banner ad

Superbohater i misja niemożliwa

9 marca 2014

Czarna listaFrederick Forsyth „Czarna lista”, wyd. Albatros
Ocena: 6 / 10

Debiutancką powieść Forsytha zatytułowaną „Dzień Szakala” brytyjskie Stowarzyszenie Pisarzy Literatury Kryminalnej sklasyfikowało na siedemnastym miejscu pośród stu najlepszych kryminałów wszech czasów. Forsyth nie tylko stworzył pierwowzór thrillera politycznego, ale także wpłynął na kształt brytyjskiego prawa, które zmieniono w 2003 roku po to, aby uniemożliwić otrzymanie fałszywego paszportu w sposób opisany w książce. Autor doczekał się rzeszy wiernych fanów, ale także i naśladowców. Czasem bardzo dobrych. W tym miejscu należałoby wymienić chociażby Bernharda Jaumanna, którego powieść „Godzina Szakala” nie tylko tytułem, ale i konwencją nawiązuje do spuścizny Forsytha, pozostając jednocześnie powieścią autonomiczną. Sam Forsyth już niejednokrotnie zarzekał się, że kończy z pisarstwem, po czym serwował czytelnikom kolejną książkę. Podobnie jest i tym razem. Autor powraca z nowym dziełem ? opowieścią o terroryzmie i walce dobra ze złem. A wszystko to w uwspółcześnionych realiach.

2014 rok. W Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii mają miejsce seryjne zabójstwa i zamachy. Okazuje się, że zamachowcami i zabójcami kieruje ekstremizm religijny. Ale nie są to osoby, które od początku charakteryzowały się fanatyzmem. Co więc powoduje w nich taką przemianę? Prowadzący dochodzenia zauważają, że każdy z morderców posiadał na swoim komputerze serię kazań wypowiadanych przez zakamuflowanego mężczyznę, który występował na tle zasłony zapisanej cytatami z Koranu. Mężczyzna nawoływał do eliminacji niewiernych żyjących w bliskim otoczeniu jego słuchaczy. Siła wypowiedzi mówcy okazywała się tak wielka, że nawet zasymilowani muzułmanie, którym daleko było do radykalizmu, przechodzili przemianę i stawali się wojownikami gotowymi na śmierć w imię wyznawanej religii. Z racji zagrożeń, jakie niosły przemówienia Kaznodziei – taki pseudonim został mu nadany przez służby specjalne – jego osoba bardzo szybko znalazła się na tzw. „czarnej liście” jednostek przeznaczonych do zidentyfikowania i zlikwidowania. Zadanie jednak nie jest łatwe. Przede wszystkim trudność sprawia nie tylko rozpoznanie tożsamości mężczyzny, ale także odnalezienie miejsca, z którego wychodzą jego kazania. Misja ta zostaje zlecona najlepszemu człowiekowi w tym fachu. Od tej chwili tajemniczy Tropiciel nie spocznie, dopóki nie odnajdzie i nie zlikwiduje nowego guru terrorystów. Zwłaszcza, że w pewnym momencie misja okazuje się nie tylko zadaniem służbowym. Tropiciel ma swoje osobiste porachunki z Kaznodzieją. Pomaga mu cały sztab specjalistów oraz pewien chłopiec – nastolatek z zespołem Aspergera, który jest specjalistą od cyberprzestrzeni.

Pisarstwo Forsytha charakteryzuje oszczędny, ale jednocześnie ukierunkowany na szczegół język. Również w przypadku „Czarnej listy” mamy do czynienia ze skonkretyzowanym i reporterskim stylem. Z jednej strony to zaleta, ale z drugiej czytanie jego powieści to przeprawa przez krótkie i trochę toporne zdania, które mkną z prędkością nie mniejszą od rozwijającej się akcji. Można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z notatką stworzoną na potrzeby scenariusza filmowego. Dzieje się bardzo dużo, ale paradoksalnie właściwa akcja nabiera rozmachu dopiero pod koniec, zresztą dość przewidywalny i przeidealizowany. Superbohater, silny fizycznie i psychicznie, zmierza w określonym kierunku. Nic nie jest w stanie go powstrzymać i pokonać. Widać, że intryga jest grubymi nićmi szyta, zaś czytelnik nie ma problemu z jasnym określeniem tego, co jest w powieści dobre, a co złe. Chociaż trzeba przyznać, że Forsyth oddaje także sprawiedliwość wyznawcom islamu, jasno wskazując, iż właściwym zagrożeniem jest jedynie radykalny odłam tej religii. Psychologizm postaci zredukowany został do minimum. Jeśli nawet występuje w powieści, to objawia się poprzez zarysowanie procesu dorastania oraz czynników mających wpływ na osobowość dwóch głównych postaci – Tropiciela i Kaznodziei.

Jeżeli ktoś nie był fanem twórczości Forsytha, to szczerze mówiąc, jego ostatnia powieść również go nie przekona. Trzeba jednak przyznać, że mimo upływu lat autor wciąż nie stracił swojej umiejętności inteligentnego przeplatania faktów z wydarzeniami fikcyjnymi. Znakomicie odnajduje się także we współczesnym świecie, nie tylko pośród aktualnych zagrożeń, ale również nowych technologii. Historie wymyślane przez Forsytha z pewnością znakomicie sprawdzają się jako prawie gotowe scenariusze filmowe. Jednak jako powieści – już niekoniecznie dla wszystkich.

Ewelina Dyda

Tematy: , , , ,

Kategoria: recenzje