banner ad

Nie jest łatwo sprzeciwiać się niesprawiedliwości, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy próbować ? wywiad z Louise Boije af Gennäs

7 kwietnia 2020


O kobiecych problemach w Szwecji i o kobietach w ogóle, o sprzeciwie wobec niesprawiedliwości i odkrywaniu wewnętrznej siły rozmawiamy z Louise Boije af Gennäs, autorką „Krwawego kwiatu”, pierwszego tomu „Trylogii oporu”, który ukazał się w Polsce nakładem Wydawnictwa Mova.

Karolina Chymkowska: W internecie na każdym kroku można natknąć się na entuzjastyczne opinie na temat Szwecji. Wielu ludzi wciąż zdaje się ją postrzegać jako idealne miejsce do życia, symbol tolerancji, równych szans i powodzenia. Pierwszy tom „Trylogii oporu” to w dużej mierze dekonstrukcja tego mitu. Racjonalnie myśląc, jak wiele jest prawdy w tych pozytywach? Co osobiście cenisz sobie w Szwecji?

Louise Boije af Gennäs: Jest wiele rzeczy, które w Szwecji uwielbiam: naszą (względną) transparentność, nasze otwarte umysły, egalitarny sposób myślenia, tradycje, literaturę, sztukę i muzykę; to, że kobiety w Szwecji dają sobie te same prawa, które mają mężczyźni. Ale podobnie jak w przypadku jednostki, w narodzie również zawsze znajdzie się coś do poprawy. Głęboko oburza mnie postawa niektórych naszych przywódców politycznych, starających się za wszelką cenę ukryć, co w Szwecji jest nie tak. Powinniśmy usunąć trupy z szafy i wymieść wszystkie kąty, by dalej się rozwijać.

Twoja bohaterka, Sara, to interesująca, złożona postać. Jednocześnie delikatna, naiwna, jak i silna, pełna determinacji. Trudno ją nazwać klasyczną heroiną, ma swoje wady, jest też wciąż bardzo młoda. Niemniej rozwija się i dojrzewa bardzo szybko. Czy dostrzegasz elementy własnego charakteru w Sarze?

Dokładnie tak jak ona czuję się równocześnie bardzo silna i bardzo słaba. I myślę, że to dotyczy większości kobiet na świecie ? jesteśmy rozstawiane po kątach przez mężczyzn, religię i uwarunkowania społeczne, ale jeśli tylko dać nam szansę, potrafimy odnaleźć i wykorzystać naszą wewnętrzną siłę.

Jakie możliwości ma jednostka, by sprzeciwić się niesprawiedliwości? Co pojedyncza osoba może uczynić, by naprawdę coś zmienić? Czy każdy z nas powinien decydować się na podjęcie takich działań?

Umiejętność przyjmowania na siebie odpowiedzialności to część człowieczeństwa, to nas odróżnia od innych zwierząt. Jestem wielką fanką wszystkich, którzy decydują się wystąpić przeciwko niesprawiedliwości, niemniej każdy musi zdecydować we własnym sercu, jakie bitwy stoczyć i ile włożyć w nie zaangażowania.

W pewnym momencie Sara wygłasza monolog o silnym zabarwieniu feministycznym. Ty również identyfikujesz się jako feministka. Wielu ludzi wciąż jednak postrzega ten ruch jako rodzaj szalonej propagandy. W jaki sposób zatem feminizm powinien być wyrażany i popularyzowany, by łączyć kobiety i mężczyzn, a nie pogłębiać różnice? Innymi słowy, kiedy można mówić o jego „mądrej” formie?

Nie wierzę w „mądry” feminizm, ponieważ dla mnie to kolejny przejaw niewłaściwej postawy: kobiety adaptują się do męskich norm, próbują być sprytne, zachowywać się strategicznie i nieofensywnie w swoich zabiegach o równość, zamiast po prostu być szczere. Wierzę natomiast w różnorodne formy feminizmu, ponieważ prawdopodobnie każda kobieta (i mężczyzna) ma własną definicję. Działa mi na nerwy cała ta otoczka lęku, która wytworzyła się wokół słowa „feminizm”. Uważam, że wszyscy, niezależnie od płci, powinniśmy postarać się o odczarowanie tego określenia, by stało się częścią nas samych, dokładnie tak jak „humanista” ? nazwa, którą wszyscy sobie cenią i którą chętnie się posługują.

Jak byś podsumowała najważniejsze problemy, z którymi mierzą się kobiety w Szwecji, a które powinny być rozwiązane w pierwszej kolejności?

