banner ad

Kiedyś ludzie w Afryce potrafili latać – wywiad z Sue Monk Kidd

12 sierpnia 2014

sue-monk-kidd-wywiad
„Dzisiaj świat wygląda zupełnie inaczej. Ze wszystkich stron krępują nas jednak granice” ? mówi autorka „Sekretnego życia pszczół”, która powraca do polskich księgarń 25 września z nową, niezwykłą książką o sile przyjaźni między kobietami, siostrzanej miłości i walce o prawo do głosu. „Czarne skrzydła” już w dniu premiery zajmowały pierwsze miejsce na liście bestsellerów „The New York Times”, a Oprah Winfrey szykuje ich ekranizację!

Czarne skrzydła to powieść inspirowana życiem Sary i Angeliny Grimké. Jak to się stało, że je odkryłaś?

Sue Monk Kidd: Wszystko zaczęło się od mglistego wyobrażenia, że chciałabym napisać opowieść o dwóch siostrach. Odwiedzając wystawę The Dinner Party Judy Chicago w Brooklyn Museum, wśród nazwisk kobiet, które zapisały się na kartach historii, natknęłam się na Sarę i Angelinę Grimké. Dowiedziałam się, że były siostrami i pochodziły z Charleston, gdzie mieszkam. Było mi wstyd, że nigdy wcześniej o nich nie słyszałam. Te najbardziej radykalne w swych poglądach kobiety wyszły z ukrycia jeszcze przed wybuchem wojny secesyjnej i były pierwszymi amerykańskimi aktywistkami abolicjonistycznymi oraz pionierkami walki o prawa kobiet. To były siostry, o których chciałam napisać.

Ile faktów, a ile zmyślenia jest w jej historii?

Prawda miesza się tu z fikcją. Wprowadziłam wiele szczegółów z życia. Czułam się jednak w obowiązku powołać do życia również fikcyjną bohaterkę, której losy splotłyby się z jej losami. Byłam pewna, że inaczej w ogóle nie zdołam napisać „Czarnych skrzydeł”. Potem odkryłam, że w wieku jedenastu lat Sarah otrzymała dziesięcioletnią niewolnicę Hetty. Szybko zbliżyły się do siebie. Wbrew prawu obowiązującemu w Karolinie Południowej Sarah nauczyła Hetty czytać i pisać, za co obie zostały ukarane. Poza tym o samej Hetty wiadomo jedynie tyle, że wkrótce potem zmarła. Zapragnęłam ją wskrzesić i wyobrazić sobie, jak mogłoby wyglądać jej życie.

Sarah i Angelina Grimké (fot. Library of Congress)

Piszesz o dziewczynach i kobietach, które domagają się prawa do głosu, wyprzedzają swoje czasy ? taka jest Lily z „Sekretnego życia pszczół”, tak myślą Sarah, Angelina i Szelma z „Czarnych skrzydeł”? Dlaczego?

Osiągnęłam pełnoletniość w czasach poprzedzających nadejście współczesnego amerykańskiego feminizmu. Na Południu to wiele mówiło. W 1963 roku, kiedy Betty Friedan opublikowała The Feminine Mystique i na nowo wznieciła rewolucję kobiet, ja siedziałam w szkole, na zajęciach z gospodarstwa domowego, obrębiając sukienki i ucząc się, jak pielęgnować domowe ognisko. Wciąż pamiętam listę zawodów dla kobiet, którą przepisałam z tablicy: nauczycielka, pielęgniarka, sekretarka, ekspedientka, gospodyni domowa? Było ich niespełna dwadzieścia. Nie zapomniałam tamtej chwili, bo żywiłam głębokie, ogromne pragnienie, by zostać pisarką, a tego zawodu spis nie uwzględniał.

Dzisiaj świat wygląda zupełnie inaczej. Ze wszystkich stron krępują nas jednak granice ? bieda, oczekiwania kulturowe, restrykcje natury politycznej i religijnej, a także osobisty brak indywidualności i wizji. Wierzę, że dziewczęta i kobiety potrzebują tylu opowieści o odwadze i śmiałości, ile tylko mogą dostać.

