banner ad

Ciekawe rzeczy dzieją się na styku kultur – wywiad z Robertem M. Wegnerem, autorem „Pamięci wszystkich słów”

29 maja 2015

wywiad-Robert-M-Wegner
Jest jednym z najpopularniejszych polskich autorów fantasy. Właśnie wydał najnowszą część swego bestsellerowego cyklu „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” zatytułowaną „Pamięć wszystkich słów”. Przedstawia w niej wielobarwny świat wielu narodów, zwyczajów i religii, który może konkurować z tym przedstawionym w popularnej „Pieśni Lodu i Ognia” George’a R.R. Martina. Przeczytajcie, co ma do powiedzenia o swojej nowej książce.

Czego czytelnicy mogą się spodziewać po twojej najnowszej powieści?

Robert M. Wegner: W „Pamięci wszystkich słów” pokazuję historie bohaterów, których nie miałem okazji opowiedzieć w poprzedniej części cyklu, czyli w „Niebie ze stali”. Przedstawiam też inne rejony olbrzymiego świata Meekhanu, który wyobrażam sobie jako obszar porównywalny do Euroazji. W powieści wychodzę daleko poza obszary, w których rozgrywała się akcja poprzednich książek. „Pamięć wszystkich słów” rozszerza świat, pokazuje nowe miejsca, nowe kultury, nowe ludy oraz ich zwyczaje i tradycje. Akcentuję mocno wątki miejscowych religii i wierzeń, opowiadam, jak wpływają na losy bohaterów. Jedną z głównych postaci jest kobieta, która pojawiła się już wcześniej w jednej z moich historii jako bohaterka drugoplanowa. Wokół jej osoby rozwija się jeden z kluczowych wątków książki.

Dlaczego główną bohaterką „Pamięci wszystkich słów” jest kobieta?

Lubię prowadzić postacie kobiece, są one pod wieloma względami ciekawsze niż mężczyźni. Kobiety zupełnie inaczej patrzą na świat. Są znacznie mniej prostolinijne, a ich umysły potrafią odnaleźć się w sytuacjach, które mężczyzn najczęściej przerastają. Mam cichą nadzieję, że udało mi się pokazać, w jaki sposób płeć piękna postrzega rzeczywistość, co jest ważne dla kobiet i dziewczyn, co je napędza w życiu.

Wydaje się, że prowadzisz dość oszczędną gospodarkę bohaterami w porównaniu do George?a R.R. Martina.

Moja gospodarka bohaterami jest przemyślana. Kiedy zostawiam ich gdzieś z boku, nie oznacza to, że o nich zapominam. Wiem dokładnie, jak umiejscowieni są w całej złożonej strukturze opowieści, którą zamierzam napisać. W „Pamięci wszystkich słów” kontynuuję wątki bohaterów pozostawionych w opowiadaniach w zawieszeniu. Wysłałem ich w jakąś drogę, przydzieliłem pewną misję. Część czytelników miała do mnie spore pretensje, że nie kontynuuję ich historii, że stosuję jakiś brzydki cliffhanger. Jako autor staram się w tym momencie pokazać, że nie zapomniałem o tych bohaterach i snuję ich historie dalej, od momentu, w którym przerwałem opowieść. Uważam, że tak powinno się pisać duże cykle fantasy. Nie należy zostawiać niedokończonych wątków, nie powinno się ich urywać w połowie. Każda historia musi być opowiedziana do końca.

pamiec-wszystkich-slow

Czym różni się ta książka od poprzednich?

„Pamięć wszystkich słów” w porównaniu do „Nieba ze stali” bardziej skupia się na indywidualnych losach bohaterów. Na ich wewnętrznych przeżyciach, na tym, jak poszczególne, pojedyncze decyzje zwykłych osób mogą wpływać na losy innych. Porównam to do ziarnka, które spadając, pociąga za sobą lawinę.

Tytuł „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” sugeruje, że autor cyklu zafascynowany jest tym, co dzieje się w miejscach, gdzie ścierają się wpływy różnych społeczeństw.

