banner ad

8 książek, które słynni autorzy (rzekomo) napisali po swojej śmierci

21 grudnia 2020

Pragnienie, by móc poznać nieznane dzieła ulubionych autorów jest równie stare, jak samo czytelnictwo. Na przełomie XIX i XX wieku pojawiło się nowe źródło takich treści – i nie były to wcale zakurzone archiwa. Na fali popularności seansów spirytystycznych uznano, że przecież swoje dzieła znani pisarze mogą podyktować zza grobu. Wydaje się kuriozalne? Być może, ale trzeba wiedzieć, że jeszcze w 2002 roku poradnik katalogowania, na którym bazują tak szanowane instytucje, jak Biblioteka Brytyjska czy Amerykańskie Stowarzyszenie Bibliotekarzy, zalecał, by tego typu książki umieszczać pod nazwiskami nieżyjących pisarzy, a nie medium, które z nimi nawiązało kontakt.

Poznajcie osiem książek, których nigdy byśmy nie przeczytali, gdyby rzekome duchy pisarzy nie zdecydowały się przemówić.

1. „This Book for Him I Name For Jesus' Sake by Shakespeare’s Spirit” to opublikowany w 1920 roku zbiór sonetów i przemyśleń ducha Williama Szekspira na różne tematy – od spirytualizmu po religię. Książkę napisała Sarah Taylor Shatford, której nazwiska nie znajdziemy jednak na okładce oryginalnego wydania. W końcu jej rola sprowadzała się jedynie do bycia „sekretarką” Wielkiego Barda, który przekazał jej całą zawartość zza światów.

2. „Part Second of the Mystery of Edwin Drood, by the sprit Pen of Charles Dickens” – dokończona przez Dickensa pośmiertnie powieść „Tajemnica Edwina Drooda”. W momencie zgonu 9 czerwca 1870 roku autor był mniej więcej w połowie pisania swojej ostatniej powieści. Książkę publikowano w odcinkach, a Dickens nie pozostawił żadnych notatek na temat tego, co miało dziać się dalej. Wydawca postanowił więc pozostawić czytelników z niedokończonym dziełem. Poznaliśmy jednak rozwiązanie fabularnej zagadki. Niedługo po śmierci duch Dickensa dziwnym trafem wybrał mało znanego wydawcę z Brattleboro w stanie Vermont (USA), aby podyktować mu drugą połowę. Tekst kompletnej powieści ukazał się w 1873 roku. W książce znalazła się m.in. przedmowa Dickensa. Pisarz zapewnia w niej o autentyczności dzieła i uspokaja opinię publiczną, że piekło nie istnieje, a dusze tych, których straciliśmy, wciąż przebywają wśród nas, zajmując inny poziom istnienia.

3. „Jap Herron: A Novel Written from Ouija Board” Marka Twaina – napisanie pośmiertnie powieści zajęło Markowi Twainowi znacznie dłużej niż innym wymienionym tu duchom, a to dlatego, że do przekazywania treści posłużył się planszą Oujia. Litera po literce, cały proces zajął więc ponoć dwa lata. Za współpracę z pisarzem odpowiadały dwie mediumiczki Emily Grant Hutchings i Lola V. Hays. Przy czym ta druga była ponoć jedynie biernym odbiorcą, czyli zajmowała się obsługą planszy. Powieść znalazła całkiem spore grono odbiorców, w czym pomogła… nieprzychylna recenzja w „New York Timesie”. Ta popularność nie spodobała się córce Twaina, Clarze Clemens, która złożyła w Sądzie Najwyższym pozew przeciwko Hutchings i jej wydawcy. Ponieważ spadkobierczyni nie była w stanie udowodnić, że książka nie została napisana przez ducha pisarza, domagała się, żeby Hutchings albo przyznała się do oszustwa, albo przekazała wszystkie zyski rodzinie i wydawcy Twaina. Mediumiczka nigdy nie potwierdziła oszustwa, ale pozew został wycofany, gdy kobieta zgodziła się zniszczyć wszystkie istniejące egzemplarze powieści i zaprzestać dalszej jej publikacji.

4. „Autobiography by Jesus of Nazareth” – skoro zza światów mogą dyktować treść znani pisarze, to czemu nie pójść jeszcze dalej i nie dowiedzieć się, co ma do przekazania Jezus Chrystus? Jego wspomnienia opublikowała w 1884 roku mediumiczka Olive G. Pettis, określająca siebie jako jedynie „skromne narzędzie”. Jak pisze w „Bibliotece szaleńca” Edward Brooke-Hitching, z autobiografii dowiadujemy się, że „Chrystus równie szczodrze sypie niekończącymi się zdaniami i wykrzyknikami, jak to zrobił z rybami i chlebem”.

