banner ad

Literatura może być aniołem stróżem pamięci ? wywiad ze Stefanem Hertmansem

10 października 2018


Jest jednym z najbardziej cenionych pisarzy niderlandzkich. Za sprawą wydawnictwa Marginesy polscy czytelnicy mieli już możliwość przeczytać jego bodaj najsłynniejszą powieść, nominowaną do Międzynarodowej Nagrody Bookera „Wojnę i terpentynę”, liryczny zbiór wierszy „Krajobraz według Carpaccia” i brutalny, a jednocześnie sensualny traktat o fundamentalizmie „Głośniej niż śnieg”, czerpiący z konwencji thrillera. Z okazji opublikowania powieści „Nawrócona” polecamy rozmowę ze Stefanem Hertmansem o historii, pamięci, poświęcaniu życia dla idei oraz wielkiej literaturze.

Marcin Waincetel: Zakazana miłość może być piękna, ale jednocześnie tragiczna. Czy od początku czuł pan, że ta historia ? zainspirowana przeczytanym artykułem ? powinna zostać opowiedziana w formie literackiej?

Stefan Hertmans: Tak właściwie to na początku chciałem po prostu napisać książkę na temat tej małej, starej wioski w Prealpach, gdzie kupiłem swój skromny wiejski domek w 1994 roku. Byłem zafascynowany dawnymi opowieściami, ale kiedy przeczytałem filologiczny artykuł pana Normana Golba, to uświadomiłem sobie, że historia wywarła olbrzymi wpływ na życie tej wspólnoty w czasach wypraw krzyżowych i że bohaterka tej opowieści była prawie, że tak to ujmę, moją sąsiadką. Tyle że jakieś 1000 lat temu. Wtedy właśnie zdecydowałem, że to materiał na powieść w duchu „Wojny i terpentyny”, gdyż brakowało w tej historii wielu elementów…

Czytając o losach Chamutal i Dawida, mamy świadomość, że ich koniec musi być tragiczny. Co więcej ? nie możemy nic na to poradzić. To prowokuje pytania o nasz los i przeznaczenie. Czy taki właśnie był zamysł?

Intencje dojrzewają wraz z pisaniem. Nie wierzę w literaturę moralistyczną z intencjami a priori: proces twórczy jest dla mnie czymś radykalnym. Tragiczny aspekt życia tych bohaterów stopniowo rozwijał się w mojej głowie podczas aktu tworzenia. Widziałem to coraz wyraźniej z każdą napisaną stroną, w trakcie badań, podróżując śladami wygnania tej kobiety, czytając o XI wieku, analizując ówczesne nawyki żywieniowe, warunki podróżowania, standardy społeczne itd., itd. Czytelnik musi uświadomić sobie, co to znaczy prawdziwie zanurzyć się głęboko w historię Europy.

Imigranci, wykluczenie społeczne, brak akceptacji, nietolerancja? Tematy, o których pisze pan w swojej książce, są aktualne również dzisiaj. Czy nie stanowi to o wielkości literatury, że można dzięki niej opisać rzeczywistość, wykorzystując pryzmat innych epok?

Najbardziej interesowało mnie ? zarówno w „Wojnie i terpentynie”, jak i w „Nawróconej” ? aby opisać życie skromnych, anonimowych bohaterów, którzy niemniej jednak byli świadomi tragedii swoich czasów ryjącej głęboko w ich osobistym losie. Uważam, że Urban i Chamutal to umysłowe pryzmaty, dzięki którym światło ich epoki świeci, a uwolnione barwy ukazują większy obraz całości.

Pisze pan nie tylko prozę, ale też poezję. Liryczną stronę można również wyczuć na kartach pańskich powieści. Zachwyca sposób, w jaki przedstawione są: miłość, samotność, poszukiwanie własnego szczęścia… Zastanawiam się, ile romantyzmu tkwi w pańskiej duszy?

Zgodzę się z tym, że moje pisarstwo jest mocno liryczne. Jednak dla mnie liryka nie jest tym samym, czym poetyka. To sposób pisania, który zależy nie tylko od tego, co dzieje się w książce, ale JAK się dzieje. Przywiązuję dużą wagę do zmysłowych detali ? zapachów, światła, dźwięków, wszystkiego, co może przybliżyć czytelnika do prawdziwie żywego świata. I nie sądzę, że musi to być romantyczne. Może to także jest jakaś forma realizmu. Często porównuję to z pracą filmowców, którzy zwracają uwagę na szczegóły, atmosferę, światło itd. Podziwiam też pisarzy, którzy robią coś innego niż tylko opisywanie działań i tworzenie dialogów. Dla mnie styl jest formą autentyczności, której autor musi poszukiwać w swoim wewnętrznym ja.

Wydaje się, że kocha pan opowiadać, szuka nawet najdrobniejszych śladów lokalnych historii…

Dziękuję. Ale jednocześnie konsekwentnie unikam dialogów. Z szacunku dla historycznego dystansu odrzuciłem pomysł, aby Chamutal mówiła naszym dzisiejszym językiem. Przecież nie wiemy, jak ludzie rozmawiali prywatnie tysiąc lat temu. Stawiam czytelnika blisko serca i umysłu kobiety, która przeżyła wyjątkowo tragiczny los w ciężkich czasach religijnego fanatyzmu, ale nie słyszymy jej głosu ? to właśnie jest dla mnie istotne, aby zrozumieć, iż ważniejsza jest nasza empatia dla Chamutal niż realizm. Jednak ma pan rację, książka posiada również drugą warstwę: moja obsesja na punkcie tego, co zostało z tamtych czasów, i moje prywatne wygnanie śladem jej wygnania… Uwielbiam przedstawiać detale ? proszę pamiętać o moim dziadku z „Wojny i terpentyny”, który był malarzem…

Kwestia pamięci odgrywa ważną rolę w pana twórczości ? pamięci o przodkach, dawnych czasach, zwyczajach czy polityce… Czy pana zdaniem współcześni pisarze powinni być strażnikami pamięci?

