banner ad

Oda do wszystkich matek. Polska premiera filmu „Cudowne życie” na podstawie autobiograficznej książki Rolanda Pereza

18 lipca 2025

W piątek, 18 lipca, do polskich kin wszedł film „Cudowne życie” w reżyserii Kena Scotta. Produkcja jest adaptacją autobiograficznej książki Rolanda Pereza, francuskiego adwokata, dziennikarza i autora.

Perez jako dziecko poruszał się na czworaka. Lekarze nie dawali mu szans na normalne życie, ale jego matka – energiczna, uparta i obdarzona niezwykłym poczuciem humoru Esther – stanowczo odmawiała pogodzenia się z tym wyrokiem. Dzięki połączeniu niezachwianej wiary i wyjątkowej zdolności do zaprzeczania rzeczywistości postanawia stawić czoła pozornie nieprzezwyciężonym przeciwnościom. Jej ogromna odwaga i miłość, cięty język oraz zamiłowanie do żartowania i wiara w medycynę alternatywną torują drogę Rolandowi do cudownego życia, które jego matka dla niego wymarzyła.

„Film 'Cudowne życie’ to jej portret – intensywny, prawdziwy, pełen życia” – mówi Roland Perez, autor książki „Ma mère, Dieu et Sylvie Vartan”, na której oparto scenariusz. „Przed śmiercią mojej matki Esther nigdy nie mówiłem o swojej niepełnosprawności. Nikt nawet nie podejrzewał u mnie tej wady wrodzonej” – wspomina Perez, który dopiero po latach zdecydował się opowiedzieć o dzieciństwie naznaczonym walką o zdrowie. „Kiedy zmarła, poczułem, że muszę złożyć jej hołd. I wszystkim matkom, które codziennie walczą o swoje dzieci” – dodaje.

W 2021 roku ukazała się we Francji książka Pereza – osobista, poruszająca i pełna humoru opowieść o chłopcu ze stopą końsko-szpotawą i o kobiecie, która nie przyjmowała do wiadomości, że świat może być inny niż ten, który sobie wymarzyła. Choć historia, którą opisał, jest pełna dramatyzmu, w książce nie znajdziemy cienia użalania się. Bo tego samego nauczyła go matka. „Ona nigdy nie używała słowa 'niepełnosprawny’. Dla niej liczył się każdy kolejny dzień. Mieszkaliśmy na kolorowym osiedlu w 13. dzielnicy Paryża. W wieku pięciu lat nadal chodziłem na czworaka, a popołudnia spędzałem z nią i sąsiadami. To ona dowodziła całą 'wioską’ w naszym bloku. Było jak w filmie Benigniego – życie było piękne” – opowiada.

Esther była kobietą, która zaprzeczała rzeczywistości, kiedy nie odpowiadała jej regułom. „Miała sporą nadwagę, ale powtarzała, że taksówkarze podrywają ją, bo wygląda jak Sophia Loren. Układała włosy jak aktorka z 'Dynastii'” – wspomina Perez. Czasem kłamała dla wyższego dobra – zawsze dla dobra swoich dzieci. Czekała na cud z uporem i udało jej się zmienić rzeczywistość.

Reżyserem filmu „Cudowne życie” jest Ken Scott, który przyznaje, że uwielbia takie opowieści – lokalne, ale z uniwersalnym przesłaniem. Historia Rolanda, który urodził się z niepełnosprawnością, i jego matki Esther, jest zarówno kameralna, jak i wielkomiejska. „To opowieść o kimś, kto zmaga się z ciałem, które nie pozwala mu żyć 'normalnie’, ale przede wszystkim o więzi, która rodzi się między matką a synem. Każdy może odnaleźć w niej coś własnego” – mówi reżyser.

Adaptowanie książki, która obejmuje pięć dekad życia, wymagało trudnych decyzji. Ken Scott musiał pominąć niektóre fragmenty, skondensować wydarzenia, nadać całości rytm kinowej narracji. „Ale nigdy nie czułem, że zdradzam Rolanda. Odnalazłem w książce ton i sposób ekspresji, który chciałem przenieść na ekran” – podkreśla reżyser.

Film ma strukturę przypominającą lustro. W pierwszej części to matka walczy o syna, by uwolnił się od ograniczeń niepełnosprawności. W drugiej – to syn próbuje uwolnić się od matki. „Chciałem opowiedzieć historię kobiety, która poświęca się całym sercem, ale też pokazać, jak trudno uwolnić się od takiej matki i jakie może to wywoływać poczucie winy. Jak odciąć się od kogoś, kto dał ci tak wiele” – zauważa reżyser.

Esther, grana przez Leïlę Bekhti, jest postacią, której trudno się oprzeć. „To bohaterka pełna kontrastów: kochająca bezwarunkowo, charyzmatyczna, żywiołowa, ale też irracjonalna i manipulująca. Uruchamia zarówno dramat, jak i komedię” – mówi Scott. Wybór Bekhti nie był przypadkowy. „Potrzebowałem aktorki silnej, wrażliwej, naturalnie komediowej i zdolnej zagrać bohaterkę od 35. do 85. roku życia. Leïla była idealna” – przyznaje reżyser. Początkowo bardziej ryzykowny wydawał się wybór Jonathana Cohena do roli Rolanda. „Ludzie mówili: 'Jest od niej starszy, jak to możliwe?’. Ale zadziałało. Jonathan wniósł do tej postaci ogromną głębię i lekkość. Wybrałem aktorów, którzy potrafią chodzić po linie między dramatem a komedią” – podkreśla.

Kiedy Roland Perez po raz pierwszy zobaczył ekranową rekonstrukcję mieszkania z dzieciństwa, nie mógł powstrzymać łez. „Było tam wszystko: niebieskie linoleum, kuchenny zlew, kanapa. To było magiczne doświadczenie” – przyznaje. „Książka była radosną przypowieścią. Film pokazał, jak nadprzyrodzona była walka mojej matki. Zrozumiałem, jak blisko było do tego, że mnie i rodziców rozdzielą, że zostanę na zawsze uwięziony w szynach…” – dodaje.

Reżyser wyjawił, że chciałby, żeby widzowie zapamiętali z „Cudownego życia”, że warto żyć, mimo bólu i trudności. Że trzeba podejmować wysiłek, aby życie we wspólnocie było możliwe. I że potrzebujemy historii o miłości i oddaniu.

Poniżej możecie zobaczyć zwiastun filmu Cudowne życie”:

[am]
źródło: mat. prasowe

Tematy: , , ,

Kategoria: film