte wzgórza na Ghost Ranch, Ranczu Duchów, gdzie mieszkała i tworzyła O’Keeffe, błyszczą złotawo w popołudniowym słońcu.

Podchodząc do stołu roboczego, Nora dostrzegła w oddali spiralny słup kurzu sunący drogą prowadzącą na wykopaliska, którą górnicy dojeżdżali kiedyś do mieszczącej się w pobliżu kopalni uranu.

Salazar stanął obok niej i mruknął:

– Ciekawe, kto to?

– Nie mam pojęcia – odparła Nora.

Zaczęli pakować narzędzia i układać je w prowizorycznej szopie stojącej obok stanowiska. Po chwili z kurzu wyłonił się samochód, który ostrożnie wjechał na wyboistą drogę biegnącą na szczyt wzniesienia. Wóz był stary, klasyczny, ale Nora nie wiedziała, jakiej jest marki. Zaparkował powoli obok terenówki i zaczekał, aż opadnie tuman kurzu. Kiedy opadł, otworzyły się drzwi i zobaczyli szczupłego, wysokiego mężczyznę z czarną czupryną opadającą na kościstą, lecz przystojną twarz i zmrużone w słońcu bystre, niebieskie oczy. Miał na sobie najbrzydszą koszulę w tureckie wzory, jaką Nora kiedykolwiek widziała, szkaradztwo w skłębione, purpurowo-pomarańczowe maziaje. Był kilka lat starszy od niej, więc musiał dobijać czterdziestki.

– Zabłądziliśmy? – spytała. Mężczyzna skupił na niej wzrok.

– Jeśli rozmawiam z doktor Norą Kelly, to nie.

– Tak, to ja.

– Przepraszam, że przyjeżdżam bez zapowiedzi. Clive Benton. – Mężczyzna wyjął plecak z samochodu, podszedł bliżej i uścisnął jej rękę, krótko i energicznie. – Powinienem był zadzwonić, ale… – Lekko się zawahał. – W instytucie powiedziano mi, że jest pani na wykopaliskach i nie ma tu zasięgu, a potem pomyślałem, że i tak nie potrafiłbym opisać tego przez telefon, więc…

Nora przerwała tę nerwową tyradę.

– Niech pan usiądzie i napije się kakao. – Zaprowadziła go do zadaszonego stołu, na którym stały termos i kilka plastikowych kubków.

Mężczyzna przycupnął na brzegu krzesła.

– Co to za samochód? – zapytała Nora. Chciała, żeby poczuł się swobodniej.

Bentonowi natychmiast pojaśniała twarz.

– Ford futura z sześćdziesiątego czwartego roku. Sam go odrestaurowałem.

– Kiepski wóz na te drogi.

– Fakt, ale to, co mam do powiedzenia, nie mogło czekać.

Nora usiadła naprzeciwko niego.

– Dobrze, więc o co chodzi?

Benton zerknął na Salazara.

– To… poufne.

– Jason jest adiunktem w naszym instytucie i mogę ręczyć za jego dyskrecję. Jako archeolodzy robimy wiele poufnych rzeczy, więc nie musi się pan obawiać.

Mężczyzna kiwnął głową i wiatr rozwiał mu włosy. Był wciąż zdenerwowany, jakby nie wiedział, od czego zacząć. W końcu podniósł z ziemi plecak, otworzył go, wyjął plastikowy woreczek strunowy, a z woreczka owinięty w bibułkę foliał. Z nabożną czcią położył go na stole i delikatnie rozwinął palcami bibułkę.

– Dziennik Tamzene Donner. Oryginał.

Nora spojrzała na dziennik pustym wzrokiem. To nazwisko nic jej nie mówiło.

– Czyj?

– Tamzene Donner. – Benton zerknął z ukosa na nią i na Salazara. – Żony George’a Donnera, tego od tej słynnej wyprawy. Karawany pionierów, którzy utknęli zimą w górach i byli zmuszeni uciec się do kanibalizmu.

– Ach, tych Donnerów… Zatem rozumiem, że ten dziennik ma… znaczenie historyczne? – Nora zastanawiała się, dokąd to wszystko prowadzi.

– Powiedziałbym, że wprost nieocenione.

Po tym oświadczeniu zapadła krótka cisza.

– Może będzie lepiej, jeśli najpierw wprowadzę was w temat – ciągnął Benton. – Jestem niezależnym historykiem i specjalizuję się dziewiętnastowiecznej ekspansji terytorialnej na zachód. Tak się przypadkiem składa, że jestem też dalekim krewnym ocalałej z tej katastrofy rodziny Breenów. Ale to nieważne. Badam tę tragedię od wielu lat. Otóż jedną z nielicznych rzeczy, której żaden z ocalałych nie zaprzeczył, było to, że Tamzene Donner prowadziła dziennik, szczegółowo opisując każdy dzień wyprawy. Historycy od dawna podejrzewali, że zabrał go i zachował któryś z osadników, rzecz w tym, że nigdy go nie odnaleziono. Aż do teraz. – Dramatycznym gestem wskazał zaplamioną, wystrzępioną księgę. – Śmiało, proszę otworzyć.