Myślę, że literatura może być aniołem stróżem pamięci ? Mnemozyna jest uosobieniem pamięci i matką muz. W każdym młodszym pokoleniu dostrzegamy, jak szybko ludzie zapominają, co wydarzyło się w przeszłości. Znów widzimy, jak wszędzie wzrasta adrenalina, jak ludzie stają się apodyktyczni, agresywni, pewni siebie, pogardliwi dla słabszych i biedniejszych ? i za każdym razem historia po raz kolejny pokazuje, że zapłacą rachunek za swoją bezduszność; że kultura i społeczeństwo są wrażliwe, ale barbarzyństwo zamieszkuje w wielu sercach. Opowiadanie historii może być sposobem na zachowanie wspólnej pamięci.

Stefan Hertmans podczas pracy.

Gdyby Chamutal i Dawid istnieli naprawdę i miałby pan możliwość ich poznać, czy doradziłby im, aby ryzykowali własnym życiem w imię miłości? Innymi słowy, czy uważa pan, że warto poświęcać własne życie dla takich idei, jak miłość, wiara, patriotyzm?

To pytanie odnosi się do moich prywatnych przekonań. Nie wiem. Myślę, że ludzie decydują się na to, gdy w grę wchodzi erotyczna pasja. Jeśli chodzi o miłość dwojga ludzi, sądzę, że powinni oni zachować pełną autonomię w decydowaniu za siebie. Jeśli mówimy o ogólnych namiętnościach w społeczeństwie, do których czyni pan aluzję, to myślę, że… najlepiej trzymać społeczeństwo z dala od jakichkolwiek namiętności.

Patriotyzm, na ten przykład, nie znaczy dla mnie wiele ? świat jest obecnie wielonarodowy, mieszkam w kraju z trzema oficjalnymi językami i pięcioma rządami, w naszej stolicy mieszkają przedstawiciele ponad 260 narodowości, moja tożsamość nie zależy więc od tego rodzaju kryteriów. Uważam nacjonalizm za widmo przeszłości, które w dzisiejszych czasach znów odnosi sukces, ponieważ ludzie boją się nadchodzącego świata i zwracają się ku temu, co ich zdaniem chroni przed otwartym światem. Jednak jeśli wszyscy chcą dostępu do internetu, handlu międzynarodowego, to prawdziwym absurdem jest marzyć o zamkniętych państwach z XIX-wiecznymi poglądami na tożsamość.

Trzecim elementem, który pan wymienił, jest wiara. Wiara powinna być osobistą decyzją, niezależną od instytucji, a już na pewno nie od represji. Szanuję religię głównie dlatego, że wydaje się pomagać wielu ludziom trzymać się pewnych wartości, ale jednak ma dwie strony ? może być też podstawą problemów i fanatyzmu, a tym się brzydzę. Filozoficznie rzecz ujmując, stawiam się poza tą odwieczną dyskusją na temat istnienia Boga, ponieważ uważam, że jest to pytanie, na które nikt nie może dać po prostu rozsądnej odpowiedzi. W zasadzie teologia nie jest prawdziwie filozoficznym zagadnieniem, przynależy do domeny wiary. Dlatego też uważam religię za wybór. Jeśli szanuje moje demokratyczne prawo do wolności myślenia, może być cennym czynnikiem w życiu społecznym. I oczywiście podobają mi się wspaniałe dzieła sztuki, które powstały w kulturze zachodniej dzięki religii (od Bacha do Piera della Franceski). Jednak istnieje również niezwiązana z religią wiara w życie każdego człowieka, ponieważ trzymamy się wartości moralnych. Wiara ? na przykład ? w ludzkość, tolerancję, moralność. To wiara, która znów przechodzi ciężkie chwile.

Zastanawiam się, jakim typem czytelnika pan jest. I czego poszukuje w literaturze?

Od zawsze byłem miłośnikiem wielkiej europejskiej tradycji literackiej ? prozy, esejów, dramatów i poezji. To nauczyło mnie, jak sam powinienem pisać. Studiowałem również nieco filozofii, przez prawie czterdzieści lat wykładałem estetykę w Akademii Sztuk Pięknych, mam doktorat z filozofii sztuki. Śledzę niektóre debaty dotyczące dzisiejszej problematyki społecznej i politycznej, lubię też czytać eseje na tematy socjologiczne. Trudno do końca powiedzieć, czego szukam w literaturze, ponieważ literatura jest tak bogata, że niekiedy wewnętrznie sprzeczna. Aby dać ogólny pogląd, powiem tak: najpierw czytam w poszukiwaniu pomysłów i stylu, a nie dla anegdot czy historii. Literatura jest rzeczą intersubiektywną, łączy nas dzięki myślom i istnieniu, które dzielimy. Jednak dlatego, że literatura jest również formą sztuki, pierwszorzędne znaczenie ma styl i wrażliwość. Literatura to zatem kombinacja autentyczności i empatii ? opisu i obserwacji.

Rozmawiał: Marcin Waincetel
Tłumaczenie: Marcin Waincetel, Artur Maszota
fot. główna: Michiel Hendryckx

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: wywiady