banner ad

W okowach przeszłości ? recenzja książki „Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie” Jesmyn Ward

5 maja 2019

Jesmyn Ward „Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie”, tłum. Jędrzej Polak, wyd. Wydawnictwo Poznańskie
Ocena: 7 / 10

Zdawać by się mogło, że w XXI wieku w Stanach Zjednoczonych rasizm powinien być pojęciem abstrakcyjnym; niechlubną przeszłością, która uwiera jak kamień w bucie. Że podział na czarnych i białych już dawno przestał mieć jakiekolwiek znaczenie, a dzisiejsze amerykańskie społeczeństwo z dumą nadaje sobie miano postrasistowskiego. Niestety, nic bardziej mylnego?

Jesmyn Ward jest dwukrotną zdobywczynią amerykańskiej nagrody National Book Award. „Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie” to pierwsza powieść afroamerykańskiej pisarki przełożona na język polski. Trzeba podkreślić, że przełożona z pieczołowitością i czułością. Jędrzej Polak obdarował polskiego czytelnika historią przemocy i miłości; historią budzącą odrazę i zachwyt. Polskie tłumaczenie „Śpiewajcie?” nie zostało odarte z magii, która sprawia, że powieściowa rzeczywistość zdaje się być mniej brutalna i autentyczna.

Mamy tu do czynienia z książką polifoniczną ? rozpisaną na trzy odmienne głosy. Jednym z głównych bohaterów oraz narratorów będących oczyma czytelnika w świecie głębokiego południa Stanów Zjednoczonych, jest trzynastoletni Jojo. Chłopiec wychowywany przez babcię i dziadka, których nazywa mamcią i tatkiem. Nastolatek, podobnie jak i jego młodsza siostra Kayla, widzi duchy, które towarzyszą im w codziennym życiu.

Drugi głos należy do Leonie, matki Jojo i Kayli. Uzależnionej od narkotyków i bezgranicznie zakochanej w swoim partnerze, Michaelu, przybywającym w więzieniu. Uczucie, jakim go darzy, zdaje się być silniejsze niż matczyna miłość, której z pewnością jej brakuje.

Ostatnim z głosów jest Bogaś, przedstawiciel świata zmarłych. Chłopiec, który wraz z dziadkiem Jojo został niegdyś osadzony w więzieniu. Zakład w swej strukturze bardziej przypominał wówczas niewolniczą pracę na polach bawełny niż obecne miejsce, w którym odsiaduje wyrok ojciec rodzeństwa. Bogaś nie wie, jak umarł, i za wszelką cenę chce, aby Jojo pomógł mu się tego dowiedzieć.

Realizm magiczny, którym posłużyła się pisarka w konstruowaniu historii afroamerykańskiej rodziny, stał się pomostem łączącym życie ze śmiercią oraz przeszłość z teraźniejszością. Świat żywych współistnieje na jednej przestrzeni ze światem duchów błąkających się wokół, nie mogąc spokojnie odejść. Ich okowami jest brutalna przeszłość, nieprzerwanie łącząca się ze światem żywych ? domagająca się wyjaśnienia i zatroszczenia.

Powieść Ward przedstawia świat brutalny i jednocześnie pełen miłości. Brutalna i krwawa jest historia południa Stanów, które wciąż żyje przeszłością ? jednoznacznym podziałem na lepszych białych i gorszych czarnych. Miłość przejawia się natomiast w relacjach rodzinnych ? między Jojo i Kaylą, wnuczkami i dziadkami oraz Leonie i Michaelem ? i to ona sprawia, że czytelnikowi łatwiej jest towarzyszyć bohaterom w świecie prochów i wspomnień.

„Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie” jest historią inicjacji i zatracenia. Inicjacji Jojo i zatracenia Leonie. Opowieścią drogi, w trakcie której dopełniają się losy głównych bohaterów. Historią przeszłości, nieubłaganie domagającej się zakończenia; wymazania znaku zapytania i postawienia stanowczej kropki. Przedstawiony świat współczesnego głębokiego południa Stanów Zjednoczonych zdaje się nie różnić zbyt wiele od tego sprzed końca XIX wieku, gdy kolor skóry decydował o byciu człowiekiem.

Paulina Janota

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: recenzje