Nora pochyliła się i z największą ostrożnością otworzyła foliał na pierwszej stronie.

– Widzi pani, co napisała? Tamzene Donner. Mój dziennik. Od 12 października 1846 do… Proszę zauważyć, że nie wstawiła końcowej daty, bo umarła z głodu, a potem… – Benton odchrząknął. – Potem zjadł ją niejaki Keseberg.

– Ten, którego oskarżono o morderstwo? – wtrącił Salazar. – O to, że zabił ją celowo? Bo chciał ją zjeść?

Benton spojrzał na niego lekko zaskoczony.

– Tak, zgadza się. Widzę, że zna pan tę historię.

Salazar wzruszył ramionami.

– Z ogólniaka. Zaintrygowała mnie. – Wykrzywił usta w uśmiechu. – Kogo by nie zaintrygowała?

Nora kiwnęła głową.

– Dobrze, ale dlaczego przychodzi pan z tym akurat do mnie?

– Dlatego, że chcę panią o coś poprosić.

– Więc śmiało, niech pan prosi.

Benton odpowiedział dopiero po chwili.

– Po pierwsze, kierowała pani kilkoma wykopaliskami w Sierra Nevada i zna pani te góry…

– Nie do końca.

– Jest pani jedną z najlepszych specjalistek archeologii terenowej. Badała pani miejsca, w których doszło do kanibalizmu, w tym Quivirę, osadę skalną odkrytą przez panią w Utah.

– To prawda.

– Poza tym ma pani wszelkie uprawnienia i poparcie instytutu.

Nora odchyliła się na krześle.

– Czuję się jak na rozmowie w sprawie pracy…

– Już ją pani ma, oczywiście pod warunkiem, że pani nie odmówi. Jest pani idealną kandydatką.

– Do czego? – Cały ten taniec zaczynał ją denerwować.

– Najpierw muszę was poprosić, żebyście dali mi słowo honoru, że to, co tu powiemy, pozostanie między nami.

– Czy to nie jest trochę zbyt dramatyczne?

– Przepraszam – rzucił pośpiesznie znów zdenerwowany Benton. – Wiem, jak to brzmi, ale kiedy usłyszycie, co powiem, sami zrozumiecie, dlaczego chcę utrzymać to w tajemnicy. To długa opowieść i ostrzegam, dość wstrząsająca.

Nora zerknęła na zegarek. Prawie wpół do piątej. Słońce zachodziło dopiero za pół godziny, poza tym o tej porze na pustyni było bardzo przyjemnie. Uśmiechnęła się lekko i skrzyżowała ręce. Wbrew sobie była zaintrygowana powagą przybysza. Benton wziął głęboki oddech, położył ręce na kolanach i zaczął mówić, powoli i rozważnie. Znał tę historię na pamięć.
(…)

Douglas Preston, Lincoln Child „Stare kości”
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 384

Opis: Nowa seria przygód Nory Kelly. Dwie zdeterminowane kobiety łączą siły, by odkryć jedną z najbardziej przerażających zagadek w historii USA! Archeolożka Nora Kelly ma już kilka większych sukcesów zawodowych na koncie, kiedy zgłasza się do niej tajemniczy historyk Clive Benton. Ma dla niej propozycję nie do odrzucenia — podróż śladami tragicznej wyprawy Donnera, jednego z najbardziej zagadkowych i przerażających przedsięwzięć w historii USA. W połowie XIX wieku grupa kilkudziesięciu pionierów razem z rodzinami wyruszyła ze Środkowego Zachodu do Kalifornii w poszukiwaniu lepszego życia. Źle pokierowani osadnicy utknęli zimą w górach Sierra Nevada, a nieliczni ocaleni opowiadali potem przerażające historie o konfliktach, rozpaczy, głodzie, powolnej śmierci, a nawet aktach kanibalizmu… Zaintrygowana Nora zgadza się, gdy Clive wspomina o skarbie zakopanym przez uczestników feralnej wyprawy. Tymczasem niedoświadczona agentka FBI Corrie Swanson wpada na trop powiązanych ze sobą morderstw w różnych miejscach świata i dostaje swoją pierwszą dużą sprawę. Co ma wspólnego historia dawnej wyprawy pionierów ze współczesnymi zbrodniami? Jakie jeszcze tajemnice skrywają nieprzyjazne góry Sierra Nevada? I czy każdy jest tym, za kogo się podaje?


Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek