banner ad

Podobają mi się śmiałe zderzenia rzeczywistości ? wywiad z Andrzejem Pilipiukiem o cyklu „Wampir z…”

26 czerwca 2018


Szara, ponura, żeby nie powiedzieć mroczna rzeczywistość PRL-u… Czyż nie jest to idealna sceneria dla opowieści o wampirach? Twórca bestsellerowego cyklu o Jakubie Wędrowyczu, a także licznych zbiorów opowiadań, choćby „2586 kroków” czy „Wilczego leża”, przedstawia swoje kolejne dzieło ? tym razem o nieumarłych właśnie. Nie jest to jednak horror, a pełnokrwista satyra, w której autor wyśmiewa narodowe fobie, społeczne przywary, polityczne kurioza z czasów PRL-u. O wampirach rozmawiamy z Andrzejem Pilipiukiem.

Marcin Waincetel: W słusznie minionych czasach PRL-u, gdy w szeregach rządzących królowało, że tak to górnolotnie określę ? myślenie w kategoriach materialistycznych, wampiry raczej nie miały prawa zaistnieć. Skąd zatem pomysł, aby urzeczywistnić legendarnych krwiopijców w latach 80. nad Wisłą?

Andrzej Pilipiuk: Zaczęło się od dyskusji na którymś Pyrkonie ? jaki byłby wampir żyjący we współczesnym świecie? Czy byłby to wampir-japiszon, czy może wampir-dresiarz? W ferworze wymiany zdań rzuciłem nawet tytuł hipotetycznego dzieła „Dresula” i odgrażałem się, że rzecz napiszę. A potem o sprawie zapomniałem. Jakiś czas później szedłem sobie w Warszawie przejściem podziemnym koło stacji metra Ratusz-Arsenał. Nieoczekiwanie spostrzegłem w gablocie wystawowej jakieś książki. Na honorowym miejscu królował „Zmierzch”, ale wszystkie, które mu towarzyszyły, były o wampirach. Policzyłem. Było ich 36. To mi uświadomiło, że zjawisko wampiromanii wymknęło się spod kontroli, stało elementem popkulturowej papki. I że jest moda? Nie cierpię mód. I zacząłem kombinować, jak by tu umiejętnie wykpić cały ten idiotyzm z wampirami. Mówiąc obrazowo, zapragnąłem wbić wielki zardzewiały gwóźdź w drżące pluszowe serduszka nastoletnich fanek Edwarda? Przede wszystkim chciałem pokazać wampiry w zupełnie innej scenerii niż bogate USA czy wiktoriańska Anglia. Osadzić fabułę w Polsce. Zastanawiałem się nawet przez chwilę nad tymi wampirami-dresiarzami, ale tknęła mnie myśl, że mogę osadzić akcję w okresie PRL. Wyszydzić jednocześnie wampiry i komuchów. Zacząłem notować sobie pomysły i błyskawicznie zorientowałem się, że umieszczenie krwiopijców w siermiężnym świecie realnego socjalizmu generuje ogromną liczbę potencjalnych fabuł?

Twoi nieumarli nie przypominają w niczym tych wykreowanych przez popkulturę (chociażby w „Zmierzchu”, który jest ci wybitnie nie w smak). Nie są ani silni, ani piękni, jeśli pochodzą ze szlachty, to zubożałej, a bywa że z rodziny o tradycji partyjnej? Można powiedzieć, że faktycznie stracili swój pazur ? a właściwie kły. Z taką intencją pisałeś ten cykl?

Przede wszystkim satyra to zawsze w pewnym stopniu pokazanie świata przerysowanego, stojącego na głowie. Skoro miała to być satyra na wampiry, to nie mogły być takie jak w „Zmierzchu”. Żadnej inteligencji, fantastycznej siły, szybkości, oczywiście żadnego błyszczenia w słońcu. Wampiry zazwyczaj były bogate ? no to moje zrobiłem biedne. Żadnych marmurowych grobowców, zamków, pałaców ? tylko mieszkanie z kwaterunku. Jeden z bohaterów był ślusarzem, drugi spawaczem, trzeci grabarzem, czwarty szalonym naukowcem, ale na co dzień pracującym jako palacz w kotłowni. Jedyny arystokrata to szemrany hrabia, w młodości erotoman i hulaka, który kiedyś podpisał dokumenty o rozbiorze Polski? W to towarzystwo trafia kosmiczna idiotka ? córka ważnego partyjniaka, która popełniła samobójstwo w przypływie focha, a odrodziwszy się jako wampir, nie bardzo kuma, co się jej przytrafiło, bo całe życie była ateistką i nie wierzy w zabobony. Osadzając wampiry w siermiężnym świecie milicji i kartek na mięso, musiałem zadać sobie szereg pytań. Jak nienormalne warunki życia zapamiętane przeze mnie z dzieciństwa wpłynęłyby na istoty tego typu? I oczywiście co zrobiłyby partia i ubecja, gdyby zorientowały się, że w socjalistyczno-ateistycznym kraju egzystują istoty, które w ogóle nie powinny istnieć?

Skąd pomysł, aby opisać historię, jak to w ramach wczasów zakładowych zorganizowano grzybobranie… w styczniu?

