„Lubiewo” dotarło do Wrocławia. W sobotę premiera scenicznej adaptacji powieści Michała Witkowskiego

Spektakl „Lubiewo” po raz pierwszy będzie można zobaczyć w rodzinnym mieście Michała Witkowskiego. Nową sceniczną adaptację książki przygotowali Jędrzej Piaskowski (reżyseria, koncepcja) i Hubert Sulima (adaptacja, dramaturgia, koncepcja). Premiera odbędzie się w sobotę, 24 stycznia, na Dużej Scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego.
Wydane w 2005 roku „Lubiewo” to wywrotowy portret środowiska homoseksualistów schyłku PRL, który sam autor opisał jako „przygodowo-obyczajową powieść z życia ciot”. „Pisząc powieść 'Lubiewo’, nie postawiłem sobie żadnego celu. Był to tylko impuls” – przyznaje Michał Witkowski. „Akurat była to transformacja, ja też wtedy, w 1991 roku, poznałem to środowisko. Część rzeczy wciąż jeszcze istniała i wciąż można było je zobaczyć, wiele ciot jeszcze żyło, można było z nimi pogadać. Ale to był już początek końca, już się zaczynały kluby, już się zaczynało inne życie. W transformacji najciekawsze było to, że runął cały stary świat, który był doskonale znany od wielu lat i wszyscy byli w nim zasiedziali. To był moment rewolucji” – dodaje pisarz.
Powieść przyniosła pochodzącemu z Wrocławia Michałowi Witkowskiemu nominację do Nagrody Literackiej Nike i Nagrodę Literacką Gdynia w kategorii „proza”. Doczekała się licznych przekładów i scenicznych adaptacji. Najnowszy spektakl po raz pierwszy przygotowano z myślą o scenie w rodzinnym mieście pisarza, gdzie znaczna część akcji książki się rozgrywa. „To dzieło ikoniczne nie tylko dla literatury queerowej, ale dla polskiej kultury w ogóle. A przy tym książka na wskroś wrocławska. Witkowski uchwycił podziemne tętno naszego miasta jak nikt inny. W spektaklu przyzywamy bohaterki 'Lubiewa’ z powrotem do domu, urządzamy ciotowskie dziady. Chcemy, by te historie wyszły z cienia i wpisały się wreszcie w nasze lokalne DNA” – komentuje dramaturg Hubert Sulima.
Twórcy spektaklu w wielu miejscach odnoszą się do znanych Wrocławianom miejsc i próbują naszkicować oraz przypomnieć ich przeszłość związaną z kulturą LGBTQ+. Reżyser Jędrzej Piaskowski zauważył, że kiedy wspólnie z Hubertem Sulimą zaczął ponownie wczytywać się w powieść, okazało się, że jest to materiał wart odczarowania, odświeżenia i sprawdzenia, na ile świat się zmienił wobec tego opisanego przez Witkowskiego.
„Do tej książki przylgnęła taka łatka, że to jest fajna, śmieszna powieść o starych ciotach z Wrocławia. A to, co nas teraz uderzyło, to to, że ta książka jest bardzo smutna, wręcz tragiczna, że tak naprawdę jest to bardzo przenikliwy, bolesny komentarz do polskiego społeczeństwa. Że jest to uniwersalna opowieść o Polsce, jej realiach, o polskiej mentalności i ludziach, którzy w niej próbują ulokować jakieś swoje nienormatywne tożsamości, którzy w tych polskich warunkach szukają miłości” – zauważa Piaskowski.
Dlatego dla reżysera jasne było od początku, że gejów z „Lubiewa” w tym spektaklu muszą grać także kobiety. „Dzięki temu ten materiał rozszerza się znaczeniowo, uniwersalizuje się. Nie budujemy na scenie sentymentalnego gejowsko-peerelowskiego skansenu, chociaż i takie nutki pojawiają się w spektaklu. Interesuje nas przede wszystkim wymiar ludzki i społeczny tego materiału literackiego. Tutaj zgadzamy się z Michałem Witkowskim, który wielokrotnie mówił nam: 'szukajcie pod tą śmiesznością tragedii i dramatu” – podkreśla Piaskowski. „Naprawdę niewiele trzeba zdjąć tej śmieszności, niedaleko przesunąć akcenty, żeby odkryć momenty głęboko ludzkie, dramatyczne, a nawet przerażające czy wstrząsające. Ale oczywiście nie rezygnujemy ze śmiechu” – zaznacza.