5. „The Great Mystery of Life Beyond Death” Arthura Conana Doyle’a – nazwisko twórcy Sherlocka Holmesa musiało się pojawić w tym zestawieniu. Zważywszy na fakt, jak wielkim zainteresowaniem darzył on zjawiska spirytystyczne i że już za życia zdążył opublikować pisma automatyczne swojej żony, naturalnym się wydaje, że po śmierci osobiście zabrał głos, żeby opowiedzieć, czego się dowiedział na temat życia duchowego, więzi ze światem, posiadanych mocy i ograniczeń oraz ostatecznego celu nas wszystkich. Trochę może jedynie dziwić, że dla podzielenia się tak doniosłymi przemyśleniami udał się akurat do Bombaju. Wypowiedzi Arthura Conana Doyle’a zapisał profesor Hiralal L. Kaji, a w mozolnej obsłudze planszy Ouija wspomagali go syn i siostrzeniec. W biogramie opublikowanej w latach 30. książki podkreślono, że prof. Kaji jest starszym adwokatem w sądzie najwyższym w Indiach i pierwszorzędnym specjalistą od prawa podatkowego, a to przecież wystarczający powód, żeby stwierdzić, że jego szczerość i prawdomówność są rzeczą niepodważalną.

6. „Post-Mortem Journal” Thomasa Edwarda Lawrence’a – to najmłodsza z przedstawionych tu publikacji, bo wydana w 1964 roku. Jane Sherwood, członkini stowarzyszenia kwakrów i mediumiczka, straciła podczas I wojny światowej męża. Nie mogła zaakceptować faktu, że tyle witalnej energii i życia po prostu się rozproszyło w niebycie, spróbowała więc się z nim skontaktować, a przy okazji nawiązała „znajomości” z innymi bytami niematerialnymi. Jednym z nich był tajemniczy „Scott”, który miał okazać się słynnym Lawrence’em z Arabii. Ten podróżnik i pisarz zaczął przekazywać pani Sherwood swoje doświadczenia zdobyte po drugiej stronie, od momentu śmierci w wypadku motocyklowym, a ona zapisywała je pismem automatycznym, ręcząc za swoją uczciwość i zapewniając, że nie dodała od siebie ani słowa. Warto nadmienić, że publikacja ta jeszcze kilkanaście lat temu doczekała się wznowienia, co rzadko zdarza się w przypadku tego typu kuriozów.

7. „Psychic Messages from Oscar Wilde” – opublikowany w 1923 roku zapis rozmów, które ze zmarłym 23 lata wcześniej pisarzem przeprowadziła irlandzka mediumiczka Hester Dowden. Zgodnie z jej twierdzeniami Wilde wyznał, że nie jest w stanie czytać w świecie duchów – w tym celu musi patrzeć na tekst oczami żywych ludzi. Zapewniał również, że… nie ma skłonności homoseksualnych, a całkowitym uwielbieniem darzy kobiety. Przy okazji wyraził swoją opinię na temat niektórych współczesnych Hester Dowden pisarzy. Najbardziej oberwało się Jamesowi Joyce’owi. Jego „Ulisses” w opinii ducha Oscara Wilde’a był „wielką masą brudu” i „ciepłych wymiocin”. Joyce przeczytał książkę i nie pozostał dłużny krytyce. Sparodiował rozmowę z duchem Wilde’a w „Finneganów Trenie”.

8. Wiersze Roberta Browninga – słynny wiktoriański poeta przypomniał o sobie nowymi utworami pod koniec lat 40. XX wieku, czyli jakieś pół wieku po swojej śmierci. Stało się to za sprawą niejakiej Mary Stephenson Barnes z Kalifornii, która nawiązała z nim łączność w czwartym wymiarze. „Dziwne się wydaje, że to mnie Browning wybrał do współpracy, ale tak to jest” – powiedziała.

Co ciekawe, żadna z tych książek nie zyskała uznania krytyków, a sami autorzy po śmierci nie byli w stanie dorównać poziomem swym dawnym dziełom. Jak pokpiwał pisarz i encyklopedysta Walter Hart Blumenthal, najwyraźniej życie pozagrobowe nie było szczególnie stymulujące dla literackiego ducha.

Te i inne kurioza wydawnicze zostały przedstawione w książce „Biblioteka szaleńca” autorstwa Edwarda Brooke’a-Hitchinga, która ukazała się w Polsce nakładem Domu Wydawniczego Rebis.

Zebrał i opracował: Artur Maszota

Tematy: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Kategoria: zestawienia