banner ad

Strach to dobry stymulant dla wyobraźni – wywiad z Jonasem Winnerem, autorem „Celi”

3 sierpnia 2017


Jonas Winner to autor, który potrafi grać na emocjach czytelników. W swojej powieści „Cela” odsłania świat naznaczony szaleństwem rodzącym się w zwyczajnej na pozór rodzinie. Gdzie szukać źródła zła? Kogo i czego należy się bać? W poniższej rozmowie pisarz dzieli się z nami przemyśleniami na temat literatury, filozofii i psychologii.

Marcin Waincetel: Muzyka stanowi ważny element, który buduje przerażający nastrój w twojej książce. Czy w trakcie pisania słuchałeś jakichś utworów?

Jonas Winner: Tak! Słuchałem ścieżek dźwiękowych z różnych filmów. W trakcie pisania unikam jednak muzyki z partiami wokalnymi; słowa wokalistów nakładają się na słowa w mojej głowie i na to, co piszę. Dlatego też staram się wybierać soundtracki z muzyką instrumentalną.

Czy przeprowadzałeś specjalny research do „Celi”? Pytam, ponieważ elementy psychologiczne w twojej powieści wydają się bardzo przekonywujące…

Nie, tym razem nie było specjalnego researchu. Działałem trochę pod presją czasu, ponieważ deadline nałożony przez wydawcę zbliżał się nieuchronnie ? wiedziałem, że na skończenie całości mam zaledwie parę miesięcy. Dlatego też zdecydowałem, że napiszę książkę, do której nie musiałbym przygotowywać pogłębionego researchu. Właściwie zacząłem od prostego pomysłu. Chłopiec znajduje uwięzioną dziewczynkę, a jedyną osobą, która może mieć z tym związek, jest jego ojciec. Od tego momentu wiedziałem już, dokąd zaprowadzi mnie historia ? i żaden research nie powiedziałby mi tego.

Czy trudno było prowadzić narrację z dziecięcej perspektywy?

Cóż? ja również byłem kiedyś jedenastoletnim chłopcem. Muszę przyznać, że wciąż dość dobrze pamiętam, jak to jest.

Masz interesujące spojrzenie na zagadnienie zbrodni i kary. „Zło żyje w każdym z nas” ? czy w ten sposób można odczytywać „Celę”?

Nie, nie to chciałem powiedzieć. Rzeczy, które dzieją się w „Celi”, są bardzo drastyczne, do tej pory na myśl o nich przechodzi mnie dreszcz. Na początku poznajemy normalną rodzinę. A potem stopniowo odkrywamy prawdę, szczególną prawdę ? i nagle nic już nie jest normalne.

Jak udało ci się stworzyć tak niejednoznaczne i przekonujące postacie?

Kiedy piszę o bohaterze, staje się on dla mnie kimś realnym. Można powiedzieć, że jest to bardziej opis niż kreacja. On jest szefem, a ja tylko śledzę ? w pewien sposób ? jego poczynania. I okazuje się, że ta postać jest złożona z wielu różnych warstw. Im lepiej ją poznaję, tym łatwiej jest mi zrozumieć jej motywacje, a przez to staje się jeszcze bardziej realna i złożona.

W „Celi” dekonstruujesz motyw domu jako arkadii. Dom, który opisujesz, stara willa w pobliżu Berlina, z całą pewnością nie jest bezpiecznym miejscem? Nikt w nim nikomu nie ufa. Dlaczego to zrobiłeś?

A czy istnieją rodziny bez problemów? Dlaczego to zrobiłem? Hmm, dobre pytanie. Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie, skąd się wziął ten pomysł, ale nagle uświadomiłem sobie, że chcę opowiedzieć tę historię ? historię chłopca, który dokonuje szczególnego odkrycia. Myślałem, że to wprawdzie bardzo prosta, ale też niezwykle emocjonalna opowieść, której nikt dotąd się nie podjął. Po prostu musiałem to zrobić.

Ludzie to istoty kierujące się emocjami. Miłość, nienawiść, ciekawość? Czy zgodzisz się ze mną, że czasami zachowujemy się odrobinę? autodestrukcyjnie?