Czarne-skrzydlaZarówno w „Czarnych skrzydłach”, jak i w „Sekretnym życiu pszczół” poruszasz problem relacji międzyrasowych. Skąd u ciebie zainteresowanie tym tematem?

Dzieciństwo spędziłam na amerykańskim Południu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, gdzie byłam świadkiem strasznych niesprawiedliwości i podziałów na tle rasowym. Dorastałam wśród osobnych wodotrysków z wodą pitną, czarnych pokojówek jeżdżących na tylnych siedzeniach białych pań, w czasach Rosy Parks i marszów o prawa obywatelskie. Jednym z moich najwcześniejszych wspomnień jest widok Ku Klux Klanu na ulicy mojego rodzinnego miasteczka w Georgii i absolutne przerażenie, które wtedy poczułam. Skończyłam pierwszą integracyjną klasę w historii mojego liceum i wciąż pamiętam grad papierowych kulek ciskanych w stronę czarnych uczniów, kiedy wchodzili do klasy. Ta scena trafiła na karty „Sekretnego życia pszczół”. Tak wyglądały czasy mojego dzieciństwa i dojrzewania. Moja historia.

Poruszam problematykę rasową, ponieważ stanowi ona część mnie. Rasizm to wielka rana i grzech na sumieniu Południa, wielka rana i grzech pierworodny całych Stanów Zjednoczonych. Dwieście czterdzieści sześć lat niewolnictwa to amerykański holokaust, z którego zrodził się rasizm. Choć poczyniliśmy wielkie postępy, skutki niewolnictwa wciąż istnieją.

Sarah i Szelma walczą o różne rodzaje wolności. Szelma zwraca się do Sary słowami: „Może i ciałem jestem niewolnicą, ale nie umysłem. Z tobą jest na odwrót”?

Obydwie są niewolnicami, każda na swój sposób. W miarę pisania zaczęłam dostrzegać, że wolność ma wiele niuansów i wymiarów. Sarah zmaga się z dyktatem rodziny, społeczeństwa i religii. Szelma stara się jej przekazać prawdę, którą sama zna aż nazbyt dobrze ? że umysł również może stać się więzieniem. Wcześniej w powieści znajduje się scena, w której Szelma zamyka drzwi i bierze kąpiel w majestatycznej wannie państwa Grimké. Nie potrafię wyrazić, ile radości sprawiło mi pisanie tych fragmentów. Ta kąpiel ma w sobie coś z aktu buntu, zmienia się jednak w akt chrztu, po którym Szelma odkrywa swoją wartość, jakby samą siebie. Zaczyna rozumieć, że chociaż ciałem należy do kogoś innego, to umysł stanowi wyłącznie jej własność. Odnalezienie samej siebie i odwagi, by siebie wyrazić, to jedna z postaci wolności, którą muszą osiągnąć bohaterki. Szelmie udaje się to szybciej niż Sarze.

Nie zdradzając zbyt wiele z fabuły ? co symbolizuje tytuł „Czarne skrzydła”?

Należę do tych autorów, którzy lubią mieć gotowy tytuł, zanim zabiorą się do pisania. Potrafię w nieskończoność wymyślać wszelkie możliwe tytuły, aż natrafię na taki, który podchwyci moja wyobraźnia. Kiedy przyszły mi do głowy „Czarne skrzydła”, moja wyobraźnia rozbłysła. Skrzydła, rzecz jasna, symbolizują latanie i wolność, stały się więc główną metaforą tej historii. Natknęłam się na pewną afroamerykańską baśń ludową o tym, że kiedyś ludzie w Afryce potrafili latać, lecz stracili swoje skrzydła, po tym jak trafili do niewoli. Pomysł ten na wiele różnych sposobów splótł się z moją opowieścią.

Opracowała: Agnieszka Minkiewicz
fot. pisarki: Roland Scarpa

Tematy: , , , , , , , ,

Kategoria: wywiady