4 klasycznych poetów, od których warto zacząć poznawać poezję, według Jima Jarmuscha

3 stycznia 2017


Legendarny amerykański reżyser niezależny, Jim Jarmusch, już jako nastolatek zaczytywał się w przekładach wierszy francuskich symbolistów, później zaczął też interesować się poezją amerykańską. Te fascynacje literackie można odnaleźć w wielu jego filmach, są one również obecne w jego najnowszym dziele „Paterson”, które ma wiele wspólnego z poematem Williama Carlosa Williamsa o tym samym tytule.

Dziennikarka tygodnika „Time” zapytała kilka dni temu reżysera, czy mógłby polecić jakichś ulubionych poetów ludziom, którzy nie czują poezji albo nie mają do niej cierpliwości, a chcieliby zacząć się z nią zaznajamiać. W odpowiedzi Jarmusch sporządził krótką listę autorów, od których warto zacząć lekturę. Oto ona wraz z krótkim komentarzem reżysera:

1. Dante Alighieri

Zacząłbym od Dantego, ze świadomością, że pisał on językiem potocznym. Pisał językiem ulicy, więc był niemalże odpowiednikiem hip-hopu. Był na ulicy. Więc Dante jest jednym z najznakomitszych poetów. Nie czytam po włosku, ale nawet w tłumaczeniu, w dobrym tłumaczeniu, jest niezłym gościem.

2. Arthur Rimbaud

Następnie, powiedziałbym, sięgnijcie po Arthura Rimbauda, nastoletniego poetę, który przestał pisać w wieku 19 lat, który chciał używać języka w sposób mogący całkowicie odwrócić wasze wyobrażenie o tym, co dociera do waszych zmysłów. Prawdziwie rewolucyjny poeta, artysta, czy jakby go nie nazwać. Cóż to był za dziwny młodociany autor!

3. Wallace Stevens

Wtedy przeskoczyłbym na Wallace?a Stevensa, który był kierownikiem w firmie ubezpieczeniowej. Gdy pewnego razu wygrał jakąś nagrodę, jeden z kolegów w firmie, gdzie pracował, zareagował na tę wieść mówiąc: „Chwileczkę, to Wally pisze wiersze?” Nikt o tym nie miał pojęcia. A jest jednym z naszych najpiękniejszych poetów filozoficznych.

4. Frank O?Hara

Wtedy zainteresowałbym się nowojorską szkołą poetów. Nie wiem, kogo przywołać, czy Johna Ashbery?ego, Kennetha Kocha czy Franka O?Harę. Ale powiedzmy, że Franka O?Harę. Pracował na etacie jako kurator w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, a wiersze pisał w trakcie przerw obiadowych. Jego wiersze są żywiołowe, zabawne i pełno w nich wykrzykników. Jeden z jego wierszy zaczyna się od słów: „Jakże uroczy jesteś dziś, Nowy Jorku, jak Ginger Rogers w ?Lekkoduchu?”. Wykrzyknik! To nie jest jak wykrzykiwanie czegoś ze szczytu góry, to entuzjazm z każdego drobiazgu bycia człowiekiem.

Jim Jarmusch to urodzony w 1953 roku reżyser niezależny związany blisko z Nowym Jorkiem. Początkowo studiował literaturę na Uniwersytecie Columbia. Później jednak skupił się na edukacji filmowej. Był asystentem Nicolasa Raya. Współpracował również z Wimem Wendersem. Właśnie dzięki Wendersowi rozpoczął współpracę z producentem swoich filmów, Otto Grokenbergerem i operatorem Robbym Müllerem. Jak mówi o sobie: „jeśli jest filmowy odpowiednik nowojorskiej szkoły poetów, to chciałbym, żeby mnie zaliczono w jego poczet”.

Opracowanie: Artur Maszota

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: zestawienia