banner ad

Spotkanie klubu AA

9 września 2011

Stephen King „Czarna bezgwiezdna noc”
Ocena: 6 / 10

Stephen King, człowiek ? instytucja amerykańskiej literatury grozy jest niezniszczalny. Czy to nałogi czy poważne wypadki drogowe ? nic nie jest w stanie powstrzymać go przed wypuszczeniem co roku przynajmniej jednej opasłej książki. Właśnie na polskim rynku ukazała się najnowsza z nich, zbiór czterech mini-powieści zatytułowany ?Czarna bezgwiezdna noc?.

Tematem przewodnim zbioru jest druga, obca człowiekowi, mordercza strona jego natury.
W ?1922? pewien rolnik, przywiązany do ziemi i nieśpiesznego, wiejskiego trybu życia nie potrafi pogodzić się z naciskami żony na sprzedaż posiadłości i przeprowadzkę do miasta. Decyduje się zabić kobietę, nakręcając tym samym spiralę nieszczęść, której nie mógł (albo nie chciał) przewidzieć. W ?Wielkim kierowcy? zgwałcona i pozostawiona na śmierć pisarka z zimną krwią planuje i wprowadza w czyn zemstę na swoim oprawcy. ?Dobry interes? to przypowiastka o człowieku, który staje w obliczu diabelskiej propozycji. Zgodnie z zasadą, że nic w przyrodzie nie ginie, jeśli chcesz, żeby tobie życie odmieniło się na lepsze to wskaż tego, któremu ma się odmienić na złe. Natomiast ?Dobrane małżeństwo? to historia kobiety, która odnajduje przypadkiem w garażu dowody niezbicie świadczące, że ukochany małżonek i wzorowy ojciec w jednym jest seryjnym mordercą. Co powinna zrobić jako przykładna żona i matka?

King eksploruje temat morderczej strony ludzkiej natury w najbardziej przerażający sposób. Nie zabiera nas na wycieczkę ku mitycznemu jądru ciemności, nie skupia się na ekstremach, nie pochyla nad psychopatami i zwyrodnieniem. Pokazuje nam zwykłego człowieka. Zmusza do zastanowienia jak daleko jest granica, za którą stajemy się mordercą? Albo może raczej: jak blisko?

Szczególnie interesująco zostało to przedstawione w dwóch tekstach.

W pierwszym (?1922?) morderstwo jest aktem desperacji. Bohater opowieści, prosty rolnik z Nebraski, rozdarty jest pomiędzy przywiązaniem do wiejskiej tradycji a obcymi we własnym środowisku ?wyższymi? aspiracjami, jak zamiłowanie do książek czy chęć posiadania nowoczesnej, ?miastowej? żony. To drugie doprowadza do rodzinnego mezaliansu, z którym mężczyzna nie potrafi sobie poradzić. Życie to surowy nauczyciel i ?doprowadzony do ostateczności? okazuje się pojęciem względnym. Co ciekawe, bohater uparcie broni się przed wyrzutami sumienia. W końcu sumienie samo zaczyna go gryźć.

W ?Dobranym małżeństwie? przyglądamy się zbrodni dokonanej w obronie pozorów. Fasadowość tytułu idealnie oddaje ducha współczesnego społeczeństwa. Miarą prywatnego sukcesu staje się nie, jacy jesteśmy, ale jak postrzegają nas inni. Bohaterka opowiadania, ?wzorowa? żona i matka, uważa podobnie, dlatego dla zachowania pozorów normalności gotowa jest zrobić wszystko. Nawet zabić. Osobnym tematem jest osobowość męża ? seryjnego mordercy. Wreszcie mamy do czynienia z psychopatą na miarę naszych czasów. Dostosowanym, posiadającym rodzinę i dzieci. Przykładnym, niewyróżniającym się ponad pozytywnie pojmowaną przeciętność.

Siłą obu tekstów jest szatańska przewrotność. King umiejętnie dotyka tematu, potrafi przy tym być nieprzewidywalny. Sprawia, że wybory, których byśmy dokonali podczas lektury po zastanowieniu mogą dać naszemu sumieniu niezłego pstryczka w nos.

Można żałować, że pozostałe dwie nowele nie cechuje tak przemyślana konstrukcja. Założenia wyglądają przecież interesująco. ?Wielki kierowca? opowiada o morderstwie jako reakcji na doznaną krzywdę, ?Dobry interes? zaś o najbardziej podstępnej z punktu widzenia psychiki, tak zwanej biernej zbrodni, dokonanej na dokładkę na najlepszym przyjacielu. Kłopot w tym, że w obu przypadkach King nie wychodzi poza klasycznie liniową oś fabuły, tak jakby zabrakło mu pomysłu na rozwinięcie opowiadań. Oczywiście obie historie opowiedziane są zajmująco, King jest fachowcem, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale to za mało, żeby uznać teksty za bardzo dobre. A przecież pisarka w ?Wielkim kierowcy? mogła popełnić błąd, opowieść była nawet bliska takiego rozwiązania, ale ostatecznie wszystko potoczyło się banalnie prosto. ?Dobry interes? czerpie odrobinę z pomysłu, jakim kończył się ?Chudszy?. Gdyby jednak porównać ileż w tamtej opowieści o winie i odkupieniu było niejednoznaczności, ileż emocjonalnych backhandów, można by dojść do wniosku, że w przypadku nowszego tekstu mamy do czynienia z jakimś przypadkowo wykopanym na dnie szuflady „odrzutem”.

Skoro więc ?Czarna bezgwiezdna noc? to zaledwie dobra książka, to dlaczego czytana i chwalona jest na całym świecie? Poza takimi oczywistościami jak uznane nazwisko czy sprawny warsztat literacki prozę Kinga cechuje pewna wartość dodana. Czynnik, o którym autor wspomina w posłowiu na końcu książki.

Chodzi o pasję do słowa pisanego. Przy dochodach sięgających niemal 50 milionów dolarów rocznie mógłby sobie zwyczajnie dać spokój i leżeć do góry brzuchem na Florydzie, ale jemu wciąż się chce. Widać to w twórczym podejściu do literackiej formy (oprócz klasycznych powieści King regularnie pisze nowele, opowiadania, eksperymentuje z powieściami w odcinkach, właśnie kończy musical) jak i w samych tekstach (nasyconych chociażby fascynacjami literackimi). I chociaż czasami możemy zastanawiać się czy ta pasja do pisania nie przeradza się w uzależnienie to jednak w ogólnym rozrachunku zbytnio to nam nie przeszkadza. Bo dzięki temu rok w rok otrzymujemy garść porządnie napisanej literatury.

Spotkania z książkami Kinga przypominają więc odrobinę spotkania anonimowych alkoholików. Król horroru, człowiek o kanciastej szczęce wstaje i mówi: ?Nazywam się Stephen King i jestem uzależnionych od pisania.? Na co chór zebranych wokół odpowiada: ?Witaj, Steve, kochamy cię!?. I dopóki wszyscy jesteśmy zadowoleni ? spotkania mogą toczyć się w nieskończoność.

Artur Maszota

Tagi: , , ,

Kategoria: recenzje