(fot. Filip Wierzbicki)
Hubert Sulima zwraca uwagę, że „Lubiewo”, jak każda wielka powieść, opowiada o miłości i śmierci, o desperackim głodzie drugiego człowieka i wydrapywaniu skrawków szczęścia w bagnie życia. „To opowieść uniwersalna, chociaż osadzona w konkretnym czasie transformacji po 1989 roku – zmian, które przeorały naszą rzeczywistość od góry do dołu. Witkowski oddaje głos przegranym, tym, którzy stracili wszystko. Z drugiej strony porażka dała im poczucie wolności, dno – rodzaj spokoju. Jest w ich postawie anarchia i bunt wobec świata, który skupiony jest na pieniądzach, sukcesie i niekończącym się przymusie rozwoju” – mówi Sulima.
Pod warstwą kampu, brokatu i soczystego języka kryje się ciotowska tragedia antyczna, pełna heroin i operowych diw – uwięzionych przez złośliwy los w ciałach starzejących się, ubogich mężczyzn. Jacek Sotomski, autor muzyki do „Lubiewa”, wyjawia, że inspirował się włoską operą romantyczną z końca XIX wieku. W spektaklu, oprócz nawiązań do świata opery, pojawi się piosenka Anny Jantar pt. „Nic nie może przecież wiecznie trwać”. Nie zabraknie też muzyki ilustracyjnej – historycznego ambientu i radzieckich piosenek.
Nawiązania do opery pojawią się także w scenografii. „Scenografia będzie barwnym, przerysowanym teatralnym mechanizmem, w którym bohaterowie 'Lubiewa’ będą mogli opowiedzieć swoją historię. Chcemy pokazać, jak magia i wyobrażenia o operze powstają na oczach widzów” – komentuje Anna Maria Karczmarska, która zaprojektowała scenografię wspólnie z Mikołajem Małkiem.
Rafał Domagała, kostiumograf, w swojej pracy sporo czerpał z kultury gejowskiej od lat osiemdziesiątych do dwutysięcznych. „Inspirowałem się kulturą kampu, przegięciem, przerysowaniem, bogatymi kolorami i stylem ulicy starszych panów – homoseksualistów, którzy chcą w delikatny sposób zaznaczyć to w swoim stroju” – wyjaśnia.
Twórcy spektaklu informują, że ramy czasowe w nowej adaptacji „Lubiewa” będą się zacierać, co znajdzie odzwierciedlenie w warstwie wizualnej. Światło do spektaklu zaprojektowała Klaudia Kasperska. „Będzie nas ono kierować w stronę historii, która rozgrywa się między starymi czasami wrocławskiego PRL-u i baśniowymi wspomnieniami, w których nie wiadomo, co jest prawdą, a co fikcją” – mówi Kasperska.
W spektaklu Wrocławskiego Teatru Współczesnego wystąpią Mariusz Bąkowski, Krzysztof Boczkowski, Rafał Cieluch i Anna Kieca. Obok nich zobaczymy Ewelinę Paszke-Lowitzsch, Miłosza Pietruskiego, Dominikę Probachtę, Tadeusza Ratuszniaka, Jolantę Solarz-Szwed, Magdalenę Tarantę i Krzysztofa Zycha.
Premierowy set spektaklu „Lubiewo” odbędzie się w następujących dniach: 24, 25, 27, 28 i 29 stycznia. Kolejne terminy przedstawienia: 13, 14 i 15 marca.
[am]
fot. główna: Filip Wierzbicki
źródło: Wrocławski Teatr Współczesny
Kategoria: teatr















