banner ad

Sceniczna adaptacja „Niewyczerpanego żartu” Davida Fostera Wallace’a na deskach Teatru Narodowego w Warszawie

13 grudnia 2025

Od soboty, 13 grudnia, w Teatrze Narodowym w Warszawie można oglądać spektakl na podstawie najsłynniejszej powieści Davida Fostera Wallace’a. Sceniczną adaptację „Niewyczerpanego żartu” przygotował Kamil Białaszek, jeden z najbardziej obiecujących reżyserów teatralnych młodego pokolenia.

„Niewyczerpany żart” uznawany jest powszechnie za przełomową amerykańską powieść lat 90. XX wieku. Akcja ponad tysiącstronicowej książki rozgrywa się w bliskiej przyszłości, w której Stany Zjednoczone, Kanada i Meksyk tworzą organizm polityczny o nazwie Organizacja Narodów Ameryki Północnej, czyli ONAN.

W książce mamy kilka narracji. Grupa radykałów z Quebecu planuje zamach, aby oderwać swoją prowincję od ONAN. W Bostonie uzależnieni od substancji psychoaktywnych, którzy sięgają dna, trafią do Ennet House, gdzie rezydentami opiekuje się Don Gately, wyrozumiały i cierpliwy olbrzym, w bezwzględny sposób traktujący jedynie burzycieli porządku. Na kortach Enfieldzkiej Akademii Tenisowej, elitarnej szkoły prowadzonej przez rodzinę Incandenzów, trenują najlepsi gracze w tenisa. Osobisty dramat rodziny koncentruje się wokół zmagań Hala, najmłodszego syna Avril Incandenzy, z wysokimi oczekiwaniami dotyczących jego sukcesów akademickich i sportowych.

Wszystkie te wątki łączy tytułowy „Niewyczerpany żart” znany też jako „Rozrywka”. To film nakręcony przez ojca Hala przed samobójczą śmiercią. Obraz ten jest tak wciągający, że każdy, kto go zobaczy, będzie zmuszony oglądać go w kółko, ulegnie więc całkowitej bierności, aż w końcu umrze. Oryginał przepadł bez śladu. Jeśli film odnajdą quebeccy separatyści, będą mieli w rękach najdoskonalszą broń terrorystyczną. W poszukiwanie materiału zaangażowana jest też rządowa agencja, która chce zapobiec destabilizacji ONAN.

Ta niepokojąco aktualna, ponad 1000-stronicowa powieść stawia pytania o to, dokąd prowadzą bezrefleksyjna pogoń za rozrywką oraz rozmaite formy uzależnienia. „To jest opowieść o ambicji, która przeradza się w jakiś rodzaj uzależnienia” – powiedział reżyser Kamil Białaszek w rozmowie z Moniką Mokrzycką-Pokorą. „Bodźców, intensywności w naszym życiu jest za dużo. Szukamy czegoś, co nas od nich odetnie. Jedną z tych rzeczy jest algorytm” – zauważa. „Kiedyś człowiek kończył pracę i dążył do kontaktu z drugim człowiekiem, był to dla niego jakiś sposób spędzania wolnego czasu, teraz doświadczamy pewnej przemiany obyczajowej, człowiek nie wychodzi do ludzi, tylko wraca do domu i siada przed ekranem. Każdy przed swoim” – wyjaśnia Białaszek. „Zagłębienie się w swój ekran i swój algorytm powoduje, że tkwimy w samotności. Powinniśmy zadać sobie pytania, czy to jest kondycja i stan świata, na który się godzimy, i rzeczywistość, której chcemy” – dodaje.

Prace nad sceniczną adaptacją „Niewyczerpanego żartu” trwały około czterech miesięcy, co jest stosunkowo krótki czasem, biorąc pod uwagę wymagający materiał. „Z Fosterem Wallace’em byłem bardzo głęboko związany, bo od szesnastego, siedemnastego roku życia jestem jego wielkim fanem. Pamiętam, że jak odkrywałem literaturę, to Foster Wallace był jednym z bardziej rezonujących ze mną autorów, także za sprawą współczesnego języka. Tematy, którymi się zajmuje, takie jak lęk, kompleksy, choroby cywilizacyjne, wydały mi się bardzo aktualne, a jednocześnie uniwersalne. Miałem po prostu takie poczucie, że to jest jakoś o mnie, że mnie dotyczy. Dlatego nigdy nie miałem trudności z Wallace’em, na które wiele osób się skarży – że język jest przeintelektualizowany, toporny, że w lekturze trzeba robić przerwy, itd. Jego język bardzo mi pomaga zanurzyć się w ten powieściowy świat, dokonać dużej immersji” – tłumaczy reżyser.

Plakat do spektaklu „Niewyczerpany żart” autorstwa Bolesława Chromrego.

Historia w „Niewyczerpanym żarcie” prowadzona jest w niekonwencjonalny, poszarpany sposób, do tego dochodzą setki obszernych przypisów, a niektóre z nich posiadają własne przypisy. Białaszek przyznaje, że starał się ułatwić narrację, aby historia była zrozumiała dla każdego, również dla osób, które nie czytały książki.

„Najważniejszą dla mnie rzeczą, która jako pierwsza rzuciła mi się w oczy w tej powieści, jest zestawienie zawodowego sportu z terapią odwykową. To są dwie strony tego samego medalu. W przedstawieniu dzielimy ten świat na trzy części – rzeczywistość ćpunów, rzeczywistość tenisistów i rzeczywistość tajnych agentów, którzy ścigają film, po obejrzeniu którego się umiera. Chcę pokazać, w jaki sposób rzeczywistość ćpunów i rzeczywistość tenisistów przenika się ze sobą. Bo to jest opowieść o ambicji, która jeśli nie zostanie zrealizowana albo jeżeli dążenie do jej zrealizowania okaże się zbyt przytłaczjące dla człowieka, to przeradza się w jakiś rodzaj uzależnienia czy problemu, w ostateczności sprowadzającego na dno i zmuszającego człowieka do terapii czy odwyku” – skomentował Kamil Białaszek w rozmowie z Moniką Mokrzycką-Pokorą.

W „Niewyczerpanym żarcie” David Foster Wallace ukazuje świat, w którym żyją miliony ludzi przytłoczonych „nieznośną intensywnością bodźców”. Tę przebodźcowującą rzeczywistość pokażą również twórcy spektaklu, dlatego widzowie mogą oczekiwać błysków świetlnych, multimediów, odgłosów wystrzałów i innych intensywnych dźwięków, a także przemocy, uzależnień i kontrowersji. Przedstawienie trwa ok. 4 godzin i 5 minut.

Powieść „Niewyczerpany żart” Davida Fostera Wallace’a ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa W.A.B. w przekładzie Jolanty Kozak. Tłumaczka książki jest również odpowiedzialna za przygotowanie opisów, które zamieszczono w programie przedstawienia.

[am]
fot. i źródło: Teatr Narodowy


Tematy: , , , , ,

Kategoria: teatr