W realnym socjalizmie opóźnienia wszystkiego były powszechne. Opóźniały się dostawy towarów do sklepów, dostawy części zamiennych i surowców. Ludzie latami czekali na instalacje telefonów oraz inne takie. Zarazem istniały plany i wszelkich decydentów jakoś tam rozliczano z ich wykonania. Grzybobranie z obsuwą na styczeń w rzeczywistości raczej byłoby niemożliwe ? ale ponieważ szydziłem, a fabularnie było to uzasadnione?

Wampiry, które są w twoich książkach przodownikami pracy, zostają też wysłane na przymusowy urlop. A zrządzeniem losu trafiają aż do dalekiej (a dla ciebie z różnych względów bliskiej) Szwecji…

Z urlopami zakładowymi było bardzo różnie. Bogate zakłady jak huty, kopalnie, duże fabryki inwestowały we własne ośrodki wczasowe. Najczęściej były to kolonie domków kempingowych lub baraki wznoszone systemem gospodarczym, rzadziej budynki murowane. Oczywiście miejsc nie dla wszystkich starczało, czasem istniały całe systemy punktacji pozwalające ustalić, komu się w danym roku należy? Także scena reanimacji trupa zakładowego autokaru jest dość realistyczna. Pojazdów było niewiele, eksploatowano je bez litości.

Próba ucieczki kajakiem do Szwecji, no cóż, w czasach mojego dzieciństwa słyszało się o desperatach, którzy próbowali przedostać się z okolic Łeby na Bornholm. A system był taki, że i wampiry mogły mieć dość?

Opisujesz rzeczy i sytuacje skrajnie kontrastujące, jak choćby zderzenie państwowego ateizmu z ludowymi wierzeniami w zjawiska paranormalne. Zgaduję, że w życiu też lubisz obserwować takie kontrasty, skrajności?

Podobają mi się śmiałe zderzenia rzeczywistości. Cykl o kuzynkach Kruszewskich, gdzie w XXI-wiecznym Krakowie pojawia się alchemiczka żyjąca od ponad 300 lat. „Oko Jelenia”, gdzie pokazuję wiek XVI oczyma podróżników w czasie, przybywających z naszej epoki. Historie o doktorze Skórzewskim czy Robercie Stormie ? gdzie ludzie wykształceni i myślący racjonalnie stają w obliczu dotknięć nieznanego. W opowiadaniu „Wujaszek Igor” ubek racjonalista próbuje pochwycić pociąg-widmo. W opowiadaniu „Wilcze leże” ukrywającą się Żydówkę ratuje wilkołak. W opowiadaniach o Jakubie Wędrowyczu zapijaczony kmiot ze wsi regularnie musi ratować ludzkość, a przynajmniej swoją wiochę z ulubioną knajpą.

Trzy tomy opowieści o wampirach z warszawskiej Pragi żyjących w Polsce pod rządami Jaruzelskiego wpisują się w ten trend. Spadają na nie problemy i wyzwania nieznane żadnym innym wampirom na świecie. W jednym z opowiadań muszą zdobyć czarny jedwabny płaszcz. Tylko jak tego dokonać, skoro socjalistyczny przemysł takiej odzieży nie produkuje, a i z zagranicy się nie sprowadza? W innym muszą podjąć wystawnym bankietem hrabinę z Francji, a tu w sakiewce pustki.

A czy doczekamy, aż twoja wampiryczna familia pojawi się we współczesnej nam Polsce? Parady, strajki, manifestacje… nośnych tematów wszak nie brakuje!

Przynajmniej jak na razie projekt uważam za skończony. Napisałem trzy tomy, wykorzystałem najlepsze zanotowane fabuły. Wystarczy. Może jeszcze kiedyś wrócę do tematu.

Żywisz sentyment do klasycznych powieści grozy? Wampirów Stokera czy Polidoriego, a może Reymonta? Jak sądzisz, skąd ta niesłabnąca popularność krwiopijców?

Polidori to już niestety ramotka ? ale warto czasem poznać klasykę. Czytałem. Stokera czytałem pierwszą wersję ? skróconą ? później powieść została rozbudowana. Gdy byłem mały, duże wrażenie zrobił na mnie film Romana Polańskiego „Nieustraszeni pogromcy wampirów”, potem była jeszcze Ann Rice. Powieść „Wampir” Reymonta mam na półce, ale jakoś nie zmęczyłem.

Nasze postmodernistyczne czasy cechuje dekompozycja i próby nowego odczytania kodów kulturowych i archetypów. Uważam to zasadniczo za błąd ? nie tworzy się nic nowego, tylko mieli w kółko stare pomysły. Niestety z tego mielenia wychodzi coś w rodzaju parówek. Jeszcze da się zjeść, ale strach pomyśleć, co jest w środku? Ja też nie wytworzyłem tu nowej jakości.

A popularność? No cóż ? milionowe budżety na reklamę niejedną bzdurę napompowały jak balonik.

Rozmawiał: Marcin Waincetel
fot. ?Fabryka Słów, ?Andrzej Pilipiuk

Tagi: , , , , , , , , , ,

Kategoria: wywiady