banner ad

Taka emfaza się nie zdarza?

27 września 2011

Guillaume Musso „Kim byłbym bez ciebie?”
Ocena: 2 / 10

Wszyscy wiemy, że Francuzi mają skłonność do emfazy, ale Guillaume Musso ? współczesny pisarz francuski ? nadużywa jej tak samo jak naszej cierpliwości.

Książka Musso, pod patetycznym tytułem ?Kim byłbym bez ciebie??, równie patetyczną treścią udowadnia, że jest ?niczym?. Autor stara się zapchać pompatyczno – sentymentalnymi efektami fabularne dziury, powstałe na zgliszczach niewykorzystanego pomysłu, ale w zamian za to sam do nich wpada. W rezultacie otrzymujemy niestrawną mieszankę brazylijskiej telenoweli, wierszoklectwa zakochanego nastolatka i elementów nadprzyrodzonych, wyjętych z dziecięcej wyobraźni ? choć opis książki sugerowałby raczej komedię romantyczną, opartą na żywym konflikcie przeciwieństw.

Mamy bowiem dwóch zaciekłych wrogów – Archibalda, sławnego złodzieja obrazów i Martina, policjanta walczącego z przemytnikami zabytków. Obaj panowie darzą uczuciem jedną i tę samą kobietę Gabrielle, będącą córką pierwszego, a ukochaną drugiego. Jako, że gra toczy się o wysoką stawkę czyli o miłość a także o męską ambicję, aż prosi się o dynamiczną fabułę, obfitującą w liczne przeszkody, starcia, barwne pojedynki słowne, skrywane intencje czy domagające się rychłego rozwiązania dylematy, która angażowałaby emocjonalnie czytelnika niczym zaciętego kibica mecz piki nożnej. Tymczasem ?Kim byłbym bez ciebie?? spływa po nas jak po kaczce. Nie potrafimy uwierzyć w świat wycięty z papieru ani w motywacje bohaterów, powiązanych ze sobą sparciałą nitką.

Gabrielle, o którą walczą obaj mężczyźni, nie zna za dobrze żadnego z nich. W Martinie zakochała się trzynaście lat temu, ale po krótkim romansie musieli się rozstać. Ojca w ogóle nie miała, gdyż zostawił ją jeszcze w pieluchach. Co więcej, spotyka obu mężczyzn dopiero w drugiej połowie powieści, by za chwilę ponownie ich stracić. Na czym więc opiera się cała dotychczasowa fabuła? Na nużącej pogoni Martina za Archibaldem, na działalności filantropijnej pierwszego (ratowanie upadłej prostytutki oraz wyrzuconego na śmietnik noworodka z AIDS), na tragediach (śmiertelna choroba, problematyczna ciąża), na wzdychaniu, wspomnieniach oraz latającym w powietrzu aniele.

Musso jak ognia unika żywego starcia między obydwoma przeciwnikami, nie mając pomysłu na rozwinięcie ich wzajemnej relacji. Prędzej pozwoli Martinowi i Archibaldowi bawić się w kotka i myszkę, niż stanąć naprzeciwko siebie twarzą w twarz ? próba dialogu ma miejsce dopiero w ostatniej części powieści, w nadnaturalnej przestrzeni, gdzie wszystkie chwyty są już dozwolone.

Kontakty bohaterów z Gabrielle ograniczone zostały za to głównie do kłótni (policjant nie może wybaczyć dziewczynie, że nie przyjechała na umówione spotkanie? trzynaście lat temu), przeprosin, żalów, pojednań bądź wymiany aforyzmów na poważne tematy. Postacie rozmawiają teatralnym językiem, rzucając ?wielkie słowa? ? pozbawione jakichkolwiek podtekstów, ukrytych smaczków czy humoru ? prosto na stół, przy którym nie chce się już dłużej siedzieć. Jeśli zaś chodzi o warstwę narracyjną ?Kim byłbym bez ciebie??, to jest ona rozchwiana pomiędzy płynnym i ?przezroczystym? a przesadnie napuszonym, infantylnym opisem. Podobnie rzecz się ma z fabułą. Do świata wydarzeń (wzorowanego na tym realnym) pod koniec zakrada się transcendencja, w walącym po oczach białym prześcieradle. Nikt się jednak na to nie nabierze, choć ? paradoksalnie ? francuskiemu pisarzowi wróży się światową karierę…

Emilia Dulczewska ? Maszota

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje