Dwie pary w kryzysie, podróż do Tangeru i niewypowiedziane tajemnice. Film „O czym sobie nie mówimy” w kinach

Dwie pary w kryzysie wyjeżdżają wspólnie do Maroka, by boleśnie przekonać się, że wszystko, czego sobie nie powiedzieli, definiuje ich relacje. Od piątku, 17 lipca, w kinach możemy oglądać film „O czym sobie nie mówimy” nakręcony na motywach powieści „Siracusa” autorstwa Delii Ephron.
Włoski reżyser Gabriele Muccino umieścił w centrum historii ludzi, którzy poszukują szczęścia, ale nie mogą go znaleźć. Carlo to wykładowca filozofii i pisarz, który stracił wenę i nie może napisać swojej drugiej powieści. Jego żona, Elisa, to wzięta dziennikarka „Vanity Fair”, której artykuły o relacjach międzyludzkich ukazują się również w amerykańskim wydaniu pisma. Ale w ostatnim czasie jej teksty są jednak na niższym poziomie. Kryzysom zawodowym towarzyszy kryzys w związku. W ich relację wkrada się stagnacja, zamiast pasji i rozmów coraz częściej dom wypełnia milczenie. Elisa w końcu godzi się z myślą, że nie będzie mogła mieć dzieci, a Carlo zamyka się w sobie i wychodzi.
Próbując odzyskać równowagę i odbudować więź, Elisa organizuje podróż do Maroka. Na wyprawę razem z Carlem zabierają najbliższych przyjaciół. Paolo, Anna i ich 13-letnia córka Vittoria nie radzą sobie w rodzinnych relacjach nic lepiej. Paolo skupiony jest na prowadzeniu restauracji. Anna to matka helikopter, która „krąży” nad Vittorią, próbując kontrolować każdy aspekt jej życia. Dziewczynka, która zaczyna dojrzewać i próbuje odnaleźć swoją tożsamość, nieustannie się buntuje i uważa, że jedynie Carlo potrafi z nią rozmawiać. Oni również liczą, że wyjazd dobrze im zrobi.

Tanger zwany miastem artystów, w którym tworzyli Paul Bowles, William S. Burroughs, Tennessee Williams, Francis Bacon czy The Rolling Stones, ze swoją tętniącą kolorami i intensywnymi zapachami starówką wydaje się idealnym miejscem, by spojrzeć na siebie i swoje relacje z bliskimi z nowej perspektywy. Zamiast tego odsłania pęknięcia w ich małżeństwach i rodzicielstwie. Niespodziewane pojawienie się Blu, studentki i kochanki Carla sprawia, że to, co przez długi czas pozostawało niewypowiedziane, w końcu wychodzi na jaw i wszyscy bohaterowie będą musieli zmierzyć się z niewygodną prawdą.
„O czym sobie nie mówimy” to opowieść o ludziach w średnim wieku, którzy się nie kłócą nie dlatego, że są szczęśliwi, ale dlatego, że już przestali mówić o tym, co im leży na sercu, i przestali też słuchać. Nie potrafią rozmawiać nie tylko ze swoimi partnerami, ale też dziećmi i przyjaciółmi. „To film o implozji, spowodowanej nieznajomością samych siebie, niepytaniem siebie, kim jesteśmy, niemożnością powiedzenia sobie prawdy, bo jest niewygodna, bo może boleć, sprawić, że będziemy osądzani, obwiniani” – tłumaczy reżyser Gabriele Muccino.

Film inspirowany jest powieścią „Siracusa” autorstwa Delii Ephron, amerykańskiej pisarki i współscenarzystka takich filmów jak „Michael”, „Masz wiadomość” czy „Stowarzyszenie wędrujących dżinsów”. Gabriele Muccino przyznaje, że książka skłoniła go do głębszego zbadania ludzkiej skłonności do niewyjawiania najbliższym swoich prawdziwych uczuć. „Tytuł wyjaśnia wszystko: 'O czym sobie nie mówimy’. Jesteśmy dziećmi, rezultatem rzeczy, których nam nie powiedziano lub tych, których my nie powiedzieliśmy drugim. Znacie ten stan, gdy para nie ma już odwagi, by zadać sobie pytanie, dlaczego oboje nie są już szczęśliwi, i ze wstydu lub strachu udaje, że nic się nie dzieje? Chciałam zgłębić to unikanie przez ludzi stanu faktycznego” – mówi reżyser.
W powieści „Siracusa” Delii Ephron (polskie wydanie ukazało się nakładem Wydawnictwa W.A.B.) czwórka Amerykanów spędza wakacje w tytułowym sycylijskim mieście. Gabriele Muccino wprowadził w swoim filmie zmiany. Bohaterowie są Włochami, mają zupełnie inny temperament, a więc inaczej reagują na kryzysy w swoim życiu. Cel ich podróży – Maroko – został wybrany przypadkowo, gdy podczas prac nad scenariuszem w Hiszpanii reżyser popłynął promem do Tangeru i odkrył niezwykły klimat tego miejsca.

„Film 'O czym sobie nie mówimy’ mógłby rozgrywać się gdziekolwiek, ale Tanger nadaje mu bardzo silne konotacje, ponieważ czujesz się daleko od Zachodu. To miejsce, które daje ci iluzję możliwości zmiany wszystkiego, poczucie wolności. Wtedy przeszłość puka do drzwi, a rzeczy, które nie zostały wypowiedziane, stają się głośne, burzliwe, chaotyczne, a nawet romantyczne w XIX-wiecznym rozumieniu tego słowa. To niemal opera Verdiego, 'La Traviata’, gdzie protagonistą jest miłość, a jej ekspresja jest zawsze maksymalna” – wyjaśnia Muccino, który przyznaje, że uwielbia hipnotyczne, intensywne kino, jak dzieła Olivera Stone’a, Stanleya Kubricka czy Federica Felliniego, i taki też miał być jego film.
Film „O czym sobie nie mówimy” okazał się prawdziwym przebojem kin we Włoszech, gdzie obejrzało go około miliona widzów. „Kino to wspaniała przestrzeń optyczna, w której wszyscy spotykamy się, by dzielić się emocjami. Ten film również ma ich wiele i jest pełen impulsów. Widzę to po reakcjach publiczności, która swoją drogą jest niezwykle uważna. Czasami wybuchają oczyszczającym śmiechem, ponieważ w filmie są momenty tragikomiczne, a nawet po prostu komiczne. Reakcja publiczności jest znacznie większa, niż się spodziewałem. Obawiałem się, że pogubią się w tym labiryncie postaci, a jednak doskonale się odnajdują” – powiedział w jednym z wywiadów Muccino.
W „O czym sobie nie mówimy’ wystąpili Stefano Accorsi (jako Carlo), Miriam Leone (Elisa), Carolina Crescentini (Anna) i Claudio Santamaria (Paolo). Towarzyszą im młode aktorki Margherita Pantaleo w brawurowej roli Vittorii oraz Beatrice Savignani jako Blu.
Teraz produkcję możemy obejrzeć w Polsce (lista kin na stronie dystrybutora Aurora Films). Poniżej prezentujemy zwiastun filmu:
Okładka polskiego wydania powieści „Siracusa” Delii Ephron, które ukazało się nakładem Wydawnictwa W.A.B. w tłumaczeniu Agnieszki Walulik:

[am]
Materiał powstał we współpracy z Aurora Films.
W tekście wykorzystano wypowiedzi Gabrielego Muccino m.in. dla „Vanity Fair” i „24 Ore”.
Kategoria: film