Cały cykl o Meekhanie jest oparty na założeniu, że ciekawe rzeczy dzieją się na styku kultur. Tam, gdzie mieszają się zwyczaje, religie, narody, plemiona, tam się coś dzieje. Tam jest ten wielki, wrzący kocioł, w którym pojawiają się nowe idee, z którego wyrastają nowe kultury. To, że toczą się nieustanne walki o władzę, pieniądze, czasami o religię, nie przeszkadza jednocześnie tym ludziom handlować ze sobą, wymieniać pomysły, podkradać je sobie czasami. W Europie mieliśmy to przez wiele, wiele lat i to był jeden z głównych motorów, mam wrażenie, rozwoju cywilizacji europejskiej. Od południa napierało na nas imperium osmańskie, z którym przez stulecia toczyliśmy zaciekłe walki. Nie przeszkadzało to jednocześnie prowadzić handel z muzułmanami, wymieniać z nimi pomysły, czasem im je podkradać jak na przykład cyfry. Tak rodziła się nasza cywilizacja, chociaż często nie chcemy przyznać, że wiele zawdzięczamy światowi islamu. Wydaje mi się, że to bardzo ciekawy materiał literacki.

opowiesci-z-meekhanskiego-pogranicza

Jak to się dzieje, że autor fantasy wymienia wśród swoich inspiracji autorów parających się science fiction, Lema i Zajdla?

Bardzo cenię Stanisława Lema i Janusza A. Zajdla, ale także J.R.R. Tolkiena z jego nieśmiertelnym „Władcą pierścieni” i Henryka Sienkiewicza, w którym zaczytywałem się przed laty i po którego książki nadal sięgam bardzo chętnie. W Meekhanie szybciej znajdziemy Zajdla niż Lema, który miał dość ambiwalentny stosunek do fantasy. Zajdel był pisarzem z zacięciem socjologicznym, który często umieszczał akcję swoich powieści w niezwykłych kulturach. To, że akurat używał sztafażu science fiction nie ma dla mnie większego znaczenia. I tak pozwala to rozpoznać wzorce, z którymi się dzięki niemu zapoznałem.

A co ma wspólnego twoja twórczość z prozą Stanisława Lema?

Meekhan powstaje w sposób dość spontaniczny. Nigdy nie pisałem i raczej nie będę pisał według konspektu, rozpisując poszczególne sceny i wypełniając strony. Najlepsze pomysły, najlepsze dialogi, najlepsze rozwiązania fabularne przychodzą mi w trakcie pisania. Idę za opowieścią i pozwalam się jej czasem zaskakiwać. Wiem, że Stanisław Lem napisał „Solaris” w podobny sposób, więc przynajmniej tyle mamy wspólnego, oprócz takiego „drobiazgu”, że to on właśnie był jednym z tych twórców, którzy sprawili, że pokochałem fantastykę.

Literatura fantasy to podgatunek, który stosunkowo łatwo dociera do czytelników spoza kręgu miłośników fantastyki. Czy jest na to szansa w przypadku „Pamięci wszystkich słów”?

W swoich książkach staram się czytelnikom, którzy nie są fanami fantasy, zaoferować przygodę, intrygę, interesujący świat i ciekawych bohaterów. To pełnokrwiste postacie, kierujące się pewnym kodeksem moralnym, wartościami, z którymi czytelnicy mogą się identyfikować. Do tego meekhańskie opowieści toczą się na wielu płaszczyznach. Od szerokich, jak polityczne religijne, militarne i gospodarcze, aż do historii obejmujących najprostsze ludzkie losy i dramaty. Wiem też, od sporej grupy czytelników, że nawet osoby, które normalnie rzadko sięgają po fantastykę, są z tych książek zadowolone. Do tego warto zaznaczyć, że „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” mają tę cechę, że lekturę i przygodę z Meekhanem można zacząć od dowolnego tomu. W tym od „Pamięci wszystkich słów”, choć to już czwarta część cyklu.

fot. Jan Kosik

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategoria: wywiady