„Czytając Lolitę w Teheranie”. Poruszająca historia o sile literatury i kobiecym oporze już w kinach

Od piątku, 19 czerwca, w polskich kinach można oglądać film „Czytając Lolitę w Teheranie” nakręcony na podstawie bestsellerowej autobiografii Azar Nafisi. To poruszająca historia o sile literatury i kobiecym oporze, która rozgrywa się w latach 80. i 90. w Iranie.
Książka i nakręcony na jej podstawie film opowiadają historię Azar Nafisi, irańskiej profesor literatury, która po rewolucji islamskiej w 1979 roku opuszcza Stany Zjednoczone i wraz z mężem wraca do Teheranu, licząc, że po upadku reżimu szacha w rodzimym kraju zapanuje wolność. Szybko przekonuje się, że nadzieje te były płonne, a miejsce prozachodniego, ale skorumpowanego monarchy zajęli religijni radykałowie.
Kiedy omawia na zajęciach „Wielkiego Gatsby’ego”, studenci popierający islamistów zaczynają kwestionować fakt, że mają czytać literaturę „Wielkiego Szatana”, jak nazywano Stany Zjednoczone. „Wielkie książki zostały stworzone, abyście poczuli się nieswojo, żebyście kwestionowali to, co wydawało się wam oczywiste” – próbuje przekonać radykałów nauczycielka. Wkrótce jednak – jak wszystkie inne kobiety – zostaje zmuszona do noszenia hidżabu i przestaje wykładać.

Azar Nafisi nie potrafi jednak przestać myśleć o literaturze. Po latach, kiedy jej dzieci już podrosły, powraca na uniwersytet. Zaczyna też wspólnie z grupą studentek spotykać się potajemnie w mieszkaniu, by czytać i omawiać zakazane w Iranie dzieła, jak „Lolita” Vladimira Nabokova czy „Duma i uprzedzenie” Jane Austen. Dzięki rozmowom kobiety nawiązują bliższą więź i stopniowo się otwierają, a my poznajemy ich historie, marzenia, obawy oraz upokorzenia, jakich doświadczają z rąk represyjnych islamskich władz.
Reżyser Eran Riklis, który w swoich filmach wielokrotnie zajmował się Bliskim Wschodem, przeczytał książkę „Czytając Lolitę w Teheranie” w 2009 roku i z miejsca stwierdził, że to doskonały materiał na film. Był jednak zajęty innymi projektami, dlatego dopiero w 2016 roku, kiedy ponownie wziął do ręki wspomnienia Azar Nafisi, uznał, że musi sprawdzić, jak wygląda sytuacja z prawami autorskimi do ekranizacji. „Znalazłem Azar na Facebooku, wymieniliśmy się wiadomościami, zapytałem, czy mogę z nią porozmawiać w Waszyngtonie i czy zgadza się na współpracę z izraelskim reżyserem. Odpowiedziała twierdząco na oba pytania i tydzień później spotkaliśmy się w Waszyngtonie, rozmawialiśmy o książce, Iranie, Izraelu, o filmach i o życiu. Wróciłem do domu z opcją na ekranizację” – wspomina reżyser.

Azar Nafisi wcześniej nie chciała nikomu oddać praw do ekranizacji, ponieważ wszystkie propozycje jawiły się jej jako w pewnym sensie zbyt amerykańskie. Każdy reżyser chciał stworzyć historię o dobru i złu, a autorka książki uważała, że kwestia jest bardziej złożona. Widziała filmy Riklisa i była pod ich dużym wrażeniem, zwłaszcza „Syryjskiej narzeczonej” i „Drzewa cytrynowego”. Dlatego bez wahania zgodziła się na ten projekt.
Reżyserowi zależało, żeby film dochował wierności realiom, dlatego wszyscy aktorzy są z pochodzenia Irańczykami (choć wielu z nich mieszka na wygnaniu) i grają w języku perskim. „Nie poszedłem na żadne kompromisy w kwestii autentyczności obsady” – zapewnia Riklis. W głównych rolach zobaczymy dwie cenione irańskie aktorki. W Azar Nafisi wciela się Golshifteh Farahani, którą oglądaliśmy m.in. w filmie „Paterson” Jima Jarmuscha i hollywoodzkiej superprodukcji „Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara”. Przed laty musiała opuścić rodzinny kraj, gdy wytoczono jej sprawę za pojawienie się przez kilka sekund bez hidżabu w zwiastunie „W sieci kłamstw” Ridleya Scotta. Jedną ze studentek Azar Nafisi zagrała z kolei Zar Amir Ebrahimi, która przeszła do historii kina jako pierwsza Iranka uhonorowana nagrodą dla najlepszej aktorki na festiwalu filmowym w Cannes.

