Trudne powroty

21 stycznia 2019

Frank Miller, Brian Azzarello, Andy Kubert, Klaus Janson, Brad Anderson, Alex Sinclair „Batman: Mroczny Rycerz ? Rasa Panów”, tłum. Tomasz Sidorkiewicz, wyd. Egmont
Ocena: 8 / 10

„Rasa Panów” stanowi udane zwieńczenie kapitalnej serii „Mroczny Rycerz” Franka Millera, której pierwszy tom (powstały, bagatela, w 1986 roku), zatytułowany „Powrót Mrocznego Rycerza”, zyskał miano dzieła kultowego. Twórca „Sin City” wespół z równie popularnym scenarzystą Brianem Azzarello („100 naboi”) i grupą doświadczonych artystów komiksowych (vide: Andy Kubert, Klaus Janson czy Brad Anderson) kontynuuje pasjonujące przygody wiekowego Człowieka Nietoperza i innych ikonicznych postaci z uniwersum DC Comics. Strzeżcie się! Nadciągają groźni kultyści z Kryptonu, zagrażający bezpieczeństwu ludzkości.

Wspomniany „Powrót Mrocznego Rycerza” uchodzi za jedną z najlepszych historii z Batmanem w roli głównej. Miller zaserwował nam niezwykle wciągającą i wiarygodną przypowieść o świecie pozbawionym wartości wyższych, buncie wobec wyniszczającego systemu i postępującym szaleństwie, a jednocześnie niepokojącą wizję niedalekiej przyszłości. Twórca „300” po mistrzowsku skrytykował w swym słynnym dziele współczesność, zimnowojenne nastroje, coraz bardziej agresywne i wszechobecne media oraz ówczesne systemy polityczne. Kapitalnie wypadały walki protagonisty komiksu z jego słabościami i postępującą starością, a także burzliwe relacje z innymi trykociarzami. W „Powrocie Mrocznego Rycerza” otrzymaliśmy kilka kanonicznych scen z udziałem Człowieka Nietoperza, choćby jego ostateczną konfrontację z obłąkanym Jokerem, starcie z Two-Face?m czy zaciętą bitwę ze stojącym po stronie rządu Człowiekiem ze Stali.

W przypadku „Rasy Panów” mamy do czynienia z opowieścią o mniejszym ciężarze gatunkowym, pozbawioną tak wyraźnego komentarza polityczno-społecznego, potraktowanego w tym przypadku dość marginalnie. Duet uwielbianych scenarzystów ukazuje nam Gotham bez swojego obrońcy, który ponownie został uznany za zmarłego. Schedę po nim przejęła Carrie Kelley, jego niedawna sojuszniczka, kolejne (tym razem żeńskie) wcielenie Robina. Inni superbohaterowie (Wonder Woman, Flash) wycofali się z życia publicznego, a Ostatni Kryptończyk zapadł w wieczny sen w lodowej samotni.

W tak zwanym międzyczasie przyglądamy się Atomowi, który stara się pomóc mieszkańcom pomniejszonego miasta Kandor powrócić do normalnych rozmiarów. Jednocześnie na scenę wkracza córka Supermana i Wonder Woman (Lara), którą poznaliśmy we wcześniejszym, niezbyt satysfakcjonującym tomie „Batman: Mroczny Rycerz Kontratakuje”. Działania Atoma kończą się sukcesem ? niestety okazuje się, że na Kandorze władzę poprzez terror zdobyła niebezpieczna sekta dowodzona przez charyzmatycznego, sadystycznego Quara. Żeby tego było mało, szybko dołącza do nich podatna na wpływy z zewnątrz Kara. Powracający z niebytu Bruce Wayne wraz z Carrie będzie zmuszony (po raz kolejny) ocalić Ziemian przed groźnymi najeźdźcami. Pomoc zamrożonego Supermana i innych herosów może okazać się nieodzowna.

Miller i Azzarello bardzo udanie zaprezentowali poszczególne postaci, ich motywacje, działania, niepokoje i trudne wybory. Świetny występ w niniejszym albumie zaliczył doktor Atom, a także Wonder Woman, Carrie Kelley oraz nowa komisarz Gotham City, Yindel. Najlepsze wrażenie sprawia natomiast zagubiona Lara ? sceny z jej udziałem są doskonale rozpisane, potwierdzają kunszt scenopisarski amerykańskich mistrzów komiksu. W albumie otrzymujemy nawiązania do współczesnej polityki (wśród „gadających głów” pojawiają się Hillary Clinton oraz Donald Trump). Autorzy „Rasy Panów” pokazali także mechanizmy funkcjonujące w zastraszanym przez tyrana społeczeństwie, ludzkie ułomności oraz bierność wobec globalnych zagrożeń.

Warstwa graficzna omawianego komiksu utrzymana jest w staroświeckim stylu, nawiązującym do albumów z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Andy Kubert i Klaus Janson dosłownie zjedli zęby na tworzeniu komiksów superbohaterskich, a ich kreska jest niezwykle precyzyjna i charakterystyczna. Dwa rozdziały zostały osobiście narysowane przez Franka Millera, którego pokochaliśmy za prace z cyklu „Sin City”. Wspomnieni rysownicy pierwszorzędnie oddali wygląd bohaterów (sędziwy Mroczny Rycerz jest tego najlepszym przykładem), a sceny walk są dynamiczne i przykuwające uwagę. Warto także pochwalić doskonale dobraną kolorystykę, będącą dziełem Brada Andersona oraz niesamowite szkice Andy’ego Kuberta.

„Batman: Mroczny Rycerz ? Rasa Panów” stanowi nie lada gratkę dla wielbicieli talentu Franka Millera i Briana Azzarello oraz oryginalnych przygód Mrocznego Rycerza. Rewelacyjne zakończenie wielkiego dzieła komiksu mainstreamowego, zapoczątkowanego przed ponad trzydziestoma laty.

Mirosław Skrzydło

Tagi: , , , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje