banner ad

Ujmujące romansowanie z polską historią – recenzja książki „Czarna Góra” Andrzeja Pilipiuka

12 marca 2021

Andrzej Pilipiuk „Czarna Góra”, wyd. Fabryka Słów
Ocena: 6 / 10

Andrzej Pilipiuk powraca z nowym zbiorem opowiadań – „Czarna Góra”. Tym razem nie mamy do czynienia z przygodami jego najsłynniejszej postaci, Jakuba Wędrowycza, ale poznamy między innymi kolejne karty z życiorysów również popularnego doktora Pawła Skórzewskiego oraz „poszukiwacza zabytków” Roberta Storma.

„Czarna Góra” nie jest z pewnością zbiorem idealnym. Wysuwają się tu na podium opowiadania osadzone w polskich dziejach, ze zgrabnie zaimplementowanym wątkiem fantastycznym lub napisane w konwencji historii alternatywnej. Nieco słabiej wypadają teksty, których akcja rozgrywa się współcześnie, a główną postacią jest wspomniany już Storm.

Pilipiuk, jako miłośnik i znawca historii, dobrze czuje się w kreacjach historycznych fabuł, w których zdecydowanie potrafi zaserwować więcej dynamizmu i akcji. Utwory ze Stormem też dowodzą znacznej wiedzy autora z dziedziny chociażby sztuki czy archeologii, jednak cierpią na dość wyraźną stagnację. Brak im tempa, przez co sama opowieść miejscami zaczyna nużyć.

Jednym z najlepszych tekstów jest tytułowa „Czarna Góra”, podejmująca temat młodzieńczych lat Skórzewskiego i jego podróży przez pustkowia Sybiru, gdzie zetknął się z tajemniczym pasożytem, którego ofiarą padali co rusz poszukiwacze złota. To zgrabnie poprowadzona opowieść z ciekawym wątkiem science fiction. Jednocześnie w interesujący sposób przywołuje wątek polskiego patriotyzmu w okresie zaborów. Z jednej strony mamy dobrze oddany klimat i scenerię tamtych czasów i okolic, z drugiej otrzymujemy to, co w historiach ze Skórzewskim najlepsze – naukowe zacięcie i eksplorację nieznanego.

Następna w kolejności nowela o dość niejednoznacznym tytule „Decha” oparta została na intrygującym pomyśle: Robert Storm poszukuje dawno zaginionego jachtu pewnego znanego francuskiego pisarza (dodam jedynie, że większość miłośników fantastyki zaczytywała się w dzieciństwie w jego powieściach). I tu właśnie da się zauważyć problem, o którym nadmieniałem. Z jednej strony opowiadanie zachwyca ogromem wiedzy, rozległą faktografią, na podbudowie której autor konstruuje fabułę, z drugiej zaś nie dzieje się zbyt wiele, by przykuć uwagę. Pozornie jest to historia poszukiwania skarbu, ale bliżej tu do mało romantycznego realizmu takich wypraw niż do ich popkulturowego wyobrażenia rodem z Indiany Jonesa. Sensacyjno-przygodowa otoczka mogłaby w znacznym stopniu wzmocnić atrakcyjność „Dechy”.

Dokładnie tę samą sytuację mamy w kolejnym tekście z Robertem Stormem – w „Dwóch czaszkach”. Poszukiwania opierają się na nieograniczonej wręcz wiedzy bohatera i jego ogólnej erudycji oraz zdolnościach dedukcyjnych. Do tego dochodzi ocieranie się o warszawski półświatek… Brzmi obiecująco, ale brak tu spektakularnych zdarzeń, które pasowałyby do konwencji, z którą poszukiwanie „skarbów” się kojarzy.

„Grom” to kolejny mocny punkt zbioru i naprawdę ciekawa historia alternatywna. Rzecz dzieje się pod koniec lat 20. ubiegłego wieku, gdy Polska próbuje utrzymać kruchą, niedawno odzyskaną niepodległość i bezustannie zagrożona jest ze strony niegdysiejszych zaborców niekoniecznie pogodzonych ze zmianą status quo w centralno-wschodniej Europie. Marszałek Piłsudski rządzi krajem twardą ręką, jednocześnie borykając się z pokłosiem nie tak dawnego zamachu na sobór przeprowadzonego za pomocą pierwszej bomby atomowej skonstruowanej przez Mościckiego w Warszawie. Kiedy okazuje się, że młody carewicz z Imperium Rosyjskiego ma zjawić się w stolicy Polski, by objąć stanowisko nowego ambasadora, polskie władze i wywiad stają w obliczu wielkiego ryzyka zamachu, mogącego niechybnie doprowadzić do kolejnej wojny z potęgą carskiej Rosji… Bardzo ciekawa, przemyślana wizja Polski, która rozwinęła się zgoła inaczej niż to pamiętamy z historii. Jest tu wątek szpiegowski, jest wielka polityka, galeria historycznych postaci i problemy zwykłych ludzi… Miejmy nadzieję, że autor wróci do tego tematu w kolejnych publikacjach.

Ostatnią nowelą w zbiorze jest „Jesienny deszcz” – historia z okresu II wojny światowej, w której Antonio Knot, mieszkający w Wenecji bliski przyjaciel Malwiny Skórzewskiej, zostaje zmuszony przez hitlerowców do pomocy w poszukiwaniach zaginionego, wręcz mitycznego manuskryptu z jedną z nieznanych kompozycji Vivaldiego. Pilipiuk podejmuje wątek grabieży dzieł sztuki i kulturowego dorobku przez Niemców podczas wojny, dodatkowo wzbogacając fabułę o subtelne elementy fantastyczne. Wydarzenia zostały zgrabnie osadzone w realiach historycznych, choć miejscami bywa infantylnie. Opowieść jest dość kameralna i statyczna, przez co zdaje się nie wykorzystywać w pełni potencjału drzemiącego w wyjściowym pomyśle.

„Czarna Góra” to zbiór co najmniej dobry, choć do doskonałości trochę mu jednak brakuje. Pokazuje solidny rzemieślniczy warsztat Pilipiuka oraz jego rozległą wiedzę z wielu dziedzin, choć chciałoby się więcej oczekiwanego w tego typu historiach rozmachu. Dla nowych czytelników książka może stanowić zadowalające wprowadzenie w twórczość pisarza, dotychczasowi mogą niekiedy kręcić nosem, ponieważ oczekiwali na mocniejsze uderzenie.

Mariusz Wojteczek

Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje