banner ad

Robienie rzeczy w odmienny sposób – wywiad z Leonie Swann, autorką „Pazura sprawiedliwości”

7 lipca 2017


Leonie Swann to autorka, którą polscy czytelnicy mieli okazję poznać między innymi za sprawą książek „Sprawiedliwość owiec” i „Krocząc w ciemności”. Premiera najnowszej powieści zatytułowanej „Pazur sprawiedliwości” i wizyta pisarki w Polsce stały się przyczynkiem do naszej rozmowy na tematy mniej i bardziej poważne: o gadającej papudze-detektywie, wymyślaniu skomplikowanych intryg, ekscentrykach w środowisku akademickim i zrównoważonym podejściu do życia.

Marcin Waincetel: W twojej nowej książce zatytułowanej „Pazur sprawiedliwości” papuga jest… pomocnikiem detektywa. Skąd wziął się tak niecodzienny pomysł?

Leonie Swann: To jest dobre pytanie. Czasami sama się nad tym zastanawiam. (śmiech) Wydaje mi się, że nadrzędną sprawą, tym, co naprawdę mnie zainteresowało w tym pomyśle, jest to, że ? zazwyczaj ? detektyw musi być kimś dyskretnym, ostrożnym, działać z pewnego dystansu… I wtedy wpadłam na to, żeby na ramieniu takiego detektywa umieścić papugę! Tak, aby nie mógł być już taki dyskretny ? jak wiemy, papugi potrafią przyciągać uwagę. Zresztą na początku Grey jest bardziej psujem niż pomocnikiem. Stwierdziłam, że będzie to ciekawa kombinacja, aby połączyć postać klasycznego (ale też nie do końca) detektywa działającego z dystansu i zwierzaka, który jest na pierwszym planie. Jak to zrobić? Jak sprawić, aby papuga żako stała się autentycznym partnerem w sprawie kryminalnego śledztwa? Chciałam przedstawić taki pomysł.

A czy Grey nie stanowi w pewnym sensie… swoistej inkarnacji Watsona z opowieści o Sherlocku Holmesie? (śmiech)

Oczywiście! Zdecydowanie tak jest. Ale Grey jest chyba… troszkę bardziej rozgarnięty od Watsona. (śmiech) Jednak to prawda, że papużka spełnia podobne zadania, co partner Sherlocka. Zadaje ważne pytania, niekiedy dzieli się też wskazówkami. Dzięki niej, opowieść może iść do przodu.

Mam wrażenie, że lubisz tworzyć bohaterów na zasadzie kontrastu…

Ujmijmy to w ten sposób ? wydaje mi się, że to bardzo interesujące, aby opowiedzieć historię niejako z zewnątrz, to znaczy stworzyć nową perspektywę w historii kryminalnej. Właśnie taką z kontrastującymi wobec siebie bohaterami. Z niezwyczajnym detektywem i towarzyszącą mu papugą. To intryga z nierozwiązaną zbrodnią, która dokonała się w środowisku akademickim. Może wydawać się ona nieco osobliwa, to prawda, zwłaszcza na początku, lecz właśnie dzięki temu mam szansę zaskakiwać swoich czytelników. Na wielu poziomach. Lubię to, ponieważ ? mam nadzieję ? pozwala to czytelnikom spojrzeć na świat nieco inaczej. A tak poza tym daje to również sposobność do wprowadzania elementów jawnie komediowych. Małych, śmiesznych rzeczy. Jednak, oczywiście, zagadka kryminalna jest również bardzo istotna. Przedstawiłam ją za sprawą, tak sądzę, bardzo nietypowych bohaterów. Więc tak, lubię takie postacie.

Muszę przyznać, że potrafisz perfekcyjnie zacierać ślady, mieszać w informacjach… dzięki czemu powstała interesująca intryga. Czy to była najtrudniejsza część pisania?

Hmm… planowanie jest najtrudniejsze. Wiesz, łatwo jest wpaść na jakiś pomysł, to stosunkowo proste. Naturalne. Przychodzi właściwie samo. Lecz połączenie poszczególnych wątków, sprawienie, aby wszystko zadziałało, zwłaszcza w kontekście historii kryminalnych, cóż, to bywa naprawdę czasochłonne. Weryfikacja działań bohaterów, ustalenie motywów…

Stworzyłaś nietypową opowieść, w której mamy do czynienia z miłością, pasją, zemstą, rodzinnym dziedzictwem, środowiskiem akademickim… Przypuszczam, że lubisz skomplikowane historie?

