Międzypokoleniowa saga o wzlotach i upadkach arystokratycznej węgierskiej rodziny. Przeczytaj fragment powieści „Lázár” Nelio Biedermanna

Powieść 23-letniego szwajcarskiego pisarza, która stała się sensacją literacką w Niemczech, potem szturmem podbiła Europę Środkową, a dziś czyta ją cały świat, zaś polecają takie gwiazdy, jak Patti Smith czy Dua Lipa. Opublikowany nakładem wydawnictwa Marginesy „Lázár” autorstwa Nelio Biedermanna opowiada o wzlotach i upadkach arystokratycznej węgierskiej rodziny na przestrzeni kilku pokoleń i podczas ogromnych wstrząsów historycznych: upadku Austro-Węgier, obu wojen światowych, okupacji sowieckiej i powstania węgierskiego z 1956 roku. Zainspirowany historią własnej rodziny (arystokratyczni dziadkowie autora uciekli z Węgier do Szwajcarii pod koniec lat 50.), Biedermann stworzył gotycką sagę z nutą realizmu magicznego. Są tu zamki i mroczne lasy, pola bitew, bomby i ośnieżone szwajcarskie góry, ale też poezja codzienności. Powieść w tłumaczeniu Danuty Fryzowskiej znajdziecie już w księgarniach, a poniżej przeczytacie jej fragment.
Po kilku godzinach podróży Zuckmayer zapytał – po cichu, bo dzieci zasnęły, uspokojone monotonnym toczeniem się stalowych kół – ile pieniędzy mają przy sobie. Ilona i Kurt wymienili krótkie spojrzenie, po czym ona odparła:
– Wystarczająco, aby przez jakiś czas z tego wyżyć.
– To za dużo – stwierdził Zuckmayer. – Nie wolno mieć więcej niż dwadzieścia pięć marek.
– Oczywiście ukryliśmy je – dodał Kurt.
– Oni i tak je znajdą. A wtedy od razu będziecie mogli się przesiąść do następnego pociągu do Dachau.
Ponownie na siebie spojrzeli, tym razem z pewnym niepokojem.
– Najpierw przeszukają wasze walizki i bagaże dzieci, a potem będziecie się musieli rozebrać, każde z was, i to do naga.
Ilona rzuciła kolejne spojrzenie Kurtowi, ale ten patrzył akurat w zamyśleniu przez okno. Obok, po zielonych łąkach, sunął cień pociągu. Potem przejechali przez krótki tunel, w którego mroku dzieci też wyglądały jak cienie. W sumie poniekąd nimi były: małymi cieniami, które podążały za nimi wszędzie, dokądkolwiek by się nie udali – do Zurychu, Nowego Jorku czy do Dachau.
Kiedy przedział znowu zalał blask przedwiosennego słońca, Ilona powiedziała:
– Kurt, to za duże ryzyko. Będziemy mieć szczęście, jeśli w ogóle uda nam się przekroczyć granicę.
Kurt skinął głową. W angielskim banku mieli jeszcze trochę oszczędności, które powinny im wystarczyć na dalszą podróż i skromny nowy początek, a resztą swojego majątku, chcąc nie chcąc, pewnie wesprą NSDAP.
– W takim razie idę do toalety – oznajmiła Ilona. – Popilnujesz bagaży?
Kurt ponownie skinął głową. Tylko czy to była słuszna decyzja? Czy na pewno powinni pozbyć się wszystkich swoich skądinąd dobrze ukrytych pieniędzy? Może policjanci ich nie znajdą, może wcale nie będą ich przeszukiwać i po prostu ich przepuszczą. Skąd Zuckmayer mógł wiedzieć, jak to wygląda na granicy? Gdyby już tam kiedyś był, nie siedziałby teraz tutaj, tylko gdzieś nad Jeziorem Zuryskim albo w paryskiej kafejce.
Kurt wstał, zdjął z półki walizki i je otworzył. Kątem oka widział dłonie Zuckmayera. Trudno było sobie wyobrazić, że zajmowały się tylko pisaniem. To były dłonie robotnika, a palce zbyt szerokie jak do klawiszy maszyny do pisania i za duże na ołówek.
Na pewno podobają się Ilonie, pomyślał Kurt. I jeszcze te ordery w klapie, zupełnie jakby dobrze wiedział, jak jej zaimponować.
