banner ad

Whisky, jazz, bieda i gangsterzy

23 stycznia 2014

nowy-jork-zbuntowanyEwa Winnicka „Nowy Jork zbuntowany. Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów”, wyd. Dom Wydawniczy PWN
Ocena: 8 / 10

Serial produkcji HBO „Zakazane Imperium” doskonale oddaje klimat Stanów Zjednoczonych początku lat dwudziestych poprzedniego stulecia. W tym przypadku mamy do czynienia z mrocznym światem pełnym: bezlitosnych mafiosów, surowych zakazów, dzikiej muzyki i chronicznej biedy. W podobnym tonie jest książka Ewy Winnickiej zatytułowana „Nowy Jork zbuntowany. Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów”. Zapraszam na pasjonującą podróż po metropolii, w której mit dostatniego życia dla wielu Europejczyków zakończył się bolesnym rozczarowaniem.

Autorka książki słusznie przywołuje słowa niejakiego Johna Dos Passosa, który bardzo obrazowo przedstawił paradoks związany z wprowadzeniem absolutnego zakazu sprzedaży napojów wyskokowych. „Słodki Jezu, prohibicja doprowadzi to miasto do całkowitej zguby. Idziesz do restauracji i zamawiasz czysty bulion. Zanim się zorientujesz, połykasz łyżki procentowego koktajlu wprost z głębokiego talerza(…) Nie ma szansy uniknąć alkoholu”. Prohibicja doprowadziła do tego, iż pełną kontrolę nad produkcją napojów wysokoprocentowych przejęła mafia. W Nowym Jorku zaczęło powstawać tysiące nielegalnych lokali sprzedających whisky, w których skorumpowani politycy, urzędnicy i policjanci, zasiadali do jednego stołu z rasowymi gangsterami. Nie o takie Stany Zjednoczone walczył kongresmen Andrew Volstead ? pomysłodawca Poprawki XVIII do Konstytucji. Surowe kary za dystrybuowanie i produkcję alkoholu nie zatrzymały przestępczych działań na nieporównywalną dotąd skalę. Ewa Winnicka podkreśla, że „szlachetny eksperyment” zbiegł się w czasie z rewolucją obyczajową i wielkim wzrostem gospodarczym.

„Nowy Jork zbuntowany…” nie skupia się wyłącznie na pokazaniu nieustannej walki z mafią i zarządzanymi przez nich nielegalnymi barami. Znajdziemy tam całą masę interesujących wiadomości dotyczących pozostałych aspektów nowojorskiego życia na początku lat dwudziestych. Badaczka szczegółowo opisuje: architektoniczne cuda naradzającej się metropolii, nowe (dość szokujące purytańską część społeczeństwa) trendy w modzie i iście szarlatańską muzykę, rozwój organizacji feministycznych i Ruchu Wstrzemięźliwości czy burzliwą konfrontację konserwatystów ze zwolennikami teorii ewolucji. Pani Winnicka dużo uwagi poświęca rosnącym dysproporcjom między sferą bogaczy a coraz powszechniejszą biedą. Uwypukla ciężkie, praktycznie spartańskie warunki, w jakich przyszło żyć setkom tysięcy emigrantów, oraz obojętność większości włodarzy na ich żałosny los ? w tym nędzę setek małoletnich sierot. Z drugiej strony ukazuje przepych, w jakim żyją wpływowi inwestorzy, hedonistyczne poglądy inteligencji oraz nowatorskie dzieła odważnych literatów (świetnie zilustrowane przez Francisa Scotta Fitzgeralda w „Wielkim Gatsbym”), a także gwałtowny rozwój filmografii.

Niebagatelną rolę odgrywają wszelakie zdjęcia, ilustracje oraz wycinki z tamtejszych gazet, umiejętnie wplecione w treść książki. Podczas przeglądania tychże kadrów przeżyjemy cały wachlarz emocji. Począwszy od zapierającego dech w piersiach widoku strzelistych wieżowców na Manhattanie, radości z oglądania zdjęć gwiazd tamtego okresu (m.in. Louisa Armstronga czy przywołanego już Fitzgeralda i jego wybranki życiowej), a skończywszy na smutku wynikającym z dramatu biedoty. W książce pojawia się również kilka sugestywnych rysunków, które na długo pozostaną w pamięci czytelników recenzowanej pozycji, choćby: agitacyjny plakat ukazujący świętujących dżentelmenów nad grobem ogromnej butelki whisky, ironiczna ilustracja chciwego bankiera czy karykatura posępnej staruszki Carrie Nation ? sławetnej działaczki na rzecz trzeźwości, rozbijającej butelki z wyskokowym trunkiem małą siekierą.

„Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów” to pasjonująca wizytówka Stanów Zjednoczonych z dawnej epoki. Ewa Winnicka wzorowo odrobiła lekcję, dzięki czemu otrzymaliśmy doskonałą lekturę na długie godziny. Gromkie brawa należą się samemu wydawnictwu PWN za: bezbłędne wydanie, przykuwającą uwagę okładkę oraz kredowy papier i żywą kolorystykę. Prosimy więcej takich wciągających publikacji.

Mirosław Skrzydło

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: recenzje