Uważam, że te problemy dotyczą wszystkich kobiet na całym świecie ? być może w Szwecji w nieco mniejszym stopniu, ponieważ żyjemy w uprzywilejowanym społeczeństwie. Ale też mierzymy się z mizoginią, przemocą wobec kobiet i dzieci, nierównymi płacami, zbyt małą obecnością kobiet w zarządach firm. Mam zwyczaj porównywać tę sytuację do tortu składającego się z wielu warstw. W przypadku Szwecji nie jest on aż tak wysoki jak w innych społeczeństwach, ale wszystkie warstwy są mimo wszystko obecne.

W pewnym momencie Sara zaczyna wątpić, czy może komukolwiek zaufać, wątpi nawet w świadectwo własnych zmysłów. Pod względem psychologicznym to dla niej przełomowy moment. Stoi przed ścianą i ma dwie drogi do wyboru: poddać się albo przeskoczyć. I skacze, okazuje się zwyciężczynią. Skąd wziąć taką siłę? Gdzie leży granica między zwycięstwem a przegraną? Czy możemy się w jakikolwiek sposób przygotować do wyzwań, które napotykamy na swojej drodze?

Ponieważ nie mamy pojęcia, co szykuje dla nas życie, trudno przygotować się z góry na poszczególne sytuacje. Wierzę jednak, że jako kobiety, matki, siostry i przyjaciółki możemy zdobywać doświadczenie i być oparciem tak dla siebie, jak i dla innych. Mam syna i córkę, więc jako matka włożyłam wiele starań, by moje dzieci były jednakowo silne i samowystarczalne, tak, by mogły sobie poradzić ze wszystkim, co im się w życiu przytrafi.

Jak wspominasz nastroje społeczne w Szwecji po zabójstwie Palmego? Czy nadal pozostają żywe?

Śmierć Palmego była i jest dla Szwedów traumą narodową, myślę, że z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze, nikomu nie mieściło się w głowie, że premier może zostać ot tak po prostu zastrzelony na ulicy, a po drugie dlatego, że wciąż nie udało się znaleźć winnego, mimo ogromnego wysiłku, który został w to włożony.

Gdybyś miała wskazać popularną teorię spiskową, w której kryje się ziarno prawdy, którą byś wybrała i dlaczego?

Śmierć przywódców politycznych, takich jak JFK czy Olof Palme, z całą pewnością kryje w sobie więcej tajemnic, niż kiedykolwiek nam ujawniono. W mojej opinii uśmiercenie przedstawiciela wybranego przez społeczeństwo i potem ukrywanie prawdy o tej zbrodni to najbardziej rażące naruszenie zasad demokracji, jakie mogę sobie wyobrazić.

Czego możemy się nauczyć od Sary i czego sama się od niej nauczyłaś?

Pisanie o Sarze pomogło mi zdefiniować zarówno problemy, które mają dla mnie znaczenie, jak i rodzaj siły, której pragnę szukać w sobie i ludziach wokół siebie. Nie jest łatwo sprzeciwiać się niesprawiedliwości, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy próbować. Metamorfozy, której uległa Sara, doświadcza wielu ludzi: napotykają na swojej drodze wyzwania i w miejsce słabości pojawia się u nich siła, dzięki własnej woli i dzięki wsparciu bliskich.

Czemu zdecydowałaś się na tytuł „Trylogia oporu”? Chodzi mi o to, że równie dobrze mogłaby to być „Trylogia walki” czy „Trylogia buntu” ? te słowa mają w sobie więcej dynamizmu, podczas gdy „opór” kojarzy się raczej z wytrwałością, konsekwencją, strategicznym planowaniem. Czy to oznacza, że aby rzeczywiście coś osiągnąć i coś zmienić, potrzebujemy raczej rozważnych liderów aniżeli zdesperowanych heroicznych buntowników?

Wychowałam się w latach 60. i 70., byłam niezwykle posłuszną dziewczynką i nadal głęboko wierzę w edukację, zorganizowane społeczeństwo i miłe zachowanie w stosunku do innych ludzi. Niemniej jeśli chcemy zmienić rzeczy, które uważamy za niewłaściwe ? tak we własnym życiu, jak i w społeczeństwie jako całości ? musimy poszukać w sobie i innych siły, którą nazywam „oporem”. Ten gniew odkryłam w sobie już jako mała dziewczynka i towarzyszy mi stale od tamtej pory. Opór wobec tego, co złe, to jedna z bardziej pozytywnych i wyzwalających postaw, które możemy przyjąć jako ludzie. Wcale nie musi być strategiczny czy zaplanowany ? a wtedy staje się potężną siłą, z którą każdy, łącznie z przywódcami na najwyższych stanowiskach, powinien się liczyć.

Rozmawiała: Karolina Chymkowska
fot. Anna-Lena Ahlström

Tagi: , , , , , , , ,

Kategoria: wywiady