banner ad

W poszukiwaniu

25 czerwca 2015

Lost-and-FoundZadie Smith „Lost and found. Opowiadania”, tłum. Michał Kłobukowski, wyd. Znak
Ocena: 6 / 10

Znajdujące się w książce trzy opowiadania: „Martho, Martho”, „Hanwell w piekle” oraz „Ambasada Kambodży” stanowią pierwsze próby Zadie Smith w tej formie literackiej. Zostały one napisane dla dwóch czasopism, z którymi autorka czuje się w jakiś sposób związana: „Granty” oraz „New Yorker”. Brytyjska pisarka ? jak sama o tym wspomina ? miała małe problemy adaptacyjne przy przejściu od powieści do krótszej formy prozatorskiej.

Zadie Smith określiła opowiadanie jako formę literacką, która pozwala skupić się na detalach pomijanych zazwyczaj w powieści. Nie jest ono czymś w rodzaju porzuconej na pewnym etapie książki, ale autonomicznym bytem. Bohaterowie nie muszą być przedstawiani w każdym przejawie swej egzystencji, na pierwszy plan wysuwa się raczej jakiś jej aspekt, część, którą autor postanawia opisać. Ich dzieje nie muszą być metaforą czegoś większego, parabolą losu ludzkiego, postacie mogą być po prostu sobą. Takie właśnie: prawdziwe i autentyczne osoby poznajemy w opowiadaniach Smith.

Bohaterką i zarazem narratorką opowiadania „Martho, Martho” jest Pam, właścicielka agencji nieruchomości. Pewnego dnia do drzwi jej biura puka Martha, która zjawiwszy się w mieście, pragnie jak najszybciej znaleźć dla siebie jakieś lokum. W trakcie podróży kobiet po różnych mieszkaniach poznajemy historie ich właścicieli. Raz są to opowieści smutne, innym razem wesołe. Również powściągliwa i nieco obcesowa Martha, jak się okazuje, ukrywa za kamienną twarzą przykre doświadczenia, którą poznajemy kawałek po kawałku.

Narratorem opowiadania „Hanwell w piekle” jest mężczyzna, Clive, który opowiada córce niejakiego Hanwella historię życia jej ojca. Byli oni dobrymi znajomymi w latach młodości, razem wstępowali w dorosłość, wspólnie pocieszali się i motywowali, kiedy ich pomysły na życie nie wypaliły i obaj znaleźli się na dnie. Claire ? bo tak kobiecie na imię ? pragnie dowiedzieć się od rozmówcy, dlaczego jej ojciec porzucił swoją rodzinę przed laty. Sądzi, że jeśli nawet Clive nie zna powodów, które kierowały jego przyjacielem, to być może chociaż będzie w stanie, nawet pośrednio, rzucić nieco światła na tę kwestię.

W ostatnim i najdłuższym opowiadaniu zatytułowanym „Ambasada Kambodży” poznajemy Fatou, pochodzącą z Wybrzeża Kości Słoniowej młodą kobietę, która jest zatrudniona w Londynie przez majętne małżeństwo jako pomoc domowa. Słowo: „zatrudniona” być może nie jest tutaj właściwe, ponieważ Fatou cały czas zastanawia się, czy w istocie nie jest niewolnicą Anglików. Pan domu zabrał jej zaraz po przyjeździe paszport i dodatkowo za jej pracę nie płaci jej wynagrodzenia, twierdząc, że koszty utrzymania służącej w ich domu są na tyle wysokie, że pokrywają jej ewentualną pensję. Bohaterka ma tylko jednego przyjaciela: pochodzącego z Nigerii Andrew, z którym spotyka się czasem, aby dyskutować na „głębokie” tematy. Jednakże jej uwagę pochłania wciąż odgrodzona od świata ambasada Kambodży, gdzie niemal codziennie widzi latającą nad murem lotkę do badmintona.

Ciekawi mnie, dlaczego wydawca nie zdecydował się na przetłumaczenie na język polski tytułu zbioru. „Lost and Found” ? zgubione i odnalezione. Tytuł wiele mówi, w jakiś sposób tłumaczy, co bohaterów poszczególnych opowiadań łączy. Wszyscy coś zgubili i nie ustają w wysiłkach, aby to odnaleźć. Jest to coś ważnego, niewymiernego, co pozwoliłoby im zrozumieć i być może zaakceptować swoje życie. Tkwi w nich jakieś dogłębne uczucie straty, którą starają się zapełnić, a równocześnie nie chcą o niej zapominać ? doszukują się w niej jakiegoś ukrytego sensu.

Rafał Siemko

Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje