„Wróg ludu” w Teatrze Telewizji. Premiera nowej inscenizacji dzieła Henrika Ibsena

W poniedziałek, 21 września, stacja TVP1 zaprezentuje premierowo nowy spektakl Teatru Telewizji – „Wróg ludu” w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Przedstawienie powstało na podstawie ponadczasowego tekstu Henrika Ibsena, który jest uniwersalnym traktatem o naturze ludzkiej.
„Wróg ludu” Henrika Ibsena opowiada o stopniowym zepsuciu jednostki, trawionej przez chorobę szalejącą w społeczności małego miasteczka – żerowaniu uprzywilejowanej grupy na biedniejszej większości. Ponadczasowa metafora choroby przemienia obraz życiodajnej ziemi i oczyszczającej wody w symboliczne sportretowanie społecznych lęków przełomu XVIII i XIX wieku. Dramat przedstawia historię idealisty stopniowo przeciąganego z jednej strony politycznych rozgrywek na drugą.
„To dziś bardzo ważny tekst. Mówi o kryzysie demokracji jako systemu. O tym, jak łatwo manipulować opinią publiczną. O tym, z jakimi konsekwencjami wiąże się oddanie głosu większości. Z jednej strony niczego lepszego od demokracji nie wymyślono. Z drugiej – ten system niesie ze sobą pewne zagrożenia. Zwłaszcza obecnie, gdy populizm jest coraz silniejszy” – stwierdza reżyserka Małgorzata Bogajewska.
„’Wróg ludu’ to też tekst o dramacie jednostki, która z minuty na minutę coraz bardziej przegląda na oczy i widzi, że świat wcale nie wygląda tak, jak jej się wydawało. Dostrzega sieć zależności i powiązań, kłamstwa, manipulację i brudną politykę. Na własnej skórze przekonuje się, jaką cenę trzeba zapłacić za bycie uczciwym i przyzwoitym. Wielkie dramaty mają to do siebie, że potrafią umiejętnie łączyć to, co dotyczy całej sfery życia publicznego, z tym, co dotyczy jednostki. 'Wróg ludu’ jest właśnie takim tekstem. Jest arcydziełem. Mimo że napisany został w 1882 roku, wciąż jest tak samo aktualny” – podkreśla.
W spektaklu „Wróg ludu” lekarz i idealista Thomas Stockmann (w tej roli Piotr Franasowicz) odkrywa, że pacjenci uzdrowiska są podtruwani przez mikroelementy znajdujące się w szkodliwej wodzie. Jego starszy brat, a zarazem burmistrz miasteczka Peter Stockmann (Łukasz Lewandowski) nie kryje niezadowolenia – nie ze względu na samo tragiczne odkrycie, a na fakt, że lekarz nie zamierza go ukrywać przed opinią publiczną. Ujawnienie choroby, którą przesiąknięte jest miasto, może spowodować zamknięcie uzdrowiska, a co za tym idzie – zagrożenie utraty kapitału zainwestowanego przez grupkę zamożnych mieszkańców.
Początkowo o odkryciach doktora Stockmanna chce napisać „Goniec ludowy” zarządzany przez Aslaksena (Adam Ferency). Jeden z dziennikarzy dziennika – Hovstadt (Grzegorz Małecki), zapala się do tego, by zająć się tą sprawą. Ostatecznie jednak wszyscy wycofują się ze swoich deklaracji. Na jaw wychodzi, jak ogromna siatka zależności łączy media i lokalne władze. Dobro obywateli i prawda przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Doktor Stockmann trafia w centrum lawiny, która ściąga za sobą wszystko, co trafi na swojej drodze: karierę, dobre imię, szlachetne ideały a przede wszystkim – rodzinę, która płaci równie wysoką cenę za poglądy lekarza.
Adam Ferency uważa, że grany przez niego wydawca „Gońca ludowego”, Aslaksen, nie kieruje się żadnymi wartościami. „To (…) człowiek, który pozbawiony jest jakiejkolwiek moralności, wyzuty ze wszelkiej przyzwoitości. Zachowuje się jak chorągiewka na wietrze. Robi i mówi to, czego oczekują od niego ci, z którymi w danym momencie lepiej jest się trzymać. Trzeba przyznać, że on jest bardzo współczesny. Pewnych nazwisk podawać nie mogę, ale mam nadzieję, że każdy się domyśli, kogo mi przypomina” – mówi o granej przez siebie postaci.
W ocenie Grzegorza Małeckiego grany przez niego dziennikarz Hovstadt to dość śliski typ. „Mimo że głosi buńczuczne, rewolucyjne hasła, okazuje się być kunktatorem i zwykłą chorągiewką na wietrze. W pewnym sensie to postać ponadczasowa, a nawet emblematyczna, jeśli chodzi o ludzi zajmujących się sprawami politycznymi. To przedstawiciel mediów, któremu nigdy nie można wierzyć” – opisuje swojego bohatera aktor.

Piotr Franasowicz i Krzysztof Globisz w spektaklu „Wróg ludu” (fot. Aleksander Kalka/TVP)
W spektaklu wystąpił też Krzysztof Globisz, który prawie 20 lat temu w reżyserowanym przez Piotra Trzaskalskiego dla Teatru Telewizji spektaklu „Wróg ludu” wcielił się w burmistrza Petera Stockmanna. Teraz, w sztuce Małgorzaty Bogajewskiej, zagrał dawnego burmistrza, którego lokalna społeczność bierze za pijaka.
„Cieszę się, że Krzysztof Globisz zgodził się zagrać we 'Wrogu ludu’. Nie musiałam go do tego w ogóle namawiać i przekonywać. Od razu był na tak. A bardzo zależało mi na tym, żeby to właśnie on zagrał tę rolę. Jest on symbolem walki o życie, o siebie, o godność. Wielokrotnie pokazał, jak niezłomny potrafi być w tej walce. Jest też symbolem dawnych autorytetów, które dziś są coraz mniej słyszalne. To fantastyczne, że (…) zgodził się zagrać dawnego burmistrza – człowieka, którego tak łatwo jednym słowem unieważnić. Wystarczy powiedzieć, że jest pijany i bełkocze coś pod nosem, by skazać go na niebyt i zepchnąć w cień” – komentuje reżyserka Małgorzata Bogajewska.
W obsadzie spektaklu zobaczymy również: Justynę Wasilewską, Sambora Czarnotę, Łukasza Wasilewskiego, Joachima Lamżę oraz Krzysztofa Oleksyna.
„Wróg ludu” to powrót Małgorzaty Bogajewskiej do Teatru Telewizji po sukcesie „Wizyty starszej pani” z 2024 roku. Tym razem zmierzyła się z klasyką dramatu norweskiego. „Zależało mi na tym, by stworzyć bardziej filmową opowieść niż w przypadku mojego poprzedniego spektaklu – 'Wizyty starszej pani’. Chciałam, by ten spektakl miał formę przypowieści o świecie, który zatracił prawdziwe wartości i nie słucha dawnych autorytetów. W którym uczciwość już nic nie znaczy” – podkreśla reżyserka.
Premiera „Wroga ludu” już 21 września o godz. 20:55 na antenie TVP1. Tego dnia spektakl pojawi się również na platformie VOD TVP.
[am]
fot. główna: Aleksander Kalka/TVP
Kategoria: teatr