Z przyczyn oczywistych zdjęć nie można było kręcić w Iranie, dlatego cały plan zdjęciowy znajdował się we Włoszech. „Powiedziałem sobie, że w filmach z jednej strony chodzi o autentyczność, ale z drugiej też o kreatywność, inspiracje, otwieranie swojego umysłu. I takie było moje podejście. Otaczałem się irańskimi ekspertami, aby upewnić się, że wszystko wygląda perfekcyjnie – miejsca, kostiumy, statyści. Wszystko, co było przed obiektywem. Zadbałem też o to, żeby to, co słyszymy – dialogi, dźwięki ulicy, muzyka – było całkowicie realistyczne. Myślę, że dziś mogę powiedzieć, iż udało nam się stworzyć Teheran w Rzymie” – przyznał Eran Riklis.
Za kamerą stanęła francuska operatorka Hélène Louvart, która przywiązuje dużą wagę do wizualnego opowiadania historii. „Podjęliśmy decyzję, że kamera będzie jak kolejna postać w pomieszczeniu, szczególnie w scenach z kobietami. Ma być częścią ich świata. Zawsze uważałem, że najważniejsze w filmie jest zbliżenie – na ludzką twarz. Twarz to mapa duszy, emocji. Wykorzystaliśmy zbliżenia, aby wciągnąć widza, stworzyć intymną relację z postaciami. Pozwoliło nam to zgłębić emocjonalną i psychologiczną warstwę historii, zwłaszcza gdy chcieliśmy pokazać wewnętrzne konflikty, z jakimi zmagały się te kobiety” – wyjaśnia reżyser.

Mimo osadzenia w konkretnym, historycznym kontekście rewolucyjnego Iranu „Czytając Lolitę w Teheranie” dotyka tematów uniwersalnych. Stawia pytanie, które jest aktualne pod każdą szerokością geograficzną: czy w sytuacji, gdy wszystko wokół się wali, zostajesz i walczysz, czy raczej odchodzisz, by próbować walczyć na odległość? To film o sile wyobraźni, o znaczeniu literatury jako schronienia i o staraniach o zachowanie własnej tożsamości. Twórcy podkreślają, że jest to opowieść głęboko humanistyczna.
„Kiedy czytałem książkę, nie postrzegałem jej jako historii o irańskich kobietach. Postrzegałem ją jako historię o człowieczeństwie. Opowiada o ludziach stawiających opór siłom, które próbują złamać ich ducha – czy to chodzi o ucisk społeczny, polityczny czy psychologiczny” – komentuje Riklis. „Dla mnie ten film nie dotyczy tylko Iranu. Mówi o obecnej lub przyszłej sytuacji w wielu krajach i regionach świata. Mówi o moim kraju, Izraelu. To film o Bliskim Wschodzie. O wielu miejscach w Europie. I o Stanach Zjednoczonych” – podkreśla.
Na konferencji prasowej po prapremierze filmu na Festiwalu Filmowym w Rzymie w październiku 2024 roku autorka książki Azar Nafisi zwróciła uwagę, jak jej historia łączy się z falą protestów w Iranie wywołaną śmiercią Mahsy Amini. „Ich hasło brzmiało: 'Kobieta, życie, wolność'” – powiedziała. Jak dodała, protestujące Iranki „odziedziczyły odwagę po swoich matkach i babkach, po kobietach, które na początku rewolucji wyszły na ulice i krzyczały: 'Wolność nie jest ani ze Wschodu, ani z Zachodu. Wolność jest uniwersalna!'”. Następnie podsumowała: „Właśnie to chciałam przekazać w 'Czytaniu Lolity w Teheranie’. Chciałam, żeby Zachód wiedział, że rząd Izraela i rząd Iranu wywołują wojny nie tylko we własnych krajach, ale w regionie. Na całym świecie. A my, ludzie, powinniśmy zrobić tak, jak te dziewczyny w książce i filmie. Powinniśmy wysłać w świat wiadomość, że nienawiść nie zadziała”.
Listę kin, w których można obejrzeć film, znajdziecie na stronie dystrybutora Aurora Films.
Poniżej możecie zobaczyć zwiastun filmu „Czytając Lolitę w Teheranie”:
[am]
TweetKategoria: film














