Udostępniono zwiastun filmu Kasi Adamik inspirowanego opowiadaniem „Profesor Andrews w Warszawie” Olgi Tokarczuk

Telewizja Polska zaprezentowała zwiastun najnowszego filmu Kasi Adamik „Zima pod znakiem Wrony”. Ten psychologiczno-polityczny thriller osadzony w surrealistycznej Warszawie w grudniu 1981 roku – tuż po wprowadzeniu stanu wojennego – powstał z inspiracji opowiadaniem „Profesor Andrews w Warszawie” Olgi Tokarczuk.
Opowiadanie „Profesor Andrews w Warszawie” ukazało się po raz pierwszy w 1998 roku na łamach „Tygodnika Powszechnego”, a trzy lata później znalazło się w zbiorze „Gra na wielu bębenkach”. „Dostałam książkę Olgi Tokarczuk 'Gra na wielu bębenkach’ wiele lat temu i pamiętam bardzo dobrze moje pierwsze spotkanie z opowiadaniem o Profesorze Andrews. Od razu uderzyła mnie siła wizualna tej historii, jej swoista aura, humor i rytm opowiadania, co akurat jest bardzo częste w tym, co pisze Olga Tokarczuk” – przyznaje Kasia Adamik.
Opowiadanie Olgi Tokarczuk opisuje historię tytułowego profesora Andrews, który w grudniu 1981 roku przylatuje do Warszawy na konferencję. Kiedy następnego dnia władze PRL wprowadzają stan wojenny, a na ulicach pojawiają się czołgi, profesor nie wie, co się dzieje. Nie zna języka polskiego, telefony nie działają, a jego opiekunka nie przyjeżdża. Zdany na siebie próbuje odnaleźć brytyjską ambasadę.

Reżyserka zauważa, że noblistce udało się uchwycić w tym opowiadaniu coś, co w pewnym sensie było jej osobistym przeżyciem. „Kiedy jako dziecko wyemigrowałam z Polski, a wcześniej mieszkaliśmy w szarych ursynowskich blokach po środku jakiegoś dziwnego, kosmicznego no man’s landu, śnił mi się ten betonowy labirynt. W tych snach, które wracały jeszcze przez długie lata, gubiłam się między identycznymi blokami, w głębokich zaspach śniegu, w mieście, które do dziś jest mi trudno złożyć w jeden byt. Reguły w nim były inne, nie znane mi. Latarnie jakby pożerały światło miasta. Miałam zawsze takie nieodparte uczucie, że Olga Tokarczuk oglądała te sny na swoim specjalnym telewizorze i użyła ich do opisania przygód Profesora. W tym opowiadaniu profesor Andrews przeżywa właśnie to coś na pograniczu jawy i snu. Jego surrealistyczna przygoda zachwyciła mnie od razu i przez lata myślałam, żeby wrócić do tej historii” – przyznała Kasia Adamik.
Na potrzeby filmu fabuła z opowiadania Olgi Tokarczuk została znacząco rozbudowana. W produkcji zatytułowanej „Zima pod znakiem Wrony” bohaterem jest kobieta – profesor psychiatrii Joan Andrews – zaś sama historia przybiera konwencję thrillera psychologiczno-politycznego. Podczas wystąpienia profesor na kongresie psychiatrycznym w Warszawie wybucha polityczny protest. Zmuszona do ucieczki Joan trafia na Ursynów, do mieszkania Aliny, młodej, pełnej idealizmu i energii doktorantki, która się nią opiekuje. Gdy następnego dnia wprowadzony zostaje stan wojenny, świat wokół nagle przestaje działać, ulice pustoszeją, a miasto zamienia się w klatkę.
Joan staje się świadkiem zabójstwa młodego opozycjonisty. Przypadkowe zdjęcie, które robi, zamienia ją w obiekt pościgu tajnej policji. W obcym kraju, gdzie każdy może być donosicielem, a język jest barierą, Joan musi zaufać obcym ludziom i własnej intuicji. Z pomocą Aliny i jej przyjaciół z podziemia próbuje przemycić dowody zbrodni do ambasady brytyjskiej. W miarę jak paranoja narasta, profesor zaczyna kwestionować własną percepcję – czy to, co widzi, jest rzeczywistością czy snem?

„Kiedy spotkałam Sandrę Buchtę, okazało się, że ma ona pomysł jak rozbudować to krótkie opowiadanie w film pełnometrażowy” – wyjaśnia Kasia Adamik. „Nagle te kilka dni widziane oczami zagubionego, naiwnego profesora stały się opowieścią o bardzo istotnym dla nas doświadczeniu, o tym, jak stan wojenny kształtował nas jako społeczeństwo, próbą pokazania naszych różnic kulturowych, naszego diametralnie innego doświadczenia XX wieku, które jest dalej tak niezrozumiałe za granicą. Ten portret, momentami hiperrealistyczny, momentami surrealistyczny, jaskrawiej pokazuje te różnice, również dlatego, że jest widziany oczami obcego – człowieka z zewnątrz. Człowieka, któremu mimo wielkiej inteligencji i wykształcenia, ten świat wymyka się z ram logiki. Dla niego cały istnieje jak we śnie, a mieszkańcy snują się bez sensu jak pacjenci profesora w zakładzie psychiatrycznym” – dodaje reżyserka.
Kasia Adamik podkreśla, że zimowe realia Warszawy okresu stanu wojennego chciała pokazać nie realistycznie, a trochę jaskrawiej, tak, jak pamiętała tamten czas jako dziecko. We wspomnieniach z dzieciństwa domy wydają się większe, ulice szersze, zaspy wyższe, ściany bardziej szare, a noc ciemniejsza. „Opowiadam tę historię bardzo subiektywnie: widzimy, wiemy i rozumiemy to, co profesor Andrews. Nie mamy nadwiedzy. Dopiero pod koniec filmu, kiedy profesor przeżywa swoje katharsis, przebudza się z koszmaru na jawie, zmienia się też rytm i sposób opowiadania. Historia przyśpiesza i zbliżamy się do innych bohaterów. Razem z przebudzeniem profesora i my zaczynamy rozumieć pobudki, które nimi sterowały, a które wcześniej wydawały nam się nieuchwytne” – komentuje Adamik.
W roli głównej w „Zimie pod znakiem Wrony” występuje Lesley Manville – wielokrotnie nagradzana brytyjska aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna, której nazwisko jest nierozłącznie związane z reżyserem Mikiem Leigh. Na ekranie partnerują jej: Zofia Wichłacz, Andrzej Konopka, Sascha Ley oraz Tom Burke.
Poniżej możecie zobaczyć zwiastun „Zimy pod znakiem Wrony”. Film zobaczymy w kinach od 20 lutego:
Plakat promujący film „Zima pod znakiem Wrony”:

[am]
fot. i źródło: Telewizja Polska
Kategoria: film
















