banner ad

Wędrówka nieśmiertelnych dusz

4 grudnia 2017

Fabien Nury, Mathieu Lauffray, Mario Alberti, Zhang Xiaoyu, Tirso, Eric Henninot „Legion. Kroniki”, tłum. Jakub Syty, wyd. OMG! Wytwórnia Słowobrazu
Ocena: 9 / 10

Wampiry to istoty nieustannie poszukujące. Nie tylko krwi niewinnych ofiar, ale też swojego miejsca w świecie wyobraźni. W popkulturze występują jako romantyczni kochankowie, krwiożercze bestie, dandysi, arystokraci czy gwiazdy rocka. W komiksie „Legion. Kroniki” mamy natomiast okazję poznać te długowieczne istoty z nową cechą ? opanowały bowiem sztukę swoistej reinkarnacji. Diabelsko interesujące założenie!

Historia zaczyna się od momentu śmierci Vlada Drakuli Tepesa. Data uśmiercenia słynnego władcy Transylwanii stanowi początek krwawej opowieści o wampirzym rodzie, którego dwójka przedstawicieli ? wspomniany Vlad, ale również jego młodszy brat imieniem Radu ? od wieków pociągają za sznurki historii świata. Fabrien Nury skonstruował wielopiętrową, misternie dopracowaną intrygę łączącą w sobie elementy charakterystyczne dla romansu, powieści przygodowej i nadnaturalnej grozy. Mozaika różnorodnych motywów olśniewa.

Nury otworzył przed nami kronikę, w której wampiryczne postacie zyskały głębię człowieczeństwa. Vlad i Radu, mimo iż należą do rasy nieboskich istot, targani są ludzkimi emocjami. Erotycznym pragnieniem, a właściwie żądzą posiadania, chęcią dominacji, ale również, czasami, troską ? ba! ? współczuciem i przywiązaniem wobec niektórych przedstawicieli homo sapiens. A okazji ku temu jest niemało, jako że akcja komiksu rozpisana została na kilka stuleci. W tym czasie poznajemy czwórkę najważniejszych bohaterów, odmiennych wcieleń braci Tepesów.

„Legion. Kroniki” zaczyna się w dzikiej Transylwanii, gdzie dni panowania Vlada są policzone ? wojska sułtana szturmują bowiem bramy rumuńskiej twierdzy. Śmierć nie jest jednak w tym przypadku końcem, lecz jedynie początkiem. Bracia z legendarnej dynastii w młodości zyskali zdolność do tego, aby ich dusza mogła przetrwać w innych ciałach. I choć ceną jest tak naprawdę wyzbycie się ludzkiej natury, to któż z nas nie pragnąłby żyć wiecznie? Rodzeństwo nie zazna jednak spokoju, gdyż chęć dominowania i władzy rodzi konflikt pomiędzy Vladem a Radu. Nury okazał się mistrzem w motywowaniu swoich bohaterów, kreśląc sugestywnie upiorne charaktery.

Francuski artysta wykazał się też zmysłem do wykorzystywania potencjału konkretnych epok historycznych, w których osadził akcję swojego komiksu. Poznajemy zatem dzieje związane z odkryciem Ameryki i kolonizacją rdzennej ludności przez hiszpańskie wojska, zaakcentowane są wątki dotyczące działań demonicznej inkwizycji, przedstawiono również polityczno-militarne zmagania w Europie zdominowanej przez Napoleona Bonaparte oraz kształtowanie się czasów wiktoriańskich, a na końcu docieramy do wydarzeń nieomal współczesnych, to znaczy do XX wieku, w którym działa się przecież akcja komiksu „Jam jest Legion”. To naturalne połączenie wynika z faktu, że „Legion. Kroniki” stanowi tak naprawdę prequel recenzowanego jakiś czas temu albumu.

Z wampirycznych podań i legend Nury potrafił wydestylować esencję, dodając jednak do tej popkulturowej mikstury autorskie składniki. Dzieci Nocy są tutaj niby ludzkie, a jednak zwierzęce, wyrachowane, ale czasami zaskakująco wrażliwe. Zresztą jest w tym komiksie scena, w której Gabriella De La Fuente, hiszpańska szlachcianka owładnięta wampirzym demonem, konstatuje: „dziwne, jak każde z moich wcieleń zaważa na mej osobowości”. Dzięki temu właśnie udało się uzyskać tak wciągającą opowieść rozpisaną na kilkoro różnych, złożonych osobowości. Żołnierze i najemnicy, szpiedzy i duchowni, europejscy władcy i watażkowie… a każdy z nich prowadzony przez wewnętrzną bestię. Czyste złoto!

Nie byłyby jednak ?Kroniki? dziełem tak efektownym, gdyby nie wizualizacja tych zadziwiających pomysłów. Do współpracy z Nurym zaproszono kilku artystów, a każdy wykazał się doskonałym wyczuciem do historii naznaczonej potępieńczym pięknem. Innymi słowy ? romansu połączonego z horrorem. Akcentowana jest zmysłowa erotyka w scenach, w których dochodzi do zbliżenia kochanków ? choćby wspomnianej Gabrielli i jej pasierba Martina. Wyjątkowo na tym polu radzi sobie Mario Alberti, kreślący miłosne obrazy w nader pociągający sposób. Na szczególną uwagę zasługują też prace Zhanga Xiaoyu, który zajął się graficznym opracowaniem historii losów Armanda Malachiego z 1812 roku. Wojenna zawierucha i batalistyczne sceny potrafią przykuć uwagę. Wymieniam dwóch, ale tak naprawdę każdemu z artystów biorących udział w tym projekcie udało się w satysfakcjonujący sposób zobrazować dzieje upiornej rodziny.

„Kroniki. Legion” to prawdopodobnie jedna z najbardziej wciągających historii traktujących o wampirach, w której z szacunkiem odniesiono się do klasycznych motywów rodem z powieści Brama Stokera (swoją drogą on również pojawia się w komiksie). Ale jest to też próba reinterpretacji niektórych mitów. Fabien Nury sprawił, że ród Vlada Drakuli zyskał nowe, szlachetne i piękne oblicze. Diabolo perfecto!

Marcin Waincetel

Tagi: , , , ,

Kategoria: recenzje