(śmiech) Cóż, sądzę, że na końcu niemal zawsze okazuje się, że większość historii jest skomplikowana. Ich źródła należy natomiast upatrywać w przeszłości, prawda? I tak też właśnie staram się robić w swoich opowieściach, włączać elementy z przeszłości. Nie można zredukować ludzkiego zachowania tylko do jednej emocji. To nieprawdziwe. A w dodatku mało interesujące. Ważny jest również kontekst dla naszych działań. Starałam się to zaprezentować na przykładzie Elliota Fairbanksa w „Pazurze sprawiedliwości”. Istotne jest to, aby w pewnym sensie urealnić historię. Choć, oczywiście, w moich książkach nie brakuje elementów, które nie mają wiele związku z realnością ? choćby papuga-detektyw…

…Kto wie? Mówią, że wszystko jest możliwe!

(śmiech) Na pewno! Jednak nie da się ukryć, że w „Pazurze sprawiedliwości” nie brakuje elementów surrealistycznych, przez co w innych częściach książki starałam się je równoważyć przez bardziej prawdopodobne aspekty.

Przypuszczam, że dosyć dobrze znasz życie akademickie.

Mogę powiedzieć, że znam, nie wiem jednak, w jak dobrym stopniu. Mam wielu przyjaciół, byłam też zaangażowana w różne projekty. Obserwuję ten świat.

Właśnie ? obserwowanie. Chciałbym o to zapytać, ponieważ przedstawiłaś wielu ekscentryków, szczególnie ze środowiska naukowców akademickich. I zastanawiam się teraz, czy jest to celowa groteska, czy może faktycznie coś jest na rzeczy.

(śmiech) To zawsze zależy od perspektywy. Jeśli chodzi o moje doświadczenia ? to prawda, w swoim życiu spotkałam kilku ekscentryków z Cambridge. Niektórzy z nich mieli, no cóż, pewne problemy z tym, aby przystosować się do codziennego życia. Bywa tak, że są oni nieco oderwani od rzeczywistości. I ma to swoje dobre strony, bo dzięki pewnej izolacji, mogą skoncentrować się na pracy naukowej. To jest jednak dosyć hermetyczne środowisko. Tak właśnie ukazałam to również w swojej książce.

Jest w niej jedno motto, które zwróciło moją uwagę. Odnosi się ono do tego, aby bardziej niż na przyszłości, koncentrować się na tym, co teraz. Czy takie podejście jest również tobie bliskie w prywatnym życiu?

Uważam, że bardzo ważna jest równowaga. Warto jest doceniać teraźniejszość. Bo co mamy oprócz niej? Spójrz ? niektóre wydarzenia w przyszłości mogą się wydarzyć. Inne ? niekoniecznie. Albo wcale. Naprawdę sądzę, że powinniśmy cieszyć się tym, co dzieje się właśnie teraz wokół nas. W dzisiejszych czasach ludzie często o tym zapominają.

Eksperymentowanie z konwencjami, zabawa z formą ? to charakterystyczne cechy twojej literatury, prawda?

To, co staram się tak naprawdę osiągnąć, to robienie rzeczy w odmienny sposób. A to dlatego, że bardzo chcę zaskakiwać swoich czytelników. Otworzyć ich na to, aby nieco inaczej spoglądali na otaczającą rzeczywistość. Przyjmowanie nowej perspektywy w rozumieniu świata ? to ważne w kontekście mojego pisania, ale też ogólnie, życia! A nietypowe, niezwyczajne motywy, takie jak gadające zwierzęta, wykorzystywanie realizmu magicznego czy surrealistycznego humoru ? dzięki temu historia staje się jeszcze bardziej interesująca.

Czego poszukujesz w literaturze? Zarówno jako czytelnik, jak i autor.

Wiesz co? Nie wydaje mi się, żeby w moim przypadku była jakaś wielka różnica pomiędzy jednym a drugim. Po pierwsze jestem czytelnikiem. Odbiorcą, który stara się wynosić jak najwięcej radości z obcowania z literaturą. Chcę poczuć historię. Chcę poznać różne światy. Tak, jakby istniały naprawdę. Lecz równocześnie szukam rozrywki! Nic nudnego. Piękny język, talent do obserwacji to także znaczące elementy, jednak najistotniejsza jest dla mnie immersja, wytworzenie sugestywnej wizji, iluzji. Po to, aby uwierzyć w opowieść.

Rozmawiał: Marcin Waincetel

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: wywiady