To naprawdę bardzo trudne pytanie. Obawiam się, że zbyt wymagające, bym mógł wyczerpująco odpowiedzieć na nie w ramach wywiadu, który rządzi się przecież pewną ograniczoną objętością. Na ten temat stworzono całe biblioteki! Jakże miałbym powiedzieć o tym coś sensownego w dziesięciu zdaniach? Zastanawiam się nad tym w kontekście moich badań filozoficznych. Swego czasu specjalizowałem się w tym, co nazywa się filozofią analityczną: nurcie w filozofii, którym ? jak wiele osób wie ? zajmował się na przykład Ludwik Wittgenstein i do którego należała także tak zwana szkoła lwowsko-warszawska. Co łączy przedstawicieli tego nurtu? Są oni przekonani, że aby zorientować się w jakimś zagadnieniu, lepiej jest poddać je analizie zamiast doszukiwać się uogólnień. Lepiej wybrać nieduży, konkretny przykład i dokładnie zbadać, o co w nim chodzi, zamiast szermować wielkimi, ogólnymi pojęciami. Jak opisałbym ludzką naturę? Cóż, odpowiedź można znaleźć w powieści „Cela”. A jak opisałbym ludzką naturę w sensie ogólnym? Tu muszę spasować.

Czym jest dla ciebie literatura kryminalna?

Istnieje rozróżnienie pomiędzy powieściami kryminalnymi a thrillerami. Oczywiście można się sprzeczać, co jeszcze jest kryminałem, a co już thrillerem? Ale może takim typowym elementem rozróżniającym jest to, że w kryminale głównym bohaterem najczęściej jest ktoś z organów ścigania, natomiast w thrillerze w przestępstwo wplątany zostaje „zwykły obywatel”. Po co rozwodzę się o tym tak szeroko? Aby wyjaśnić, że piszę raczej thrillery. Sam nigdy nie pracowałem w policji, więc nie potrafiłbym wiarygodnie przedstawić tej perspektywy. A jednak w moich powieściach ogromną rolę odgrywa? zbrodnia. Dlaczego tak jest? Dlaczego to robię? Bo to ekscytujące! Uwielbiam czytać ekscytujące historie, oglądać wciągające filmy. Przepadam za tymi momentami, gdy zapominam, że czytam, i wydaje mi się, że to ja przeżywam to wszystko. To jest właśnie ten efekt, który staram się uzyskać w swoich powieściach ? aby czytelnik bez reszty zapomniał o świecie i podążał wyłącznie za opowieścią. Myślę, że poczucie strachu to dobry stymulant dla wyobraźni. Strach lub obawa o bohatera, jego los, przenosi nas z naszego własnego życia do książkowej rzeczywistości. Pozwolę sobie użyć śmiałego porównania: to jak wehikuł, który niesie mnie i czytelnika przez niezbadane światy stworzone na potrzeby książki.

Czy twoim zdaniem w kryminałach/thrillerach można odnaleźć jakieś uniwersalne prawdy czy morały?

Uniwersalne prawdy czy morały? Nie. Myślę, że jedyne, co może zrobić pisarz, to opowiedzieć jak najbardziej wiarygodną historię.

Czy możesz nam powiedzieć, nad czym obecnie pracujesz? Czy polscy czytelnicy będą mieli jeszcze okazję poznać twoje kolejne thrillery?

Moja najnowsza powieść ukazała się w Niemczech na początku lata i w tej chwili jest tłumaczona na polski. Nosi tytuł „Murder Park” (z niem. „Park morderców?) i opowiada historię położonego na wyspie u wybrzeży Stanów parku rozrywki, w którym przed dwudziestu laty popełniono trzy morderstwa. Park został zamknięty i nieużywany podupadał, ulegając stopniowej ruinie. Do momentu, gdy pewien inwestor wpadł na pomysł, by stworzyć na jego terenie park tematyczny o seryjnych mordercach. Jego bohaterami mieliby być Ed Gein, Jeffrey Dahmer, Ted Bundy i inni owiani złą sławą zabójcy z przeszłości. Tuż przed otwarciem zostaje zorganizowana impreza informacyjna dla prasy, na której park miał być zaprezentowany garstce dziennikarzy przed oficjalną inauguracją. Tuż po ich przybyciu na wyspie zaczynają dziać się dziwne rzeczy?

Zatem czekamy na polską premierę!

Rozmawiał: Marcin Waincetel

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: wywiady