Kręcenie rosyjskiej ekranizacji „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa dobiega końca. Zobacz pierwszy zwiastun „Wolanda”

21 lutego 2022

W Rosji dobiegają końca prace nad filmem „Woland”, który oparty jest na słynnej powieści Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. Kosztująca 800 milionów rubli (ok. 40 milionów złotych) produkcja w reżyserii Michaiła Łokszyna ma trafić do kin 1 stycznia 2023 roku, a tymczasem w sieci udostępniono pierwszy zwiastun adaptacji.

O planach realizacji filmu na podstawie „Mistrza i Małgorzaty” mówiło się już od dawna. W 2018 roku zapowiedziano przystąpienie do prac produkcyjnych, reżyserią adaptacji miał się zająć Nikołaj Lebiediew. Niestety ekipa została zmuszona do zawieszenia prac. Najpierw pojawiły się trudności ze sfinansowaniem projektu, a potem plany ekipie pokrzyżowała pandemia koronawirusa. Lebiediew zajął się więc innym filmem zatytułowanym „Norymberga”, który opowiada o procesie funkcjonariuszy nazistowskich Niemiec. Na stanowisku reżysera zastąpił go więc Michaił Łokszyn.

„Ten projekt jest ważną częścią mojego życia, w jego rozwój włożyłem całą duszę i wielką siłę. Bardzo żałuję, że z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogłem dokończyć pracy nad nim. Jak powiedział François Truffaut, 'historia kina jest pełna bolesnych rozczarowań’. Ruszamy dalej” – skomentował Lebiediew.

Kręcenie zdjęć pod okiem Łokszyna trwało od lipca do początku listopada 2021 roku w Moskwie i Petersburgu. Do zarejestrowania została jeszcze część jerozolimska – ekipa ma zająć się tym segmentem filmu wiosną na Malcie. W pracy na planie wzięło udział 100 aktorów i 3000 statystów. Z myślą o wizerunku głównych bohaterów i najważniejszych scen powstało ponad 150 specjalnie zaprojektowanych i skrojonych na miarę kostiumów.

„Otrzymawszy propozycję, by dokonać filmowej adaptacji 'Mistrza i Małgorzaty’, od razu zdaliśmy sobie sprawę, że tylko nietuzinkowe podejście może rozwiązać problem przeniesienia wielowątkowej struktury książki na potrzeby pełnometrażowego filmu” – mówi reżyser Michaił Łokszyn, który napisał również scenariusz „Wolanda” wspólnie z Romanem Kantorem. Intencją twórców było stworzenie filmu, który przyciągnie szeroką publiczność, ale też „zaskoczy w pozytywny sposób” największych wielbicieli książki. Producent Igor Tołstunow podkreśla, że celem było stworzenie „wyrazistego, nieco prowokacyjnego i fascynującego widowiska”.

Akcja filmu rozgrywa się w latach 30. w Moskwie. Znany pisarz nagle znalazł się w centrum literackiego skandalu. Spektakl oparty na jego sztuce zostaje usunięty z repertuaru, koledzy unikają z nim kontaktów, w ciągu kilku dni staje się wyrzutkiem. Niedługo potem poznaje Małgorzatę, która zostaje jego kochanką i muzą. Zainspirowany jej miłością i wsparciem pisarz podejmuje się napisania powieści, w której bohaterami są ludzie z jego otoczenia, a centralną postacią zostaje tajemniczy Woland, wzorowany na niedawno poznanym cudzoziemcu. Pisarz zanurza się na oślep w świecie swojej powieści i stopniowo przestaje dostrzegać, że fikcja i rzeczywistość splatają się w jedno.

„Kiedy zaczynaliśmy pracę nad tym projektem, zdawaliśmy sobie sprawę, że będziemy w centrum uwagi wszystkich. W końcu 'Mistrz i Małgorzata’ to jedno z najbardziej kultowych dzieł, a każdy z wielbicieli powieści oczywiście wie najlepiej, jak powinna wyglądać jej filmowa adaptacja. I znaleźliśmy rozwiązanie – rozpoczęliśmy swoistą grę w adaptację filmową, podróż niczym między karty powieści, gdzie kryją się najśmielsze i zaskakujące fantazje na jej temat” – oświadczył producent Igor Tołstunow.

Ekipa na planie „Wolanda”.

W tytułową rolę w filmie wciela się niemiecki aktor August Diehl, znany widzom m.in. z „Bękartów wojny” Quentina Tarantino. To dla niego pierwsza produkcja, którą kręci w Rosji. „Dość wcześnie zdecydowaliśmy, że nasz Woland powinien bardzo pasować do wizerunku z powieści, tak jak wymyślił go Bułhakow. W opisie z książki Woland jest obcokrajowcem z niemieckim akcentem, który wygląda na ponad czterdzieści lat. Chcieliśmy oddać uderzający kontrast między nim a resztą bohaterów 'Mistrza i Małgorzaty’. Ale w porównaniu z powieścią w filmie Woland będzie odgrywał jeszcze większą rolę” – powiedział scenarzysta Roman Kantor.

W ocenie rosyjskich filmowców August Diehl to idealne ucieleśnienie Wolanda. Aktor miał wykazać się nie tylko znajomością książki Bułhakowa, ale i zrozumieniem, jak przedstawić wszechstronność swojej postaci na ekranie. Jak przyznał Diehl, „Mistrza i Małgorzatę” czytał trzykrotnie. „Pierwszy raz, gdy miałem 18-20 lat. Wtedy w naszej szkole był prawdziwy fanklub tej książki. To była powieść, którą wielu kojarzyło z narkotykami, satanizmem – ogólnie z tym, od czego zwykle uzależnione są nastolatki. Wtedy tak naprawdę jej nie rozumiałem. Wydawała mi się zbyt psychodeliczna” – wspominał aktor. „Chorowałem wówczas na Dostojewskiego, cała inna literatura w ogóle mnie nie interesowała. Później ponownie przeczytałem powieść w nowym tłumaczeniu i byłem nią absolutnie zachwycony. I to nie tylko historią i poruszanymi tematami, ale przede wszystkim językiem Bułhakowa. Jest w nim niesamowity humor, poetyka i zuchwałość – wyjątkowe połączenie w literaturze rosyjskiej” – dodał Diehl.

O swojej kreacji diabelskiego Wolanda aktor mówi: „Uznałem, że będzie to (…) dżentelmen, który patrzy na ludzkość tak, jak turysta patrzy na obcy kraj. Jest ciekawy, nigdy się nie nudzi, mimo że od 800 lub 1000 lat uczestniczy w tej samej, powtarzającej się w nieskończoność grze”.

Poniżej możecie zobaczyć zwiastun zapowiadanego filmu:

[am]
fot. Mars Media

Tematy: , , , , , ,

Kategoria: film