banner ad

Odgradzanie się od innych jest zjawiskiem toksycznym ? wywiad z Karoliną Waclawiak

14 października 2019


Karolina Waclawiak to amerykańska pisarka o polskich korzeniach. Jej rodzice na początku lat osiemdziesiątych wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. Karolina obecnie mieszka w Los Angeles. Kilkakrotnie wracała do Polski, a na 25. rocznicę wyjazdu z kraju postanowiła odnaleźć miejsca ze swojej przeszłości. Chociaż czuje się bardziej Amerykanką, bo tam spędziła większość życia, wciąż jest emocjonalnie związana z Polską. W przyszłości planuje napisać o doświadczeniu emigracji.

Jej powieść „Najeźdźcy” opowiada o Cheryl, kobiecie w średnim wieku, żonie zamożnego mężczyzny, która nie potrafi do końca odnaleźć się wśród snobistycznego kręgu sąsiadów i znajomych mieszkających w malowniczym zakątku oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od Nowego Jorku. Cheryl pochodzi z biednej rodziny. Zanim poznała swojego męża, pracowała w sklepie. Bardzo się stara wpasować w towarzystwo, ale im dłużej przebywa wśród tych ludzi, tym więcej ma wątpliwości. Właśnie ta książka, wydana jakiś czas temu w Stanach, gdzie autorkę okrzyknięto następczynią Johna Updike’a i Johna Cheevera, trafiła we wrześniu do polskich księgarń i jest tematem poniższego wywiadu.

Agnieszka Kalus: W ostatnich latach w Polsce dużą popularność zyskały strzeżone osiedla. W twojej książce zamożni mieszkańcy nadmorskiej miejscowości próbują również odgrodzić się od obcych. Czy to częste zjawisko w USA?

Karolina Waclawiak: W ludziach jest potrzeba chronienia tego, co mają, pragną czuć się „bezpieczni”. A jednak odgradzanie się od innych jest zjawiskiem toksycznym. W Connecticut, gdzie rozgrywa się akcja mojej powieści, prawie każda plaża na wybrzeżu znajduje się w prywatnych rękach. To nie jest normalne, że zwykły człowiek nie może skorzystać z uroków plażowania nad oceanem. W USA jest mnóstwo strzeżonych, odgrodzonych osiedli. Ich mieszkańcy boją się biednych, jak i tych, którzy się od nich w jakiś sposób różnią. Przykro mi, że podobne zjawisko pojawiło się w Polsce. Według mnie nie jest to dobry kierunek.

Cheryl, bohaterka „Najeźdźców”, przez całą książkę czuje się wyobcowana. To jeden z tematów powieści. Czy według ciebie wyobcowanie jest uczuciem, które większość z nas odczuwa, lecz go nie ujawnia? Czy też jest to marginalny problem?

Rzeczywiście uważam, że ludzie generalnie obawiają się braku akceptacji i przynależności do swojego środowiska. Obawy Cheryl wynikają również z tego, że dorastała w ubogiej rodzinie. Wydaje mi się, że kwestie socjoekonomiczne oraz próba dopasowania się do zamożnej klasy wyższej potęgują stres i niepewność. Kiedy ludzie wywodzą się z różnych środowisk, zapewne dzieli ich również podejście do szeroko rozumianej kultury oraz życiowe doświadczenia. Cheryl bezustannie zakłada maskę i nie czuje się komfortowo w miejscu zamieszkania. Wstydzi się tego, kim jest i skąd się wywodzi. Sądzę, że wielu z nas ma mnóstwo powodów, by odczuwać wyobcowanie, ale nieliczni są w stanie się do tego przyznać.

Zastanawiam się, czy snobizm cię śmieszy, czy denerwuje. Doskonale sportretowałaś snobów w książce, zwłaszcza w scenie pokazu mody.

Absolutnie nie pochwalam snobistycznych zachowań! Denerwuje mnie, gdy ktoś uważa się za lepszego od innych lub umniejsza czyjąś wartość, oceniając go przez pryzmat dochodów czy wyglądu. Starałam się subtelnie wykpić te kobiety, które wywyższały się ponad Chery, lecz nie chciałam być dla nich okrutna. Moja książka jest dość ciężka i mroczna, więc starałam się wpleść jakieś zabawniejsze fragmenty, żeby dać czytelnikowi chwilę oddechu i śmiechu.

W zachwycający sposób opisałaś powierzchowność związków międzyludzkich.

Ludzie nie chcą pokazywać swoich czułych punktów, kryją się ze swoją wrażliwością, ponieważ boją się, że ktoś ich zrani. Dobrym przykładem jest Teddy, nastoletni pasierb Cheryl. Nie otwiera się przed nikim, trzyma się z dala od innych, ponieważ w ten sposób chroni się przed zranieniem. Jeśli poddamy się temu strachowi, jeśli nie rozumiemy, że ludzie są wielowymiarowi i wszyscy pragną czuć się bezpieczni i kochani, wówczas jesteśmy na dobrej drodze, by się odgrodzić od innych i utracić zdolność do budowania szczerego związku. To nie służy nikomu.

Opisałaś niewielką, bogatą społeczność, skupiając się głównie na kobietach. Czy czerpałaś inspirację z własnych obserwacji?

Dorastałam wśród zamożnych ludzi w Connecticut, ale pochodzę z Polski, a moi rodzice są emigrantami, więc czułam się poza tą społecznością. Poza tym nie byliśmy bogaci. Wobec tego obserwowałam bogatych z pewnej odległości. Bardzo interesowały mnie kobiety i zadawałam sobie pytanie, dlaczego nie odchodziły od zdradzających ich mężów. Uświadomiłam sobie, że wiele z nich zamieszkiwało w złotych klatkach ? musiały znosić bardzo wiele, by móc żyć na poziomie, do jakiego się przyzwyczaiły. Pieniądze przyszły do nich w komplecie z kłódką do klatki. Smuciło mnie, że pomimo przywilejów, jakimi się cieszyły, nie były tak naprawdę wolne. Ponadto chciałam również przyjrzeć się starzeniu kobiet i temu, jak z wiekiem stają się niewidzialne dla mężczyzn.

„Najeźdźcy” to dość pesymistyczna historia. Czy we współczesnym świecie jest miejsce na prawdziwą miłość, przyjaźń i wartości rodzinne?

Jestem szczerze przekonana, że tak. Sama naprawdę bardzo je cenię. Chociaż opowiedziana przeze mnie historia jest pesymistyczna, osobiście uważam, że należy mieć nadzieję. Chciałabym, by czytelnicy zaczęli się zastanawiać, jak traktują innych ludzi i jakie utrzymują relacje z bliskimi i znajomymi. Ufam, że powieść natchnie ich do zrewidowania swoich wartości i jakości związków.

Przyroda odgrywa ważną rolę w książce. Czy to była twoja świadoma decyzja?

Oczywiście! Uwielbiam przyrodę i martwi mnie to, że najpiękniejsze miejsca na świecie są odgrodzone i dostępne tylko dla najbogatszych. Cheryl najbardziej sobie ceni piękno dzikiej przyrody i plażę, przy której mieszka. Ale ? tak jak wspominałam ? w Connecticut te plaże są prywatne. Uwielbiam jeździć do parków narodowych w USA, bo to najpiękniejsze miejsca w kraju i za niewielką opłatą każdy może mieć do nich dostęp. Natura mnie uspokaja i skłania do rozmyślań. Także wszyscy moi bohaterowie odnajdują w niej ukojenie.

Rozmawiała: Agnieszki Kalus, czytambolubie.com
fot. Anisse Gross

Tagi: , , , , ,

Kategoria: wywiady