Ale Ilona nawet nie zwróciła uwagi na jego dłonie. Stała w wąskiej pociągowej toalecie i zastanawiała się, co też powinna zrobić z tymi wszystkimi banknotami, które wyciągnęła z biustonosza, rajstop i majtek. Przez chwilę rozważała, czy po prostu nie wyrzucić ich przez otwór w sedesie na tory, ale naszły ją wątpliwości, czy to aby na pewno dobry pomysł. Usiadła więc na brzegu muszli i zamknęła oczy. Jej głowę wypełnił stukot stalowych kół. Miała ochotę się rozpłakać, ale zapomniała już, jak to się robi. Gdyby była tutaj z matką, nie miałaby z tym problemu, płakałaby do czasu, aż wszystko będzie dobrze. Tęskniła za nią. Czasem, gdy była pewna, że wszyscy śpią, rozmawiała z nią, pytała ją o radę, chociaż zdawała sobie sprawę, że matka z nich wszystkich najmniej zna się na życiu. Mimo to miała nadzieję, że jej odpowie, cokolwiek, chociaż raz.
Kiedy o piątej po południu pociąg zatrzymał się w Innsbrucku i do środka weszli funkcjonariusze policji w przepaskach ze swastyką, Ilona i Kurt pomimo bolesnego widoku trzepoczących na wietrze banknotów poczuli ulgę, że jednak pozbyli się pieniędzy.
Drżącymi dłońmi podali swoje paszporty mężczyźnie o zielonych, kocich oczach. Na szczęście nazwisko Bleichröder nic mu nie mówiło; kiedy jednak przeczytał, że Zuckmayer jest pisarzem, natychmiast kazał mu zabrać swój bagaż i wysiąść.
Pisarz zniknął w budynku dworca, a pociąg znów ruszył. Wystarczyła chwila i było po wszystkim.
* *
Funkcjonariuszka kazała jej się z powrotem ubrać. Zobaczyła wszystko, co chciała zobaczyć.
Ilona opuściła celę i wyszła na dwór. Powietrze było zimne i przejrzyste, niebo butelkowozielone i bezchmurne. Rewizje osobiste i kontrole bagaży trwały całą noc. Wkrótce miało wzejść słońce.
Dzieci także musiały się rozebrać do naga, nawet dwunastoletni Tony. Jej jako matce kazano czekać za drzwiami. Tony płakał i ją wołał, a ona po raz pierwszy w życiu pomyślała, że to może jednak nie jest w porządku zmuszać dzieci do przychodzenia na ten świat w nadziei, że jakoś to będzie.
Wczesnym rankiem pociąg odjechał ze stacji kolejowej Feldkirch. Kiedy przekraczali granicę ze Szwajcarią, ziarnisty firn migotał w promieniach słońca.
(…)
Nelio Biedermann „Lázár”
Tłumaczenie: Danuta Fryzowska
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 328
Opis: Przełom XIX i XX wieku. W zamku na skraju mrocznego lasu, który do utraty zmysłów doprowadza tych, co do niego wejdą, na świat przychodzi Lajos von Lázár – dziecko o bladoniebieskich oczach i przezroczystej skórze. Sándor, majestatyczny patriarcha, wstydzi się dziwnego potomka. Ilona sądzi, że jej młodszy brat jest wyjątkowo brzydki. Márię przeraża, że niepokojące podobieństwo syna do jasnowłosego stajennego może zwiastować katastrofę. Ta nadchodzi, ale złowróżbne wizje nawiedzające Imrego, brata Sándora, póki co traktowane są jako przejaw szaleństwa.
Trzy pokolenia rodziny Lázárów zostaną wciągnięte w wir wydarzeń XX wieku – upadek monarchii Habsburgów, dwie wojny światowe, Holokaust, zbrojny zryw Węgrów przeciwko komunistycznemu reżimowi. Na ich oczach zawali się stary porządek, a wraz z nim zniknie świat, który znali. A jednak pośród dziejowych kataklizmów Lázárowie wciąż się zakochują, zdradzają, żywią nadzieję, opłakują straty i skrywają sekrety.
Zainspirowany rodzinną historią zaledwie dwudziestodwuletniego autora „Lázár” to międzynarodowy literacki fenomen, który zyskał rozgłos jeszcze przed publikacją. Ta tajemnicza gotycka saga została napisana z rozmachem godnym „Buddenbrooków” czy „Stu lat samotności” i niczym otaczający zamek Lázárów las ma moc, by zawładnąć i pochłonąć.
TweetKategoria: fragmenty książek















